Zmęczenie materiału

Print Friendly, PDF & Email

Powiedział, że gdyby mieszkał w USA, strzeliłby sobie w głowę. Nie, nie dlatego, że ma coś przeciwko Stanom Zjednoczonym, ale dlatego, że broń można tam znaleźć na ulicy. Wystarczy wiedzieć, w którą skręcić uliczkę, pod jaki adres się udać, o kogo zapytać. Jak mówił, był zmęczony. Miał dość życia. Czuł się, jakby spędził setki lat, bezustannie walcząc o byt, o przetrwanie, o podstawowe środki do życia, a i tak do niczego nie doszedł i niczego nie osiągnął. Był dokładnie w miejscu startu. Może się nie cofnął, ale także nie posunął do przodu. Czyżby gonił niemożliwe? Próbował złapać przeciekającą mu przez palce ulotność chwili? A może dał się omamić i uwierzył, że jest w stanie zmierzyć się z losem, wziąć za bary z rzeczywistością, wydrzeć dla siebie co lepsze kąski i być szczęśliwy?

Siedział z przyłożonym palcem do skroni i przyglądał się odbiciu w lustrze. Obraz mężczyzny na szklanej tafli był niewyraźny, ostre rysy rozmywały się w smugach i zadrapaniach, traciły moc i pewność, ginęły w wieczornym całunie i wyglądały na obce. A jednak to był jego wizerunek. Portret człowieka umęczonego, zniechęconego niepowodzeniami, gotowego dokonać samozagłady, aby tylko zrzucić pęta niewoli i wyrwać się temu nieznośnemu przygnębieniu. Zabijało go i wyżerało z niego resztki normalności.

— Gdybym tylko miał rewolwer — mówił i pragnął, pragnął i strzelał z palców.

Są chwile, kiedy mamy dosyć wszystkiego. Nic nas nie cieszy, nikt nie zdoła nas wyrwać z odrętwienia, bo nasze ciało, nasz umysł, nasza dusza nie ma w sobie pozytywnej energii i chęci dalszego życia. Poddajemy się i upadamy, czasem podnosimy się i znowu lecimy prosto na głowę. Ale ile można? Jak długo da się znosić upadki i wzloty? Każda wywrotka oznacza bolesny wysiłek podźwignięcia się, podniesienia ciężaru porażki, zmierzenia się z faktem i znalezienia powodu, dla którego warto byłoby żyć dalej. Istnieć i toczyć kolejne bitwy z losem.

Czy życie jest areną? Miejscem starcia gladiatorów? A może oczekujemy od niego zbyt wiele? Za mocno pragniemy, za daleko sięgamy i za bardzo żyjemy marzeniami. Czy nie lepiej skupić się na teraz? Nie wybiegać w zbyt odległą przyszłość, radować się chwilą i robić to, co kochamy?

Zatrudnił się w firmie ochroniarskiej. Nie dlatego, że czuł do tego powołanie, nie dlatego, że przyzwoicie zarabiał, ale dlatego, że nie mieszkał w USA. Tam broń można znaleźć na ulicy. Wystarczy wiedzieć, w którą skręcić uliczkę, pod jaki adres się udać, o kogo zapytać.

Siedział z przyłożonym pistoletem do skroni i przyglądał się odbiciu w lustrze. Obraz mężczyzny na szklanej tafli był niewyraźny, ostre rysy rozmywały się w smugach i zadrapaniach, traciły moc i pewność, ginęły w wieczornym całunie i wyglądały na obce. A jednak to był jego wizerunek. Portret człowieka umęczonego, zniechęconego niepowodzeniami, gotowego dokonać samozagłady, aby tylko zrzucić pęta niewoli i wyrwać się temu nieznośnemu przygnębieniu. Zabijało go i wyżerało z niego resztki normalności.

— To, co prawda nie jest rewolwer, ale w zupełności wystarczy — powiedział i zapragnął, zapragnął i wystrzelił…

Żółty róg

Radomir Gelhor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.