Prawda kontra „prawda”

Wy­da­wa­ło­by się, że Praw­da to coś tak oczy­wi­ste­go, że roz­wa­ża­nia na ten te­mat nie mają ab­so­lut­nie sen­su, a jed­nak oka­zu­je się, że Praw­da nie­jed­no ma imię i tylu ilu lu­dzi ją gło­si, tyle prawd mo­że­my usły­szeć. A prze­cież Praw­da może być tyl­ko jed­na. Wszel­kie jej wer­sje to nie­praw­dy. Czym za­tem jest Praw­da? Jak roz­po­znać praw­dę w świe­cie, w któ­rym nie­praw­dę po­da­je się za Praw­dę, a kłam­stwo sta­ło się czymś tak na­tu­ral­nym dla wie­lu lu­dzi, jak pi­cie kawy czy zje­dze­nie cu­kier­ka?

So­bot­nia wy­pra­wa do lasu, kil­ka go­dzin spę­dzo­nych z dala od cy­wi­li­za­cji, wśród roz­ta­cza­ją­cej się wo­kół ener­gii bu­dzą­cej się wio­sny i ko­ją­ce­go du­szę śpie­wu pta­ków, pod­su­nę­ły mi te­mat Praw­dy i wie­lu jej wer­sji, czy­li nie­praw­dy. Po­sta­no­wi­łem za­tem w kil­ku sło­wach na­pi­sać coś nie­coś na ten te­mat w tym krót­kim wpi­sie. Przed­sta­wić je wg mo­je­go po­strze­ga­nia Rze­czy­wi­sto­ści, nie­co ina­czej spoj­rzeć na Praw­dę i nie­praw­dę, niż robi to więk­szość lu­dzi. A po­nie­waż ktoś kie­dyś na cza­cie zło­śli­wie mi przy­ga­dał, stwier­dza­jąc, że są to „mą­dro­ści Ra­do­mi­ra”, co mnie do łez roz­ba­wi­ło, po­sta­no­wi­łem utwo­rzyć ka­te­go­rię pod tą samą na­zwą – „Mą­dro­ści Ra­do­mi­ra ;)” – i do­dać ten wpis do tej wła­śnie ka­te­go­rii.

Czym jest praw­da? Nie po­słu­gu­jąc się de­fi­ni­cją, praw­da z całą pew­no­ścią musi być za­prze­cze­niem fał­szu, a więc nie­praw­dy. Coś może być praw­dą lub nie­praw­dą. Czy Praw­dą jest, że kot lub pies ma czte­ry nogi? Więk­szość osób od­po­wie – to praw­da, ale czy na pew­no? Prze­cież kot lub pies, któ­re­go spo­tka­my na uli­cy, może mieć trzy, a na­wet dwie nogi. Może to być wy­ni­kiem cho­ro­by ge­ne­tycz­nej, po­wi­kłań pło­du, jak rów­nież ka­lec­twem spo­wo­do­wa­nym nie­szczę­śli­wym wy­pad­kiem. Ktoś może po­wie­dzieć, że jest to wy­ją­tek. Ow­szem, mo­że­my na­zwać to wy­jąt­kiem, ale praw­da wg mnie po­wią­za­na jest z fak­tem, a nie z teo­rią. Spo­ty­kam psa i stwier­dzam – ten pies ma czte­ry nogi = fakt = Praw­da. Spo­ty­kam kota i stwier­dzam – ten kot ma trzy nogi = fakt = Praw­da. Spo­ty­kam czło­wie­ka i stwier­dzam – ten czło­wiek ma jed­no oko = fakt = Praw­da. Spo­ty­kam dziew­czy­nę i stwier­dzam – ta dziew­czy­na ma dłu­gie włosy = fakt = praw­da.

Je­śli coś nie jest fak­tem – po­zo­sta­je teo­rią, do­pó­ki ist­nie­je moż­li­wość wy­jąt­ku(ów), a więc jest nie­praw­dą.

Dla­cze­go jest to ta­kie istot­ne w poj­mo­wa­niu Rze­czy­wi­sto­ści i dla­cze­go zwra­cam uwa­gę na ten szcze­gół? Dla­te­go że więk­szość z nas po­strze­ga Rze­czy­wi­stość przez okre­ślo­ne wzor­ce w swo­im umy­śle. Przez filtr na­by­tych nauk, prze­ko­nań, prze­są­dów oraz wia­ry. Ta­kie po­strze­ga­nie Rze­czy­wi­sto­ści jest ułu­dą. Jest ogra­ni­czo­ne zdo­by­tą wie­dzą i nie daje wyjść umy­sło­wi poza pew­ne rany tego, co jest dla nie­go zna­ne. Weź­my na przy­kład le­ka­rza, któ­ry w prak­ty­ce po­słu­gu­je się wy­łącz­nie wie­dzą na­by­tą z ksią­żek. Na­wet gdy­by prze­czy­tał set­ki lub ty­sią­ce ksią­żek me­dycz­nych, jego wie­dza ogra­ni­czo­na jest do tego, co zo­sta­ło w nich opi­sa­ne i wy­ja­śnio­ne. Je­śli bę­dzie uwa­żał tę wie­dzę za praw­dę, za pew­nik, bę­dzie ogra­ni­czo­ny tą wie­dzą i nie bę­dzie w sta­nie wy­do­stać się poza jej ob­ręb. Za­wsze bę­dzie od­wo­ły­wał się do ksią­żek, do wie­dzy wy­uczo­nej, i w nich bę­dzie po­szu­ki­wał od­po­wie­dzi. Bę­dzie kul­ty­wo­wał sta­re, a więc zna­ne, nie po­zna­jąc ni­g­dy no­we­go.

Ale czy jego wie­dza jest praw­dzi­wa? Prze­cież książ­ki pi­sa­ne są przez lu­dzi. Czy oni są nie­omyl­ni? Czy na­uka jest nie­omyl­na? Hi­sto­ria po­ka­zu­je wręcz coś od­wrot­ne­go. Je­śli przyj­rzy­my się bli­żej na­uko­wym ba­da­niom – nie­istot­ne ja­kim – od­kry­je­my dość szyb­ko, że bar­dzo czę­sto opar­te są one na teo­rii. Na­ukow­cy przy­pusz­cza­ją, że coś jest, coś dzia­ła, coś funk­cjo­nu­je w taki, a nie w inny spo­sób, i na ba­zie do­my­słów bu­du­ją dal­szą na­ukę. A jed­nak bar­dzo dużo osób daje się zła­pać w pu­łap­kę na­uki opar­tej na teo­riach, do­my­słach, na spe­ku­la­cjach i nie tyl­ko szcze­rze w to wie­rzy, to jesz­cze z za­wzię­to­ścią sza­leń­ca tego bro­ni. Dla­cze­go? Bo… Na­pi­sa­no w tej lub w tam­tej książ­ce, że… I tak musi być. I to już wy­star­czy temu ko­muś, żeby mieć ra­cję, żeby uznać coś za nie­pod­wa­żal­ną praw­dę.

Nie­za­leż­nie jed­nak od tego, jak świet­nie skon­stru­owa­na jest teo­ria, na jak moc­nych ar­gu­men­tach ją zbu­do­wa­no, jak wiel­cy lu­dzie ją pro­pa­gu­ją i do­wo­dzą jej słusz­no­ści, teo­ria po­zo­sta­je teo­rią. Na­le­ży do świa­ta do­my­słów. Nie jest za­tem praw­dą. Praw­da nie jest teo­rią i nie po­sia­da wy­jąt­ków – ona jest lub jej nie ma. Po­strze­ga­jąc w nowy spo­sób Praw­dę, stwier­dzisz szyb­ko, że wró­bel wró­blo­wi nie jest rów­ny. Że drze­wo od drze­wa się róż­ni. Że Twój mał­żo­nek lub żona, Twój part­ner, że Two­je dziec­ko nie są li tyl­ko po­wta­rza­ją­cy­mi się wzor­ca­mi za­cho­wań opi­sa­ny­mi w „mą­drych”, psy­cho­lo­gicz­nych książ­kach, a in­dy­wi­du­al­ny­mi, nie­po­wta­rzal­ny­mi jed­nost­ka­mi, któ­rych tak na­praw­dę nie znasz.

Na­sze ilu­zo­rycz­ne po­strze­ga­nie Rze­czy­wi­sto­ści, opar­te na teo­riach i pro­gra­mie w na­szych gło­wach spra­wia, że pra­wie ni­g­dy nie wi­dzi­my Praw­dy. Wi­dzi­my prze­wra­ca­ją­ce­go się czło­wie­ka, i to jest fakt, to jest Praw­da, ale za­raz póź­niej za­czy­na­my so­bie tłu­ma­czyć, co się sta­ło, i je­śli nie je­ste­śmy tego pew­ni, je­śli nie wi­dzie­li­śmy, że przy­czy­ną wy­pad­ku był wy­sta­ją­cy w alej­ce ko­rzeń ja­kie­goś drze­wa, za­czy­na­my so­bie do­po­wia­dać, snuć do­my­sły, two­rzyć teo­rie, i to od­da­la nas od praw­dy. Praw­dą by­ło­by w tym przy­pad­ku stwier­dze­nie:

— Wi­dzia­łem(am) prze­wra­ca­ją­ce­go się w par­ku czło­wie­ka.

— A co się sta­ło?

— Nie wiem — I tyle. To jest fakt. To jest Praw­da. To jest Rze­czy­wi­stość. Prze­cież nie wiem, co się sta­ło. Czy mu­szę zmy­ślać? Do­po­wia­dać so­bie? Czy mu­szę kła­mać?

Bez tłu­ma­czeń, bez wy­ja­śnień, bez snu­cia do­my­słów. Kie­dy za­pra­wi­my tę hi­sto­rię choć­by odro­bi­ną do­my­słu, być może do­da­my jej nie­co atrak­cyj­no­ści, ale praw­da prze­sta­nie być Praw­dą. Wia­ra w co­kol­wiek rów­nież nie jest praw­dą. Opie­ra się bo­wiem na do­my­słach i do­nie­sie­niach. Za­rów­no do­nie­sie­nia, jak i do­my­sły mogą być nie­praw­dzi­we i ska­żo­ne ce­lo­wym lub nie­świa­do­mym kłam­stwem, a za­tem pro­wa­dzić będą do błęd­nych za­ło­żeń. Wo­bec tego na­le­ża­ło­by pod­cho­dzić do tego te­ma­tu ostroż­nie i nie wy­cią­gać zbyt po­chop­nych wnio­sków. Nie wie­rzyć śle­po, ale też nie od­rzu­cać bez­myśl­nie. Nie oce­niać, a ob­ser­wo­wać. Tyl­ko przez ob­ser­wa­cję i zro­zu­mie­nie ob­ser­wo­wa­ne­go przed­mio­tu i/lub zja­wi­ska mo­że­my otrzy­mać wła­ści­wą od­po­wiedź. To je­dy­na dro­ga do Praw­dy.

Wie­rzy­my, że prze­ka­zy­wa­ne nam z po­ko­le­nia na po­ko­le­nia praw­dy są nie­zmien­ne i praw­dzi­we, ja jed­nak uwa­żam, że więk­szość z tych prawd zbu­do­wa­na zo­sta­ła na wą­tłych i nie­praw­dzi­wych pod­sta­wach, za co przy­cho­dzi nam te­raz sło­no pła­cić. Utknę­li­śmy w prze­szło­ści, kul­ty­wu­je­my sta­re, i nie mo­że­my po­znać no­we­go. Przy­po­mi­na to psa bie­ga­ją­ce­go za swo­im ogo­nem. Wie­rzę, że kie­dyś ludz­kość się prze­bu­dzi z za­uro­cze­nia ilu­zji, ode­rwie się od wła­sne­go ogo­na i po­bie­gnie ku no­we­mu.

PS. Za­po­mniał­bym do­dać… Czy w ta­kim ra­zie stwier­dze­nie, że pies, kot lub koń ma czte­ry nogi, jest nie­praw­dzi­we? Ależ nie. Samo stwier­dze­nie, że te zwie­rzę­ta są czwo­ro­no­ga­mi, jest praw­dzi­we, ale do­ty­czy to tyl­ko twier­dze­nia, nie zaś sa­me­go fak­tu, tj. kon­kret­ne­go przy­pad­ku, kon­kret­ne­go psa lub kota. Jest więc po­ję­ciem teo­re­tycz­nym i w ten spo­sób na­le­ży je trak­to­wać, a nie jako praw­dę ab­so­lut­ną. Mam na­dzie­ję, że wy­chwy­ci­li­ście tę drob­ną, acz wg mnie nie­sły­cha­nie istot­ną róż­ni­cę w po­strze­ga­niu Praw­dy i Rze­czy­wi­sto­ści.

Park Nie­zdow­ski”, 10 kwiet­nia, 2018, godz. 12:45

Radomir Gelhor