Polak Polakowi wilkiem

Print Friendly, PDF & Email

Niedawno oglądałem pewien filmik w internecie, na którym jeden z występujących powiedział, że Polacy jednoczą się, gdy im coś zagraża. Powiedziałbym raczej, że jednoczą się, kiedy zagrożenie już wystąpi albo jest po fakcie. Stąd trafne przysłowie: „Mądry Polak po szkodzie”.

Ale Polak Polakowi również wilkiem. Lecz jedną z największych wad Polaków jest taka, że Polacy nie potrafią działać wspólnie, połączyć siły, zanim wystąpi realne zagrożenie. W praktyce wygląda to tak, że mamy pięć, dziesięć, dwadzieścia czy sto organizacji mających ten sam program, są setki i tysiące ludzi walczących o to samo, ale wszystkie te ugrupowania, społeczności lub prywatne osoby, działają odrębnie, i jak widzę, nie są zainteresowane współpracą pomiędzy sobą. Przywódcy tych ugrupowań zachowują niezrozumiałą dla mnie suwerenność, jak gdyby każdy z osobna bał się utracić swoją pozycję, chciał się sam „przysłużyć” dobrej sprawie i przypisać sobie ewentualnie zwycięstwo. Przypomina to trochę czasy plemion słowiańskich i wieców, na których jedni próbują zakrzyczeć drugich, albo przynajmniej zepchnąć ich na dalsze, mniej znaczące miejsce. Nie wróży to niestety nic dobrego ani dla Polski, ani dla Polaków, bo tam gdzie są podziały, nie może być współpracy.

Śmieszą mnie osoby podniecające się faktem, że mają na FB, YT czy innych portalach społecznościowych, dwa, dwieście czy trzysta tysięcy słuchaczy, podczas gdy Polaków jest prawie 38 milionów, i drażnią hipokryci, którzy z jednej strony namawiają do współpracy, zachęcają do działania, do zrobienia wspólnie czegoś dobrego, do zaangażowania się w jakiś projekt, a z drugiej odrzucają pomoc, kiedy im się poda rękę. Nie będę podawał tu przykładów. Nie będę wymieniał tych organizacji ani ludzi. Bo i po co? Niczego to i tak nie zmieni. Niech sobie spokojnie żyją, działają, niech oszukują siebie i innych, i niechaj sobie wierzą, że przy pomocy kilku współwyznawców osiągną zamierzone cele.

I jeszcze jedno na koniec tego króciutkiego wpisu. Na wojnie liczy się każdy żołnierz, każdy karabin i sztuka amunicji. Generał, który nie zauważa tego – jest albo ślepcem, albo najzwyczajniej głupcem.

Radomir Gelhor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *