Kropla miłości

Print Friendly, PDF & Email

Codziennie za pomocą myśli wysyłamy w kosmos niezliczoną ilość energii. Ponad siedem miliardów istnień ludzkich bezustannie produkuje pozytywnie lub negatywnie zainicjowaną energię, która wędrując we Wszechświecie, rozprzestrzenia się po nim, wpływając tym samym na przyszłość nie tylko żyjących na Ziemi, ale również na pozostałe planety w całym Uniwersum. To właśnie od tych głosów zależeć będzie, czy spędzimy życie w pokoju i szczęściu, czy też w czasach chaosu i destrukcji.

Zło bowiem nie może stworzyć dobra, chaos nie zaprowadzi pokoju i ładu, a zniszczenie i wojna może co najwyżej kreować śmierć, cierpienie i wiecznie trwające nieszczęście. A jednak kiedy zatrzymamy się na chwilę i zastanowimy nad naszym wspólnym życiem, nad całą ludzką populacją Ziemian, nie trudno będzie odkryć, że to właśnie negatywne myśli przeważają w naszej codzienności. Jaką zatem tworzymy sobie przyszłość, skoro nie tylko nie dbamy o jakość myśli, to jeszcze nie zdajemy sobie z tego sprawy, a co gorsze – nie chcemy tego słuchać i w to wierzyć. Bo kim jest dla nas mówca, który głosi takie słowa? Czy nie uważamy go za oszołoma, za fantastę lub kosmitę albo człowieka nawiedzonego, żeby nie powiedzieć wprost – wariata?

Tak, tak właśnie sobie myślimy, kiedy widzimy człowieka mówiącego o tym, żeby być dobrym, serdecznym dla siebie, żeby kochać siebie i drugiego człowieka, żeby szerzyć miłość pośród ludzi, bo nie potrafimy tego. Nie umiemy w ten sposób myśleć. Nie jesteśmy tego nauczeni. Nikt nam tego nie przekazał, a poza tym w świecie, w którym żyjemy, takie postępowanie nie jest nam na rękę. Bo jak tu nie kłamać, kiedy inni kłamią? Jak nie kręcić i nie manipulować, kiedy wszyscy tak postępują? Jak być dobrym, kiedy z każdej strony kopią nas i na nas plują? To wydaje się takie niedorzeczne, niemożliwe, a nawet niebezpieczne…

Bo o miłości możemy sobie co najwyżej pogadać i poczytać. Możemy się nią zachwycać w filmach i w książkach. Wolno nam o niej pisać, jak również śnić i marzyć, ale żeby zaraz ją szerzyć? Żeby ją dawać? Żeby się nią dzielić? Tego już niestety nie potrafimy, a jeśli są tacy, którzy potrafią, robią to po cichu, bez rozgłosu, bez medialnej wrzawy, pozostając w cieniu i na marginesie życia, będąc w ten sposób niezauważonym.

Piszą i mówią mi ludzie:

— Po co być dobrym, skoro na świecie samo zło, chamstwo i obłuda?

— Po co być złym, chamskim i obłudnym? — odpowiadam.

Dlaczego mielibyśmy brać przykład z tego, co jest odległe naszemu sercu? Dlaczego mielibyśmy podążać za takimi ludźmi w przepaść? I czemu mielibyśmy ich słuchać? Naszym przewodnikiem powinno być sumienie i czyste serce. Nie ma bowiem większej mądrości niż Miłość, a ona mieszka w naszych sercach, ale żeby do nas przyszła musimy ją przywołać. Sama nie przyjdzie. Nie złamie naszej woli, nie przełamie naszego oporu, bo Miłość nie jest walką. Nigdy nie walczy, bo zwycięża bez walki. Ona jest ponad tym, co jest i było, ponad wszelkim działaniem myśli i ludzkiego rozumu, dlatego, żeby ją zrozumieć trzeba wyjść poza własny umysł i wsłuchać się w głos sumienia.

Czy naprawdę tak trudno być dobrym? Czy tak trudno być uczciwym i nie kłamać? Czy tak trudno powiedzieć „NIE!” i sprzeciwić się egoistom myślącym tylko o sobie i dbającym wyłącznie o własną kieszeń i przyjemność? Dlaczego tak ciężko jest nam przełamać opór i uśmiechnąć się do nieznajomego na ulicy? Czy musimy mieć powód, żeby obdarzyć go uczuciem dobra? Dlaczego tak rzadko mówimy innym miłe słowa, jeśli należą im się one, a tak łatwo potępiamy i krytykujemy?

— Jestem zła. Nie potrafię być dobra — padają kolejne gorzkie słowa.

Nie ma ludzi złych ani stu procentowo dobrych. Wszyscy jesteśmy mieszanką pozytywnych i negatywnych uczuć i emocji oraz mniejszych lub większych czynów. Zło nie jest przeciwieństwem dobra, lecz jego brakiem. To wyłącznie od nas zależy, po której stronie staniemy i jakie życie wybierzemy. Zło bierze się ze zła i rodzi z poczucia krzywdy. Osoba skrzywdzona sama zaczyna krzywdzić wokół siebie ludzi i tylko przyjrzenie się temu i zrozumienie uwalnia od cierpienia i sprowadza na ludzi dobroć. Czy zatem krzywdząc innych, nie zostaliśmy sami przez kogoś skrzywdzeni? A może wciąż jesteśmy i naszą obroną jest zawiść, złośliwość i agresja? Bo obrona jest formą agresji i walki, lecz tam gdzie jest agresja, nie może być Miłości. Miłość nie zna przemocy, choć nie oznacza to wcale, że jest płocha i bezbronna. Wręcz przeciwnie. Nic nie jest w stanie jej zdominować lub zniszczyć, albowiem tak jak mrok nie jest w stanie przyćmić światła, tak zło nie potrafi zaszkodzić Miłości.

Dlaczego więc od niej uciekamy? Dlaczego się przed nią bronimy? Czemu nie chcemy jej zaufać? Dlaczego nie oddamy się pod Jej opiekę i boimy się wejść w Jej światło? Czy naprawdę jesteśmy tak mało rozumni, tak zmanipulowani przez System, że nie potrafimy objąć tego naszymi małymi, ograniczonymi umysłami? A może jesteśmy zbyt leniwi, zbyt zachłanni? Za mało mamy pewności w sobie lub strach przed nowym i nieznanym odebrał nam silną wolę? Dokąd zmierzamy jako społeczeństwo, jako ludzkość i Ziemianie, skoro naszymi przewodnikami są ludzie zdegenerowani, żądni tytułów, władzy i pieniędzy? Czy w świecie pozbawionym Miłości, opanowanym przez chciwość, strach i zło, będziemy czuć się kiedykolwiek dobrze i szczęśliwie, pełniąc funkcję posługaczy i niewolników?

Jesteśmy budowniczymi świata i Rzeczywistości, które wznosimy naszymi myślami, i to wyłącznie od nas zależy czy będziemy mieszkać w rajskim ogrodzie, czy też stworzymy piekło na Ziemi. Im więcej negatywnych myśli, tym więcej zła na Ziemi i ludzi zło czyniących. A zatem zróbmy wszystko, żeby nie dopuścić do tego. Myślmy pozytywnie i czyńmy dobrze, a wtedy świat i życie odwdzięczą się tym samym, i zapanuje pomiędzy nami Miłość.

Żółty róg

Radomir Gelhor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.