Dekoracja więziennej celi

Print Friendly, PDF & Email

Każdego dnia i z każdej strony napływają do nas z mediów informacje o tym, że w obecnym systemie należałoby zmienić to i tamto, wprowadzić jedno, usunąć drugie, ale cokolwiek znaczą te puste dla mnie słowa i jak bardzo pomysłowi są ci ludzie, przypomina to dekorowanie więziennej celi lub rozbudowę istniejącej już klatki. Owszem, możemy ucieszyć się z ładniejszych mebelków, z większego i bardziej płaskiego telewizora, z cudnych obrazów na ścianie lub nowocześniejszej aparatury umilającej nam życie, ale poza tym będzie to stara, ograniczająca nas cela lub klatka.

Za każdym razem, kiedy słyszę kolejnego reformatora i wynalazcę nowego gadżetu więziennego, nasuwają mi się dwa zasadnicze pytania.

1)

Pierwsze – jak ludzie siedzący u steru, łasi na władzę i pieniądze, chciwi sławy i zajmowanych stanowisk, a więc w całkowitym nieładzie, chcą zaprowadzić w naszym kraju pozytywne zmiany? Czy człowiek w rozkładzie wewnętrznym, żyjący w moralnym ubóstwie, uwikłany w polityczno-kryminalny szacher-macher, lub – co gorsze – sprzedający ojczyznę za plecami całego narodu, może w ogóle sprawić coś pozytywnego dla ogółu? Wydaje się to nie tylko mało prawdopodobne, ale wręcz niemożliwe. Zło nie zrodzi dobra, jak i dobro nie zrodzi zła. To jest awykonalne.

Proszę sobie bowiem wyobrazić kłamców, kombinatorów, manipulantów, karierowiczów i osobników śliniących się na widok pieniędzy, a więc osób chciwych i lgnących do łapówek, że zarządzają w naszym imieniu krajem. Czy tacy ludzie nadają się do tego? Zdecydowana większość zaprzeczy i powie jednym głosem, że nie są do tego absolutnie zdolni. Dlaczego wobec tego tacy ludzie zajmują w Polsce najwyższe urzędy i najpoważniejsze stanowiska? Jak mają wprowadzić coś pozytywnego, będąc zaprzeczeniem dobra i porządku? Nie dotyczy to wyłącznie Polski albo Lechii, jak woli coraz więcej osób nasz kraj nazywać.

2)

Po drugie – Czy w Systemie monetarnym, w systemie chciwości i wyzysku, w Systemie wyniszczającej się rywalizacji i niewolnictwa, jakiekolwiek zmiany, a więc dekoracje systemowych klatek mogą cokolwiek zmienić? Bardzo w to wątpię. Wróć! Nie tylko wątpię, ale jestem przekonany, że jest to niemożliwe. Albowiem System, którego jedynym zadaniem jest produkowanie tandetnych, szybko się psujących przedmiotów, tylko po to, żeby zaraz wyprodukować kolejne badziewia i zarobić na tym krocie, nie może przyczynić się do rozwoju nowoczesnych technologii na najwyższym poziomie i tym samym działać dla dobra całej ludzkości na Ziemi. Nie może, bo gdyby tak było, gospodarka krajów opartych na Systemie monetarnym upadłaby z dnia na dzień, a ludzie czerpiący zyski straciliby pieniądze, władze i zaszczyty. To jest dla tych ludzi po prostu nie do ogarnięcia ich małymi, ograniczonymi umysłami.

Wyobraźcie sobie produkty niepsujące się lub długotrwałe. Obecna technologia oraz dostępne materiały, o których czytamy w naukowych publikacjach oraz prasie, i słyszymy w różnych mediach, pozwalają nam na wytworzenie wysokiej jakości i super wytrzymałych produktów. Jest tylko jeden szkopuł. Nikt takich produktów nigdy nie będzie wytwarzał, bo – zbankrutowałby. Robi się wręcz na odwrót i postarza się nowo wytworzone produkty, żeby jak najczęściej się psuły i jak najwięcej na nich zarobić, nie dbając przy tym o środowisko, zasoby naturalne Ziemi, ani też o zdrowie i poprawę życia ludzi na planecie.

Na marginesie…

Czy wiecie, że wciąż używam odkurzacza i robota kuchennego marki Zelmer, wyprodukowanych w PRL-u, które nie chcą się zepsuć? Oczywiście dzisiejszy Zelmer to nie Zelmer, więc proszę, nie sugerujcie się moim wpisem i nie pędźcie do sklepów, bo z tamtą firmą obecna nie ma nic wspólnego poza logo. A szkoda. Szkoda również, że Zelmer sprzedał się niemieckiemu koncernowi. Nie wiem dlaczego, ale zawsze kojarzą mi się takie przejęcia jednej firmy przez drugą firmę, z tanią dziwką i bogatym klientem… Szczególnie jeśli prostytuujemy się z Niemcami. Nie muszę chyba pisać, jaką rolę odegrał w tym przedsięwzięciu nasz (już nie nasz) producent. Caryca Katarzyna podobno powiedziała kiedyś, że nie cierpi Polaków za to, że można nas kupić za marne grosze. Czyżby miała rację?

Lekcja historii

Swoją drogą, czy wiecie, że: Caryca Katarzyna (Sophie Friederike Auguste zu Anhalt-Zerbst-Dornburg) – żona cara Piotra III Romanowa (Petera Ulricha von Holsteina-Gottorpa) – była Niemką, a nie Rosjanką, czyli nie była krwi słowiańskiej, lecz niemieckiej. Oboje zresztą byli Niemcami, a nie Rosjanami. To chyba wyjaśnia skąd u nich taka zacięta nienawiść do Polski i narodu polskiego. Warto o tym pamiętać i zdawać sobie sprawę w czyich rękach i pod jakim panowaniem był w tamtym czasie naród rosyjski.

Ale wracamy do tematu…

Jak więc System oparty na pieniądzu może być twórczy? Nie może. Tworzyć nie znaczy niszczyć, niszczyć nie znaczy tworzyć. Tego nie da się przeskoczyć. Nie jest też możliwe pogodzenie Systemu monetarnego z rozwojem ludzkości. Zarówno na poziomie materialno-fizycznym, jak i emocjonalno-duchowym. System ten bowiem wymusza na człowieku nienaturalne, irracjonalne nierzadko zachowania, uczy chciwości, niezdrowej konkurencji, krętactwa i pożądania, tworzy podziały pomiędzy ludźmi i wzbudza między nimi wrogość. To zaś doprowadza do konfliktów i gróźb, do zbrojnych interwencji i wojen. Wszystko to negatywnie wpływa na wzajemne stosunki międzyludzkie, na współpracę oraz wymianę narzędzi i technologii pomiędzy poszczególnymi krajami, oraz całym światem.

Największy problem ludzkości

Największym problemem ludzkości w obecnych czasach i zagrożeniem dla całej cywilizacji jest System monetarny oraz ludzie, którzy sterują tym wszystkim i którzy nigdy nie pozwolą na to, żeby kura znosząca złote jaja nagle umarła i pozbawiła ich pieniędzy i władzy. Ci ludzie zrobią wszystko, żeby tylko zatrzymać ten System w niezmienionej formie, a jakakolwiek propozycja mogąca zachwiać tą wygodną łódeczką, którą sobie płyną pierwszą klasą, jest natychmiast odrzucana i niszczona, nim zdąży ujrzeć światło dzienne.

To z tego powodu tak wielu naukowców oraz ludzi wybitnie zdolnych i inteligentnych cierpi, gdyż nie mogą się zrealizować w życiu, nie mogą spełnić swoich marzeń, nie mogą dać ludzkości lepszego jutra, bo pracują dla tych, którzy ten postęp wyhamowują. Nowe odkrycia są utajniane, a fachowcy pracujący nad takimi zleceniami usuwani lub przesuwani na inne stanowiska, jeśli tego typu odkrycie zagraża firmie lub zachwiałoby Systemem opartym na zysku i wyzysku. Dotyczy to każdej bez wyjątku branży. Dlatego na przykład obecna medycyna jest medycyną jatrogenną i zamiast leczyć – robi wszystko, żeby utrzymać chorobę w ryzach za pomocą specyfików chemicznych, które potocznie nazywamy lekami, a tym samym utrzymać pacjenta jak najdłużej w swoich szponach i czerpać z niego zyski. Tak samo jest w branży motoryzacyjnej, gdzie coraz gorszej jakości elementy ulegają coraz szybszemu zużyciu. To samo w branży IT, AGD i RTV. W zasadzie nie ma specjalizacji, a nawet firmy, o której moglibyśmy powiedzieć, że jest wzorem do naśladowania, a jej głównym mottem jest – jakość i zadowolenie klienta przede wszystkim – gdyż nie jest to nikomu poza kupującym na rękę. Pomijam pewne i nieliczne wyjątki, ale to są bardzo małe firmy lub najczęściej osoby indywidualne, które wykonując jakąś usługę, dążą do wysokiej jakości swojej pracy. Tam gdzie mowa jest o wielkich albo ogromnych pieniądzach, liczy się wyłącznie zysk, a nie dobro konsumenta.

Pan i niewolnik

Skoro sam System u korzenia jest chory, to jak może wytworzyć coś zdrowego? Skoro służący mu ludzie dobrowolnie pozwolili się zakuć w niewolnicze pęta posłuszeństwa, to jak mogą zmienić cokolwiek na lepsze? Czy niewolnik w ogóle może cokolwiek zmienić i ma prawo głosu? Nie ma i niczego bez przyzwolenia pana nie zrobi. O tym wiedzą zarówno właściciele trzody ludzkiej, jak i sami hodowcy, trzymający w rękach władzę i batog na tych, którym przyszłoby do głowy wyłamać się i spróbować buntu.

Nowy -izm

Nie pomoże również zmiana systemu na nowy, jak proponują niektóre autorytety z różnych dziedzin, ponieważ żaden izm nie jest w stanie stworzyć systemu na tyle dobrego, aby pchnąć ludzkość w lepszą przyszłość, dopóki sam człowiek, indywidualna osoba nie zmieni się wewnętrznie. Albowiem zewnętrzne jest wewnętrznym i na odwrót. Złodziej nie jest w stanie stworzyć systemu, w którym nie kradziono by dalej. Morderca czy gwałciciel również nie będą do tego zdolni. To samo ludzie nieuczciwi i chytrzy. Mogą to zrobić tylko ludzie prawi, sprawiedliwi, ludzie obejmujący swym zasięgiem całą ludzką populację, nieidentyfikujący się z czymkolwiek i z własnym ego – prawdziwi wizjonerzy mający w sobie olbrzymie pokłady dobra i miłości. Ale do tego potrzeba dorosnąć lub takim się urodzić. Tacy ludzie muszą poprzez słowa i czyny wolnymi kroczkami wprowadzać społeczeństwo na wyższe poziomy i dawać innym przykład. Są tacy ludzie na całym świecie, ale niestety ich głosy giną w bełkocie kontrolerów Systemu, a brak poparcia ze strony ludzi w owczych skórach sprawia, że zamykają się w sobie i z przerażeniem spoglądają na kolebiący się świat w posadach, który w każdej chwili może runąć.

„Nowe” stare

Jaki zatem jest sens dekorować lub poszerzać celę? Moim zdaniem żaden. Równie dobrze możemy sobie od razu palnąć w głowę i ulżyć tej planecie. Zmodyfikowane stare nie stworzy nowego. Może się co najwyżej przeprojektować, przystroić się w „nowe” pióra i udawać, że jest czymś innym od tego, co już znamy. Przypomina to podstarzałą pannę młodą, która stojąc u ołtarza, pod białymi, świeżymi falbankami próbuje ukryć stare, pomarszczone ciało. Dopóki zmiana nie nastąpi w nas samych – wszelkie modyfikacje są stratą czasu. Chcąc zmienić zewnętrzne, potrzeba zmienić wewnętrzne. A jednak ilu z nas jest gotowych to uczynić? Obawiam się, że takich jest naprawdę niewielu.

I to jest smutne z mojego punktu widzenia…

Żółty róg

Radomir Gelhor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.