Herbatka Radomira

Print Friendly, PDF & Email

Od wiosny namawiam Radomira, żeby zdradził wam, jaką pije herbatę, ale śmieje się tylko i odpowiada: „Kogo u licha obchodzi, co piję?”. Postanowiłam zdradzić wam to w tajemnicy. Może nie wyrzuci tego wpisu.

Składniki

Igły sosny z młodych drzewek.
Liście młodych brzózek.
Młoda pokrzywa.
Piołun. Dobrze przeczytaliście 🙂
Pół plasterka średniej cytryny.
Miód z mniszka lekarskiego lub pszczeli.

Igły sosny

Igły zbieramy z młodych drzewek (do 3 metrów wysokości maksymalnie). Zbieramy po garści z pojedynczego drzewka, żeby ich nie okaleczać. Można używać całych gałązek, ale jesteśmy temu przeciwni. Formułka Radomira przy zbieraniu igieł brzmi: „Przepraszam, że cię okaleczam i dziękuję”. Nie śmiejcie się tylko. Łamanie gałązek, wyrywanie igieł czy liści powoduje, że drzewa bronią się i wytwarzają różnego rodzaju związki chemiczne. Niektóre niekorzystne dla ludzi i zwierząt. Zmienia się skład chemiczny soków w maltretowanych roślinach (nie wspominając już o energii i wodzie). Drzewa komunikują się wzajemnie i ostrzegają. Gdzieś na YT jest nawet film nakręcony przez pewnego naukowca, który niedawno odkrył komunikację między drzewami (roślinami). Zwierzęta roślinożerne dobrze o tym widzą i przed skubnięciem wąchają listki i pędy. Na przykład żyjące na wolności sarny. Nigdy nie obskubują całego drzewka. Dotyczy to wszystkich roślin. Włącznie z tymi uznanymi za bezpieczne. Co sprawia „zaklęcie” Radomira? Wypowiedziane szczerze (z serca) spowalnia lub całkiem zapobiega temu procesowi. Rośliny traktowane z szacunkiem i z miłością „zgadzają się” na ten nieprzyjemny dla nich zabieg.

Liście brzozy

Liście brzozy zbieramy w ten sam sposób. Po kilka z gałązki i przechodzimy dalej.

Pokrzywa

Pokrzywę młodą rwiemy do trzeciego segmentu włącznie, licząc od wierzchołka.

Piołun

Średniej wielkości piołun zrywamy w całości.

Suszenie

Wszystko oprócz igieł suszymy, choć można sporządzać herbatę ze świeżych roślin. Herbata najlepiej smakuje ze świeżo zerwanych igieł.

Przygotowanie

1.

Niewielką ilość igieł kroimy na mniejsze kawałki (lepiej oddają substancje odżywcze), wychodzi z tego mniej więcej płaska łyżka stołowa (im więcej, tym mocniejsza herbata z intensywniejszym smakiem). Starajmy się nie używać stalowych noży przy krojeniu. Zioła nienawidzą stali. Poza tym zatruwamy się niklem i kadmem ścieranym z nierdzewnych ostrzy. W ogóle unikajcie stalowych sztućców, bo wraz z pożywieniem zatruwacie sobie organizm metalami. Drewniane, szklane, ceramiczne i znaczna część plastikowych, te są bezpieczne.

Na marginesie

Wyrzućcie wszystkie przybory kuchenne aluminiowe. Nie używajcie styropianowych naczyń, talerzyków, kubków itp. Nie pijcie z plastikowych butelek. Nie pieczcie ciast bezpośrednio na blachach lub w foremkach metalowych. Zawsze należy wyłożyć je papierem. Nie używajcie foli aluminiowych do pakowania produktów spożywczych lub do pieczenia, lub grilowania. Czekolada owinięta w folię aluminiową jest szkodliwa, bo ma odczyn kwaśny i wchodzi w reakcję z aluminium. To samo dotyczy cukierków i innych słodyczy. Słyszałam o ludziach kiszących ogórki w plastikowych butlach po wodzie. Takie ogórki nadają się na śmietnik, bo są silnie skażone substancjami uwolnionymi z plastiku. Skażony organizm podatny jest na atak pasożytów, a te z kolei wywołują bardzo poważne choroby. Rzadko który lekarz zwraca na to uwagę i każe przeprowadzić odpowiednie badania.

I jeszcze jedno. Bezwzględnie myjcie ręce po wyjściu z toalety. To miejsce jest siedliskiem zarazków, bakterii i pasożytów. W Japonii na przykład, zanim wejdzie się do toalety, zakłada się specjalnie do tego przeznaczone klapki toaletowe (jp. トイレスリッパ – toire surippa). Wszystko po to, żeby nie roznosić po domu zarazków (ubikacje tak jak wszystko, co na zewnątrz mieszkania, uznawane jest za „obszar nieczysty”). Łażenie w butach po mieszkaniu również nie powinno mieć miejsca, jeśli chcemy zachować zdrowie. Ludzie bowiem na dworze plują, sikają, zwierzęta załatwiają się w różnych miejscach i przenoszą choroby i pasożyty.

2.

Jeden liść brzozy rozrywamy w rękach na drobne kawałki i dodajemy do igieł.

3.

Dodajemy szczyptę pokrzyw, rozkruszając w palcach.

4.

Dokładamy piołunu wielkości paznokcia, bo to zioło jest bardzo gorzkie. Jego zadaniem jest w delikatny sposób wypraszanie nieproszonych gości z naszego organizmu – pasożytów, zmuszenie żołądka do wytworzenia większej ilości kwasu i nadanie lekko cierpkiego smaku herbacie (kwas w żołądku jest niezbędny i nie ma nic wspólnego z zakwaszeniem organizmu).

5.

Tak przygotowaną całość wrzucamy do wody (najlepiej żywej, wcześniej przygotowanej), której powinno być tyle, ile ma pojemność szklanka lub kubek, z którego pijemy. Doprowadzamy do wrzenia i na niewielkim ogniu gotujemy od minutki do trzech minut. Nie ma potrzeby zaparzać dłużej. Długie gotowanie niszczy mniej odporne składniki. Gotujące się igiełki wydają głos przypominający trzaskanie. Zmieniają też kolor. Stają się jaśniejsze.

6.

Do szklanki wrzucamy pół plasterka cytryny ze skórką. Dodajemy łyżeczkę miodu, zalewamy przygotowanym naparem i dokładnie mieszamy (miód można również dodać później, po przestygnięciu naparu, żeby nie tracił właściwości odżywczych). Cytrynę można rozbić w naparze dla wzmocnienia smaku (kwestia gustu).

7.

Rozkoszujemy się pyszną herbatką.

Do herbaty możecie dodać również inne zioła dla wzbogacenia w odżywcze składniki lub dla poprawienia smaku (np. ciut pokrojonych na drobno cienkich pędów jałowca wraz z igłami albo owoców głogu). Z proporcjami również możecie eksperymentować. Radi dodaje jeszcze kilka innych dziko rosnących roślin, ale ze względu na to, że są trujące (sic), nie podaję nazw. Niektóre krajowe rośliny uznawane za trujące, zawierają unikalne składniki, które dobroczynnie wpływają na różne części organizmu (leczą na przykład raka lub przed nim zabezpieczają, niszczą pasożyty, oczyszczają organizm z toksyn itd.). Trzeba jednak wiedzieć które to rośliny, jaką część tej rośliny użyć, w jakiej ilości i jak długo można bezpiecznie stosować. To wyższa szkoła jazdy, dlatego NIGDY TEGO NIE PRÓBUJCIE SAMI! Nie piszcie też próśb o nazwy tych roślin, bo ze względu na toksyczne właściwości, nie podamy wam ich. Te rośliny i zawarte w nich substancje są dobrze znane firmom farmaceutycznym. Prowadzą od lat badania nad tymi składnikami i ukrywają to, zamiast wykorzystać je do tworzenia skutecznych leków. Piszę o tym tylko informacyjnie (w sieci znajdziecie wszystko). Niektórzy zielarze również znają dobroczynne działanie tych roślin. Wiedzą jak je stosować i z tego, co mi wiadomo, wykorzystują w praktyce, choć nie przyznają się do tego. Nawet „pacjenci” o tym nie wiedzą. Co na to poradzić? W takim żyjemy świecie. W zasadzie wszystko, co rośnie na łąkach i w lasach może przysłużyć się naszemu zdrowiu. Tylko na zdrowych nikt nie zarobi.

Piołun

Uwaga na piołun. Przy tak minimalnej ilości w podanym przepisie nawet długie spożywanie nie powinno mieć negatywnych skutków. Niemniej jednak długotrwałe picie naparu z samego piołunu (lub w mieszankach ziołowych) może doprowadzić do utraty wzroku. A więc ostrożnie!

Bardzo ważne

Nie słyszałam, żeby umiejętne stosowanie ziół komukolwiek zaszkodziło, ale powinniście zwrócić uwagę na swoje samopoczucie i zdrowie, kiedy je spożywacie, bo możecie być na coś uczuleni lub wasz organizm zbyt gwałtownie zareaguje na jakiś składnik. NIGDY NIE EKSPERYMENTUJCIE Z MOCNYMI NAPARAMI. Zaczynamy zawsze od lekkich herbatek i naparów. Niektóre zioła stosowane pojedynczo, nieumiejętnie, w dużych ilościach lub przez dłuższy czas, mogą zrujnować nasze zdrowie. Np. tysiącznik może uszkodzić żołądek i wątrobę, a powszechnie stosowana mięta nerki. Sprawdzajcie takie informacje w książkach zielarskich lub w internecie. Stosujcie zioła z przerwami (np. przez tydzień a później tygodniowa lub dłuższa przerwa). Zioła skuteczne leczą, lecz działają stosunkowo wolno i trzeba się uzbroić w cierpliwość.

I ostatnia porada. Jeśli to możliwe zbierajcie sami zioła. Mocniej działają, ładniej i intensywniej pachną, lepiej smakują i w przeciwieństwie do tych z upraw (ze sklepów i aptek) na pewno zawierają wszystkie składniki w sobie. Nie są też skażone środkami chemicznymi.

Yoshiko

 

2 komentarze

  1. Zapomniałaś dodać, że nie ponosisz odpowiedzialności za picie ww. herbatki. Poza tym – niektóre zioła wymagają dłuższego gotowania, żeby wydobyć z nich pożądane składniki, np. z kory różnych drzew i owoców, ale też, chociażby z pospolitego skrzypu. Warto więc przy tworzeniu mieszanek wziąć to pod uwagę, podzielić zioła i przyrządzać je oddzielnie. Dopiero tak przygotowane, zlać do jednego kubka i pić. Używamy kubków porcelanowych, szklanych, glinianych lub drewnianych. Nigdy ze stali nierdzewnych. Bezpiecznie możemy przyjmować codziennie zioła w bardzo małych ilościach, powiedziałbym szczątkowych, czyli zamiast 50-60 gramów, jak to jest zalecane przy różnego rodzaju terapiach, dodajemy do herbaty lub jedzenia szczyptę danego zioła, tyle ile zmieścimy pomiędzy palcami. Nie ilość bowiem decyduje o skuteczności, ale jakość i cierpliwe, długotrwałe stosowanie. „Uczulenie” na jakieś zioło oznacza, że mamy problem z jakimś organem wewnętrznym i nie jest to winna samego zioła. Warto również wiedzieć, że organizm, który dostaje mniej witamin i składników mineralnych, jest bardzo, ale to bardzo ostrożny w ich wydawaniu, można powiedzieć, że jest skąpy, i w przeciwieństwie do tego, który ma ich w nadmiarze, lepiej potrafi nimi gospodarować. Przejadanie się substancjami odżywczymi i połykanie hurtem witamin, co jest w dzisiejszych czasach niestety bardzo modne, rozregulowuje i rozleniwia „system zarządzania” tymi substancjami. Organizm „przejedzony” i przyzwyczajony do bezustannych dostaw, poprzesz swoją rozrzutność i leniwość, szybko wpadnie w tarapaty zdrowotne, jeśli mu ich na czas nie dostarczymy. Dlaczego o tym się nie mówi? Zdradzę Wam – ponieważ na witaminach i suplementach diety można się nieźle dorobić, i nie mówię tego złośliwie lub z zazdrości. Daleki jestem od takich uczuć. I ostania już rzecz, która przyszła mi do głowy, a o której nie wspomniałaś Yoshiko, ziół nie przygotowujemy w kuchenkach mikrofalowych! Dotyczy to zresztą wszystkich produktów spożywczych. Jeśli posiadamy takie urządzenie, to oddajemy je na złom, a w przyszłości unikamy spożywania czegokolwiek z mikrofali, włącznie z wodą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.