Nowy rozdział

Print Friendly, PDF & Email

Gdybym miał do czegoś porównać życie, porównałbym je do nieukończonej powieści lub serialu. Każdego bowiem dnia dopisujemy kolejne stronicę naszego życia. Rozwijamy akcję, dodajemy szczegóły, wpływamy na bohatera i jego otoczenie oraz tworzymy części, rozdziały i podrozdziały. Wszystko jednak w jednej księdze lub pojedynczym filmie składających się z mniejszych części.

A jednak bohater powieści jest zawsze jeden. Ten sam aktor, zmieniający szaty, zakładający coraz to nowsze maski, reprezentujący dobro i prawość lub będący wcieleniem zła i zgorszenia. To jakiego bohatera wybierzemy w danej chwili, nie zależy wyłącznie od nas, choć my go wybieramy i to od naszej decyzji zależy, kim on będzie. Czy będzie siewcą sprawiedliwości i pokoju, czy może aniołem zniszczenia i nieładu, a może stanie się po prostu szarym, pozbawionym energii odtwórcą roli, niezdolnym do samodzielnego działania, wyzbytym woli i niewolnikiem napisanego przez siebie scenariusza.

Bo scenariusz życia piszemy własnoręcznie. Dodajemy nowe, wykreślamy stare, zatrzymujemy się w miejscu lub nagle odważnie biegniemy w przyszłość, pozostawiając za sobą stertę niechcianych wspomnień, balast przeszłości, spraw zamkniętych lub problemów do końca nierozwiązanych.

Przychodzą jednak chwile, kiedy ręka nam zadrży, kiedy pióro nagle wypadnie z dłoni lub stalówka złamie się na nieznanym nam słowie, wtedy wypada się zastanowić, obejrzeć za siebie, popatrzeć na jutro, przemyśleć dzisiaj lub cofnąć się w czasie. Albowiem szukając kiepskich fragmentów naszego życiowego scenariusza, zdań napisanych pochopnie lub bezmyślnie i bez zastanowienia, możemy cokolwiek zmienić. Dodać to czy tamto, wyprostować jedno, nagiąć drugie, przenieść kwestię, poprawić dialog lub dodać coś nowego. Coś, czego jeszcze nie było. Coś, co nie tylko nas zaskoczy, ale wszystkich grających z nami aktorów.

I właśnie czuję, że nadszedł ten moment. Chwila głębokiego zastanowienia. Czas zadumy i obserwacji, a przede wszystkim racjonalnego przemyślenia tego, co już było, co się nie sprawdziło i czego nie chciałbym już więcej powtarzać. Co jednak mógłbym zmienić? Co poprawić na lepsze, czego nie dublować, co zrobić, żeby nie kręcić się w kółko i nie wypatrywać z nadzieją końca rozdziału lub zbawczej śmierci głównego bohatera?

Teraz jeszcze tego nie wiem, ale wiem z całą pewnością, że czara goryczy i zawodu przelała się i bohater, który ongiś grał główną rolę, już nigdy nie powróci. Umarł, choć zmartwychwstanie i żyć będzie w innym rozdziale, w kolejnym wcieleniu, z nową tożsamością, ze świeżym spojrzeniem na Rzeczywistość oraz zdobytym doświadczeniem.

— Sayōnara… — powiedział krótko aktor na pożegnanie w ostatnim rozdziale swojego życiowego dzieła i, odszedł na zawsze .

 

Aktor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.