Wie­rze­nia na­szych przod­ków

Print Friendly, PDF & Email

Jesz­cze w XVIII wie­ku wie­rzo­no, że agat le­czy uką­sze­nie żmii i po­ma­ga w cho­ro­bach oczu. Ame­tyst jest le­kar­stwem na tru­ci­znę, le­czy bóle gło­wy i od­ucza pi­jań­stwa. Chry­zo­lit słu­ży prze­ciw­ko me­lan­cho­lii i ast­mie, sza­fir jest ochro­ną prze­ciw­ko za­ra­zie.

Fantasy

Sól i że­la­zo słu­żą jako środ­ki obro­ny przed du­cha­mi. Sól po­świę­co­na w dniu św. Aga­ty była po­wszech­ną obro­ną prze­ciw­ko klę­skom ele­men­tar­nym, po­ża­rom i po­wo­dzi.

O ro­śli­nach też opo­wia­da­no dziw­ne rze­czy. Ziel­nik Sy­reń­skie­go z roku 1613, za­wie­ra­ją­cy 1500 stron wiel­kie­go for­ma­tu, pró­bu­je zwal­czać nie­któ­re prze­są­dy. „Pod­kow­nik od­my­ka swem do­tknię­ciem, któ­re­go­by tyl­ko do zam­ka albo kłó­dek przy­tknął, za­raz ry­giel od­sko­czy i kłód­ka się ode­mknie”. Wię­zio­nych cy­gan­ki wnet ra­tu­ją, zie­le ta­kie mają. Gdzie tyl­ko zie­le przy­tknie, że­la­zo od­pad­nie. Man­dra­go­ra albo po­krzyk przy­no­si­ły szczę­ście do­mo­wi. Ko­rzeń jej miał mieć po­stać czło­wie­ka i krzy­czeć miał ludz­kim gło­sem, gdy go wy­ko­py­wa­no.

O zwie­rzę­tach i pta­kach prze­cho­wu­ją się do­tąd wśród lu­dzu wie­rze­nia ów­cze­sne. Orle pió­ro mia­ło spe­cjal­ną moc. „Gdy kto­si pió­ro orle w po­dusz­kę wło­ży, wszyst­kie mu pió­ra na proch po­gry­zie”. Dziób orła krzy­wi się na sta­rość, wsku­tek cze­go ptak gi­nie: „Zdy­cha gło­dem, sko­ro hak, co go do­tąd ży­wił, wierzch­ni prze­rósł i dłu­giem wie­kiem mu się skrzy­wieł” (Po­toc­ki). Ja­skół­ki zi­mu­ją w wo­dzie, aby z wio­sną znów ożyć i wy­le­cieć. „Co zima za­wsze umie­ra ja­skół­ka, lecz za­się oży­wa po zim­nym cza­sie” (Klo­no­wicz). Psz­czo­ła, boży ro­bak, ma du­szę, dla­te­go grze­chem było ją znie­wa­żać i za­bi­jać.

Nie­to­perz po­wstał z my­szy, któ­ra zja­dła świę­co­ne cia­sto na Wiel­ka­noc. Świat zwie­rzę­cy był zna­ny na ogół mało, pa­trzo­no nań obo­jęt­nie. Zoo­lo­gię wy­pa­da­ło skre­ślić z pro­gra­mów Ko­mi­sji Edu­ka­cji, po­nie­waż nie było na­uczy­cie­li, któ­rzy by mo­gli uło­żyć pod­ręcz­ni­ki i pro­wa­dzić na­ukę na wła­ści­wym po­zio­mie. Ro­dzi­ce uwa­ża­li ten przed­miot za zu­peł­nie zby­tecz­ny.

Źródło: Przeszłość – czasopismo historyczne. Lipiec-sierpień 1934. Nr 7-8, s.124

Yoshiko