W dobrym kierunku

Print Friendly, PDF & Email

Je­stem szczę­śli­wy. Bar­dzo szczę­śli­wy, bo oto oka­za­ło się, że co­raz wię­cej lu­dzi za­czy­na mó­wić o tym, o czym pi­szę, o tym, czym się z Wami dzie­lę, co dla mnie wy­da­je się ta­kie ja­sne, oczy­wi­ste, a z dru­giej stro­ny jest od­mien­ne od wszyst­kie­go, cze­go na­ucza Sys­tem.

Nie, nie, nie… Nie mó­wię wca­le, że to się dzie­je dzię­ki mnie, że lu­dzie, któ­rych ob­ser­wu­ję, któ­rych wy­po­wie­dzi słu­cham, któ­rzy wy­stę­pu­ją pu­blicz­nie, pro­wa­dzą wy­kła­dy i gło­szą praw­dę, wcho­dzą na mo­je­go blo­ga, czy­ta­ją, prze­glą­da­ją, za­sta­na­wia­ją się, do­cho­dzą do tego sa­me­go wnio­sku i roz­no­szą moje my­śli da­lej, a jed­nak…

A jed­nak czu­ję się jak­bym od­gry­wał istot­ną rolę w prze­ka­zie my­śli, bo my­śli są ener­gią wy­strze­li­wa­ną we wszyst­kich kie­run­kach w ko­smos. Jak gdy­bym był twór­cą tych my­śli lub tyl­ko siew­cą, któ­ry czer­pie Ziar­no Praw­dy z ol­brzy­miej ko­smicz­nej bazy da­nych i roz­sie­wa je za po­mo­cą mowy i pi­sma. A więc mam wra­że­nie, że wzmac­niam moc ist­nie­ją­cej już po­zy­tyw­nej ener­gii, co­raz szyb­ciej się łą­czą­cej w jed­ną, ener­ge­tycz­ną sieć opla­tu­ją­cą Zie­mię.

ziemia
Image by cocoparisienne from Pixabay

My­śli na­sze łą­czą się i wzmac­nia­ją. Po­zy­tyw­ne two­rzą lep­szą Rze­czy­wi­stość, ne­ga­tyw­ne zaś przy­go­to­wu­ją dla nas pie­kło na Zie­mi. Dla­te­go po­wtó­rzę to, co już pi­sa­łem daw­niej – od ja­ko­ści my­śli za­le­ży, w ja­kim bę­dzie­my żyć świe­cie. Do­brym, wy­peł­nio­nym mi­ło­ścią, bra­ter­stwem, jed­no­ścią, zro­zu­mie­niem i wza­jem­nym po­sza­no­wa­niem, czy też bę­dzie to świat pe­łen nie­ła­du, nie­szczęść, wo­jen i cier­pie­nia.

Gdzieś poza na­szym wi­dze­niem to­czy się wal­ka po­mię­dzy ener­ge­tycz­ny­mi gi­gan­ta­mi. Je­den do­wo­dzo­ny jest przez ar­mię lu­dzi pry­mi­tyw­nych, chci­wych, żąd­nych bo­gactw i wła­dzy, bro­nią­cych Sys­te­mu nie­wol­nic­twa i wy­zy­sku. Dru­gi znacz­nie mniej­szy, acz ro­sną­cy w siłę, pod­no­szą­cy się z wol­na ni­czym Fe­niks z po­pio­łów, do­wo­dzo­ny jest przez lu­dzi do­brych i wraż­li­wych, ce­nią­cych po­kój, gło­szą­cych mi­łość, mar­twią­cych się o losy świa­ta, czu­ją­cych, że jest coś wię­cej poza ma­te­rial­nym by­tem, sprze­ci­wia­ją­cy się pa­no­szą­ce­mu się złu i nie­wo­li.

Przy­znam Wam szcze­rze, że wie­lo­krot­nie ogar­nia­ło mnie znie­chę­ce­nie. Że nie raz, nie dwa, ani na­wet nie trzy, lecz dzie­siąt­ki razy chcia­łem po pro­stu za­milk­nąć, prze­stać się od­zy­wać, bo i po co miał­bym dzie­lić się z kim­kol­wiek swo­imi my­śla­mi? Nie po­trze­bu­ję się przed ni­kim uze­wnętrz­niać, nie są mi po­trzeb­ni psy­cho­lo­dzy czy psy­chia­trzy, bo moja psy­chi­ka jest sta­bil­na i nie wy­ma­ga ni­czy­jej in­ter­wen­cji. A jed­nak za każ­dym ra­zem, gdy my­śla­łem, że to ko­niec, że czas z tym ze­rwać, przy­pad­ko­wo tra­fia­łem, choć w przy­pad­ki nie wie­rzę, na ja­kiś cie­ka­wy ma­te­riał w in­ter­ne­cie lub bra­łem nie­spo­dzie­wa­nie udział w roz­mo­wie, któ­re to upew­nia­ły mnie w prze­ko­na­niu, że wy­le­wa­nie my­śli w ko­smos nie idzie na dar­mo, że ktoś to po­wtó­rzył, inny coś do­po­wie­dział, jesz­cze inny pod­szedł do tego sa­me­go za­gad­nie­nia z cał­kiem no­wej stro­ny.

Tak wła­śnie sta­ło się wczo­raj. Wy­słu­cha­łem wy­kła­du czło­wie­ka, któ­re­go ob­ser­wu­ję od bar­dzo daw­na i oto… Oto pa­da­ją moje my­śli, moje sło­wa… I czu­ję jak coś we mnie mi­łe­go ro­śnie, jak­bym otwo­rzył pacz­kę-nie­spo­dzian­kę i od­krył w środ­ku prze­cu­dow­ny pre­zent. Było to tym bar­dziej nie­ocze­ki­wa­ne, że mów­ca ni­g­dy wcze­śniej o tym nie mó­wił, że po­ru­szał się w in­nej dla mnie Rze­czy­wi­sto­ści, a tu bach! Zmia­na per­spek­ty­wy, zmie­nio­ny spo­sób my­śle­nia, prze­pro­gra­mo­wa­ny umysł, któ­ry mówi te­raz jed­nym ze mną gło­sem…

Opę­ta­ło mnie cu­dow­ne wra­że­nie, fan­ta­stycz­ne uczu­cie i wiel­ka ra­dość z tej nie­zwy­kłej prze­mia­ny…

Bo je­ste­śmy kre­ato­ra­mi Rze­czy­wi­sto­ści, któ­rą bu­du­je­my za po­mo­cą ener­gii pod po­sta­cią emo­cji i my­śli. Je­śli po­pły­ną one z ser­ca, z do­bra i Mi­ło­ści, świat zmie­ni się na lep­sze, a ludz­kość wznie­sie się na wyż­szy po­ziom du­cho­wo­ści. Sta­re, skost­nia­łe od­pad­nie, po­ja­wi się w jego miej­sce nowe. Tego Wam i so­bie ży­czę.

Żółty róg

Radomir Gelhor