Ekologiczna paplanina

Czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, że gdziekolwiek człowiek nadstawi uszu, w którą bądź stronę skieruje oczy, tam przewija się temat ekologii w takiej lub w innej postaci, w mniejszym lub większym natężeniu, w zakresie tak szerokim, że zaczyna obejmować każdy prawie aspekt życia. Nawet takie dziedziny, do których dawniej ekologia nie miała dostępu, gdzie logika podpowiada, że wszystkie te gadki-szmatki o ochronie środowiska, o konieczności zmian w ludzkiej mentalności i sposobie życia Ziemian, to najzwyklejsza ekologiczna paplanina, sposób na ogłupienie już i tak ogłupiałego ludu pracującego (czytaj ludzkich niewolników).

Bo jak traktować ten temat na poważnie, jeśli o ekologii mówią ludzie z zaburzeniami psychicznymi, twórcy idiotycznych teorii, korporacyjni żołnierze lub przekupni naukowcy, którym się zapragnęło a) nieco więcej sławy; b) dużo więcej pieniędzy; c) odmiany od szarej, nudnej codzienności; d) dowartościowania się i; e) zapisania na kartach historii jako twórcy nowej cywilizacji i lepszego, proekologicznego społeczeństwa.

Jesteś głodny? Zjedz sąsiada

Jak traktować człowieka z tytułami naukowymi, który oświadcza nagle światu, że sposobem na głód jest kanibalizm? Mówiąc bardziej po ludzku: zjadanie człowieka przez człowieka. Że to program ekologiczny, gdyż ocalimy w ten sposób wymierające gatunki zwierząt i wyzwolimy Ziemię od zanieczyszczeń, a dzięki naturalnej selekcji (zwycięzca zjada zwyciężonego), problem głodu i przeludnienia nagle sam się rozwiąże.

Czy ten człowiek jest normalny? Być może nie jest. A może zapłacono mu, żeby tak właśnie mówił. Może ktoś, kto za tym wszystkim stoi i kieruje, w „łagodny” sposób przybliża nam przyszłość, przyzwyczaja nas do takich myśli, programuje nasze umysły, rozwija nasz strach przed przeludnieniem, przed światowym głodem, przed tragicznym losem istot ludzkich.

Marnotrawstwo

To ciekawe, że kiedy oficjalnie mówi się o zbliżającym głodzie, używając słowa-wytrychu: „ekologia”, niewiele osób porusza problem marnotrawstwa, czyli wyrzucania do śmietnika przez sieciowe sklepy (markety) tysięcy ton nadających się do jedzenia produktów spożywczych, którymi moglibyśmy w dużym stopniu załagodzić problem głodu. Rzadko kto bierze pod uwagę, że te produkty można rozdać ubogim, wygłodniałym lub umierającym z głodu ludziom, albowiem łatwiej jest uśmiercać ludzi, niż ratować.

Nie chodzi jednak tylko o pieniądze. W zasadzie pieniądze nie mają żadnego znaczenia. Koszty związane z dostarczeniem pożywienia głodującym są znikome.

Rasa Panów

Największym problemem cywilizacji, w której żyjemy, są ludzie uważający się za właścicieli trzody ludzkiej, pełniący rzeczywistą władzę i którzy od wielu stuleci próbują różnymi sposobami kontrolować populację Ziemian. Nazywa się to w kręgach wtajemniczonych – eugeniką. A ponieważ w ostatnich latach znacznie nas przybyło (brak wojen, epidemii wyniszczających ludzkość), proces ten, choć uznawany za nieetyczny, nielegalny, znacznie przyśpieszył.

Nie da się tego ukryć przed okiem uważnego obserwatora. Widać pewną nerwowość w ruchach tejże grupy, objawiającej się wychodzeniem z ukrycia, wprowadzaniem niekorzystnych dla ludzkości przepisów, olbrzymią kampanię na rzecz ekologii, która z ekologią nie ma nic wspólnego, oraz popieraniem zbrodni, takich jak aborcja i eutanazja, a w przyszłości z dużym prawdopodobieństwem i kanibalizmu.

Cały system medyczny został oparty na eugenice (źródło: „Molekularne podstawy biologii, Lila E. Kay”), dlatego medycyna obecnie praktykowana jest medycyną jatrogenną, mającą na celu pomóc zejść z tego świata jak największej liczbie tzw. pacjentów.

A zatem sekta szczepionkarska (wakcynologia); onkologia i chemioterapia jako walka z nowotworami; substancje chemiczne, zwane lekami, obcymi i niebezpiecznymi organizmowi człowieka a produkowanymi przez mafie farmaceutyczne, to wytwór eugeników i zwolenników nowego, ulepszonego świata, w którym „rasa panów” będzie sprawować całkowitą kontrolę nad ludzkością, w którym ludzkość będzie w stu procentach wyszczepialna i utrzymywana przy „zdrowiu” dzięki chemicznym dopalaczom… Takie, wiecie… „weź pigułkę” z rana, „weź pigułkę” po południu, „weź pigułkę” przed snem.

To władza będzie decydować (już decyduje) o liczbie Ziemian, o tym, komu wolno się rozmnażać, a kogo należy zutylizować… Jest tylko jeden problem.

Wciąż jest nas za dużo. Jak wobec tego zapanować nad taką masą? Masą, w której szeregach znajduje się zbyt wielu indywiduów, niekompatybilnych z systemem buntowników?

Cóż… Można nas wytruć jak szczury, np. za pomocą zanieczyszczonego chemicznie jedzenia, wody, powietrza. Wywołać sztucznie epidemię zarazy (np. wypuszczając do Systemu wyprodukowanego w laboratoriach koronawirusa) lub zmusić prawnie narody do obowiązkowych szczepień, po czym wstrzyknąć ludziom toksyczne związki i retrowirusy (broń biologiczna) do krwiobiegu. Ba! Dzięki przymusowym szczepieniom noworodków i dzieci, młodych dziewcząt i chłopców jest prawie pewne, że dany naród lub wybrana w drodze selekcji grupa, nie będzie się nadawać do reprodukcji.

W Stanach Zjednoczonych jest nawet taki przepis: Ustawa Senatu #1873 pozwala rządowi zaszczepić cię nieprzebadanymi szczepionkami bez twojej zgody.

Są jeszcze inne wymyślne sposoby. Najbardziej popularne to mikrofalowe podgrzewanie wybranych narodów, choćby Polaków. Poddawanie ich dodatkowym, niekorzystnym promieniowaniom telefonii komórkowej (5G), wystawianie na silne oddziaływanie pól magnetycznych o częstotliwościach niekorzystnych dla zdrowia, z równoczesnym podniesieniem przez skorumpowany (za)rząd dopuszczalnych norm promieniowania, choćby stokrotnie (sic).

Z pomocą zbrodniarzom przychodzi jeszcze GMO, czyli produkty tak zmodyfikowane genetycznie, że albo przyjmujemy uszkodzone, bezwartościowe śmieci (pozbawione wartości odżywczych) do naszych żołądków, albo wywołujące zmiany w naszym genotypie (genetyczne programowanie ludzi).

Dla przykładu: W USA FDA twierdzi, że Amerykanie nie mają prawa wiedzieć, które pokarmy są genetycznie modyfikowane.

Można jeszcze na nas dowolnie eksperymentować dzięki niekonwencjonalnej broni, wykorzystującej na przykład fale dźwiękowe, pola torsyjne, emitującej rozmaite wiązki światła i tak dalej, i tak dalej.

Na przykład fale małej intensywności, zbliżone do ludzkich fal 10Hz powodują u ludzi stany lękowe i niepokój. Fale o częst. 6,6Hz powodują depresję; 7,83Hz – stan przyjemności; 10,8Hz – ból i agresje.

Dlaczego tylu Polaków ma szumy w uszach lub słyszy jednostajny, ciągły dźwięk o pewnej, stałej częstotliwości? Czyżby naród polski zapadł na jakąś tajemniczą chorobę uszu, którą zwalcza się za pomocą chemicznych substancji sprzedawanych w aptekach? Co wytwarza ten dźwięk? Co go emituje? Gdzie znajduje się jego źródło? A może to tylko przypadek? Czy ktoś jeszcze wierzy w przypadki? Usiądźcie wygodnie w fotelu i zastanówcie się… Albo jeszcze lepiej poczytajcie o zastosowaniu fal dźwiękowych, np. jako broni lub sposobu do wpływania na ludzką psychikę.

Wspomniane już mikrofale o wartości 0,75mW/cm2 i częstotliwości 450Mhz – system TETRA – wykorzystywane w telefonach nowej generacji, emitują w słuchawce sygnał ELF, który można wykorzystać do programowania precyzyjnych wzorców zachowań dla każdego użytkownika telefonu; to zaś pozwala wywołać u ludzi np. halucynacje powodujące zmianę rozsądnej oceny.

No, ale spokojnie, nikt się o tym nie dowie, a nawet jeśli już coś przecieknie do uszu prostego ludu, usłyszymy zapewne magiczną formułę: „teoria spiskowa”, i po sprawie…

W międzyczasie, w czasie, gdy będziemy utylizowani, „Rasa panów”, poprzez media ogłosi wszem wobec za pomocą haseł i proekologicznej propagandy, że wszystkiemu winni są ludzie, że choroby są wynikiem przeludnienia i zatrucia środowiska. Że to wszystko wina nieekologicznych samochodów, nieekologicznych pieców i nieekologicznych przedmiotów codziennego użytku, smogu wywołanego spalaniem węgla czy pierdzeniem krów, które ponoć, puszczając bąki, zanieczyszczają atmosferę dwutlenkiem węgla i przyczyniają się do ocieplenia klimatu.

Gdzie diabeł nie zdoła…

A ponieważ, gdzie diabeł nie zdoła, tam wyślę babę, diabeł tym razem posłał na Ziemię dziecko, dziewuszkę, nastolatkę, która jeżdżąc od kraju do kraju, głosi proekologiczne ideologie, grzmiąc między innymi na Polaków za smrodzące piece węglowe.

Czy to nie dziwne, że to dziecko, dopiero co oderwane od matczynego cycka, ma tak wielkie poparcie władz na świecie? Że tej nastolatce przyklaskują korporacje. Przecież to korporacje posiadają najbardziej zanieczyszczające Ziemię zakłady. To korporacje produkują miliardy ton rocznie substancji chemicznych i związków toksycznych wpuszczanych do środowiska, czy to legalnie, czy też nielegalnie.

Bo do kogo należą rdzewiejące pojemniki z radioaktywnymi odpadami, zalegające na dnie oceanu? Do pana Jasia, Stasia, czy pani Małgosi? Do szarego obywatela, którego zimą ledwo stać na opalanie węglem domu czy mieszkania?

Miliardy ton toksycznych śmieci zalega na wysypiskach na całym świecie, niedających się w prosty sposób zutylizować, będących niczym bomba z opóźnionym zapłonem, która w każdej chwili może wybuchnąć, i które są własnością korporacji, a tu proszę…

Winą za trucie środowiska obarcza się masy niewolnicze, wpajając im nowoczesną ekoideologię, na której te same korporacje, ci sami truciciele zbijają przeolbrzymie majątki, a rządy bogacą się dzięki proekologicznym podatkom.

Wilk syty, tylko owca mocno pokiereszowana i zubożona.

Warto byłoby w tym miejscu wypowiedzieć się na temat dzieci wykorzystywanych do promocji pseudoekologii czy substancji chemicznych zwanych lekami. Niestety temat jest zbyt obszerny, abyśmy się mogli tym zająć. Być może kiedyś poświęcimy temu zagadnieniu nieco więcej czasu.

Czy naprawdę wierzycie w te proekologiczne brednie?

Czy widzieliście Górny Śląsk w czasach komunistycznej Polski? Czy oglądaliście wiszące nad miastami czarne chmury sadzy, zasłaniające błękitne niebo, blokujące dostępu promieniom słońca? Czy pamiętacie, ile w Polsce było zaołowionych dzieci z powodu zanieczyszczeń powietrza przez huty, zakłady pracy? Czy przypominacie sobie, ile śmierdzących samochodów jeździło po ulicach polskich miast i miasteczek?

Zajrzyj w przeszłość, odczytaj teraźniejszość, porównaj

Wytłumaczcie mi, proszę, jedną kwestię. Jak to jest możliwe, że dawniej chorowało mniej Polaków? Jak to możliwe, że umieralność była na bardzo niskim poziomie? Dlaczego nie było w Polsce tylu chorób, które namnożyły się dopiero po obaleniu komunizmu, zniszczeniu polskiego przemysłu, wprowadzeniu lepszych, ekologiczniejszych paliw i nowszej generacji samochodów, przemienienia służby zdrowia na styl zachodni?

Jak to jest, że naród, odetchnąwszy nagle świeżym, kapitalistycznym powietrzem, mający dostęp do specjalistycznych gabinetów i nowoczesnych urządzeń medycznych, otoczony tyloma aptekami, zawalony zagranicznymi lekami, zaczął drastycznie chorować i umierać, że w okamgnieniu zmniejszyła się liczebność Polaków. Że zamiast być nas dziewięćdziesiąt milionów, jak prognozowano w latach sześćdziesiątych, jest nas mniej niż połowa z przewidywanej liczby.

Nie ma nas nawet w liczbie, którą podaje się oficjalnie, czyli niecałych czterdziestu milionów. Niemcy twierdzą, że jest nas około dwudziestu milionów, choć inni szacują, że tylko piętnaście. Narzuca się mimowolnie pytanie: jakim obcym elementem wypełniona jest Polska? Wiemy, że Żydami (dla niepoznaki z polskim obywatelstwem), wiemy, że Ukraińcami (również dla niepoznaki z polskim obywatelstwem)? Kim jeszcze? Czy będąc narodem tak zdziesiątkowanym liczebnie i osłabionym przetrwamy ostateczny rozbiór Polski, który szykują nam zdradzieccy politycy?

A zatem patrząc z perspektywy czasu, cofając się w czasy przedkapitalistyczne, czasy powojenne zauważymy, iż zaraz po II wojnie światowej, Polska pomimo takiego, a nie innego ustroju politycznego, bardzo szybko się odbudowała, wzmacniając się gospodarczo, rozwijając przemysł i rolnictwo. Obywatele polscy byli również narodem zdrowym, silnym i długowiecznym.

Wystarczy przejść się po cmentarzach, aby dostrzec pewne zmiany w wieku umierających. Coraz częściej umierają ludzie młodzi, nie skończywszy trzydziestego, czterdziestego roku życia. Jeszcze nie tak dawno mówiło się o osobie w podeszłym wieku, że to dobry, zdrowy materiał, nie taki jak dzisiaj, i rzeczywiście coś w tym było. Polacy dożywający wieku dziewięćdziesięciu czy stu lat nie należeli do rzadkości. Sam znam kilku takich starych, z „dobrego materiału” ludzi.

Z perspektywy tegoż czasu, możemy zauważyć także, że drastyczne przemiany na gorsze nastąpiły po zmianie ustroju politycznego, po otworzeniu granic na zachód, po wpuszczeniu do Polski obcego kapitału, który zniszczył rodzimy przemysł, niszczy krajowy handel, upośledził rolnictwo, kiedy kartele farmaceutyczne jęły kupować służebników (urzędników) państwowych i rozprowadzać po kraju substancje i związki niebezpieczne dla zdrowia i życia Polaków, wyszczepiać, co tylko się rusza (przymusowe szczepienia dla ludzi i zwierząt) oraz odkąd przeprowadzono niekorzystne dla społeczeństwa polskiego reformy w polskiej służbie zdrowia (na styl zachodni).

Porównując teraźniejszość z przeszłością, nie da się tego nie zauważyć. Te kontrasty biją po oczach, wywołują mimowolne skojarzenia, narzucają się myślom, układają w logiczną układankę, w puzzle, które prawidłowo ułożone ukazują nam prawdziwy obraz rzeczywistości, widok tragiczny, nieosłonięty partiokratyczną propagandą i medialnym szumem dezinformacyjnym.

Kozioł ofiarny

Pseudoekolodzy, za którymi kryją się iluminaci rzeczywistości, i korporacje widzące w ekologii świetny interes do zrobienia (sprzedaż ekologicznych produktów i technologii), a władze w podatkach, wmawiają ludziom, iż sami są sobie winni, że powinni się zmobilizować i poświęcić własną prywatę dla ratowania planety. Innymi słowy, to na nas, na masy robotnicze (wiem, jak to brzmi ;-), zrzuca się całą odpowiedzialność za zło tego świata i od nas wymaga się poświęcenia i wyrzeczeń.

A zatem ci, co niszczą, grabią, dopuszczają się gwałtu na Matce Ziemi, ci, którzy mordują ludzkość, używają ekologii do własnych celów.

Prawdziwa ekologia nie wymaga żadnych drastycznych środków. W prawdziwej ekologii nie idzie o kolejny podatek od Kowalskiego, czy przymuszenie go do kupowania produktów, których normalnie by nie kupił. Piece węglowe, tak mocno krytykowane w naszym kraju, można bardzo tanim sposobem tak zmodyfikować, żeby nie wydzielały żadnych gazów cieplarnianych i zużywały dwukrotnie mniej paliwa, a jednak oficjalnie się o tym nie mówi. Dlaczego? Bo nie jest to na rękę korporacjom produkującym i handlującym gazem i piecami gazowymi.

Tak jak nie jest na rękę mafiom farmaceutycznym, całej branży medycznej opartej na eugenice, kiedy mówi się o naturalnych, a przede wszystkim bezpiecznych metodach leczenia. Gdy wykazuje się kłamstwo sekcie szczepionkarskiej, kiedy podważa się celowość szczepień.

Zobaczmy, co znajdujemy odnośnie USA: „W wyniku globalizacji USA musi akceptować prawa innych krajów. W wyniku porozumienia CAFTA sprzedaż witamin i suplementów będzie zabroniona” (?)

Jest jeszcze jedna sprawa, dla której z taką manią walczy się z piecami węglowymi pod przykrywką ekologii. To polski węgiel. To atak na polski przemysł górniczy. To atak na Polskę, mającą olbrzymie zasoby tego surowca, a przez to będącego państwem niezależnym energetycznie. Zachęcam do zapoznania się z tą kwestią. Na YT są filmiki poruszające ten temat (np. na tym kanale: CW24TV).

Swoją drogą, jak to jest, że Niemcom, którzy zanieczyszczają atmosferę w jeszcze większym stopniu niż Polacy, jakoś nikt nie zwraca uwagi? Nikt nie czepia się Stanów Zjednoczonych, Rosji czy Indii, nieprzestrzegających żadnych norm…

Ekologię należy wprowadzać stopniowo i w taki sposób, żeby niepotrzebnie nie zubażać społeczeństwa, nie nakładać na niego kolejnej daniny, a przede wszystkim nie wykorzystywać jej w miejscach zupełnie nieodpowiednich.

Następcy Josefa Mengele, Anioła Śmierci, nazistowskiego sadysty

Ktoś, kto mówi, że z powodów ekologicznych należy zmniejszyć populację mieszkańców Ziemi o sześć miliardów ludzi, i głosi to otwarcie, a do tego należy do osób wpływowych, jest albo niepoczytalny, albo pracuje dla Systemu zysku i wyzysku, albo sam ma w tym jakiś interes.

Szczerze mówiąc, głoszenie takich ideologi, haseł pogardy dla życia, propagującej kontrolę urodzeń, zezwalającej na mordowanie w świetle prawa ludzi nieprzydatnych Systemowi, dawniej zostałoby natychmiast potępione wraz z jej autorem. Dziś, jak widać, wolno głosić uwspółcześniony nazizm, programować ludzi i przyzwyczajać ich do tego typu myśli. Im bowiem częściej usłyszymy podobne deklaracje, tym łatwiej się z tym oswoimy, staniemy się zobojętniali na ludzkie nieszczęścia, na tragiczne losy mieszkańców Ziemi, aż w końcu uwierzymy w każdą idiotyczną, proekologiczną papkę przeznaczoną dla zniewolonej trzody ludzkiej.

Marionetkowi prezydenci

Nie tak dawno słyszałem wypowiedź jednego z kandydatów na prezydenta, który w publicznym oświadczeniu stwierdził, że stawia na ekologię. Jeśli ten kandydat ma na myśli ekologię iście korporacyjną, to brońcie nas bogowie, przed takim prezydentem.

W ogóle Polacy to biedny, zniewolony naród, albowiem nie stać go na dobrego, niezależnego, nieskorumpowanego, niebędącego czyjąś marionetką prezydenta. W Polsce prezydenta podsuwają ludziom antypolscy partiokraci i korporacje, władza z Białego Domu i z Izraela. Kogokolwiek lud wybierze, zawsze przegranym będzie naród polski i, to jest smutne…

Ekopropaganda

Wmawiają nam, że mamy zadbać o środowisko, a tymczasem największymi trucicielami są zakłady będące w prywatnych rękach, należące do korporacji. Nakłada się na nas podatek klimatyczny, podczas kiedy najwięcej gazów cieplarnianych produkuje ten sam przemysł, który o tej ekologii trąbi i namawia do wyrzeczeń, który niszczy naturalne środowisko człowieka, eksploruje bezlitośnie naturalne zasoby Matki Ziemi.

Dlaczego nie mówi się o przeogromnej ilości gazów cieplarnianych wyrzucanych przez silniki odrzutowe samolotów? O przemyśle zbrojeniowym, który zużywając miliardy ton paliw ciekłych, wpływa negatywnie na naszą planetę? Dlaczego żąda się od Kowalskiego czy Nowaka zakupu ekologicznego, małolitrażowego lub elektrycznego samochodu, podczas gdy bogaci jeżdżą sobie wielocylindrowymi, wielolitrażowymi i nieekologicznymi furami?

Dlaczego wyrzynane są bezlitośnie drzewa na całym świecie, nasze płuca, które w naturalny sposób wpływają pozytywnie na klimat, które dostarczają nam świeżego tlenu? Gdzie tu jest logika? Gdzie dbałość o środowisko, o zdrowe powietrze?

Dlaczego morza i oceany ograbiane są bezlitośnie z ryb i owoców morza? Dlaczego UE polskiemu rybakowi w imię ekologii zabrania połowu dorsza, podczas gdy Duńczykom pozwala masowo wyławiać z Bałtyku dorszowy narybek na paszę?

I dlaczego te naturalne spiżarnie traktowane są przez korporacje jako wielkie kosze na śmieci, do których można wrzucić każdą toksyczną lub radioaktywną substancję?

Dlaczego podgrzewana jest sztucznie Ziemia i zasłaniane jest chmurami niebo? Czemu wywoływane są kataklizmy na świecie za pomocą nowoczesnych systemów do zmiany pogody? W jakim celu się to robi i czemu nielegalny „światowy rząd” próbuje to ukryć przed społeczeństwem?

Czy tego typu zabiegi nie są nazbyt podejrzane? I czy rzeczywiście służą ludzkości?

Dlaczego proekologiczni politycy walczący o czystą Ziemię nie wpływają na korporacje postarzające wyprodukowane przez siebie produkty? Czemu zamiast zepsuć się po dziesięciu latach, psują się po przejściu okresu gwarancyjnego (2-4 lata)?

Dlaczego w telefonach, tabletach, montowane są baterie, których nie idzie samodzielnie wymienić, a koszt wymiany w serwisie jest nieopłacalny? Dlaczego wymiana łożysk w dwu, trzy, pięcioletniej pralce równa się wymianie całego bębna? Czemu zamiast jednej uszkodzonej części (np. kondensatora) w telewizorze, trzeba zakupić całą płytę główną lub zainwestować w nowy telewizor?

Czemu nowoczesne silniki samochodowe są jednorazowe (np. głowice nie nadają się do szlifu, gdyż są zbyt cienkie)? Dlaczego układ chłodzenia w lodówkach jest tak zaprojektowany (zabudowany i zalany), żeby nie można było go wymienić lub naprawić (pospawać)? Dlaczego silniki w odkurzaczach są nienaprawialne, a w przypadku awarii droższe niż cały odkurzacz?

Mam wymieniać dalej?

Darujmy sobie, albowiem moglibyśmy siedzieć i podawać przykłady bez końca… Powiedzmy tylko o jeszcze jednym szwindlu korporacyjnym.

Jeden z największych producentów telewizorów, telefonów, w ogóle całej elektroniki, miał swojego czasu w ofercie dwa modele telewizorów LCD. Były to początki HD, więc nie wszystkie telewizory mogły wyświetlać obraz w wysokiej rozdzielczości. Różnica w cenie pomiędzy tymi telewizorami wynosiła około 250-300 złotych, choć znam sieci, w których ta różnica była jeszcze wyższa.

Telewizory te różniły się od siebie jedynie… naklejką. Droższy miał na obudowie nadruk HD. Ludzie oczywiście nakłaniani przez media i sprzedawców do zainwestowania w telewizory HD rzucali się na droższy model, podczas gdy droższy był dokładną kopią tego tańszego. Innymi słowy, oba telewizory były HD.

Sprzedawcom, tym, którzy wiedzieli o tym przekręcie, nie wolno było tego zdradzać.

A może chcielibyście posłuchać o japońskim sprzęcie „made in Japan”, który z Japonią ma niewiele wspólnego? A jednak firma chwaliła się w swoich katalogach, że to japońska technologia. W całym tym zgiełku zapomniała jednak dodać, że produkcja podzespołów, jak i całego sprzętu (poza jednym drobiazgiem) odbywała się poza Krajem Kwitnącej Wiśni. Czyżby zapomniała? „Made in France” na etykiecie? „Made in Germany?”. Doprawdy?

Dlaczego przepalają się tak szybko żarówki? Czemu drukarka nagle odmawia posłuszeństwa, choć fizycznie jest sprawna. Dlaczego stary odkurzacz działa dwadzieścia lat, a nowy cztery? Czemu stary mikser ma żywotność dziesięciu i więcej lat, i jeszcze daje się naprawić, a nowy po pięciu nadaje się na śmietnik? Czy nie powinno być tak, że wraz z rozwojem technologii i lepszych jakościowo materiałów jakość i żywotność nowych produktów się poprawia?

Dlaczego jest na odwrót? Czemu nikt nie organizuje krucjat przeciwko korporacjom degradującym tym sposobem środowisko? Dlaczego nikt nie oskarża korporacje o marnotrawstwo zasobów naturalnych Ziemi?

Dziwne, nieprawdaż?

Choć z drugiej strony, jeśli przyjrzymy się co i kogo sponsorują korporacje, jakie granty i nagrody rozdają na prawo i lewo, to szybko zrozumiemy, kto tak naprawdę rządzi i kto rozdaje karty.

A zatem, czy winę za niszczenie środowiska ponosi Kowalski lub Nowak? Czy to wina przeciętnego Polaka, Niemca, Francuza, Rosjanina, Hiszpana, Węgra i tak dalej? Czy szary obywatel danego państwa, ma jakąkolwiek władzę i jakikolwiek wpływ na destrukcyjne działania korporacji, przemysłu ukierunkowanego wyłącznie na zysk i wyzysk, niemających najmniejszych skrupułów w niszczeniu życia na Ziemi?

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że współczesna ekologia, to tylko wykręt, sposób na zarobienie jeszcze większych pieniędzy i zatuszowanie zbrodni, która dokonywana jest na Ziemianach. Dzięki ekologicznej propagandzie ludzkość dobrowolnie daje się ograbiać i poddaje się pod władzę mafijnych rządów, stając się jeszcze bardziej stłamszonym, zdominowanym przez garstkę bogaczy społeczeństwem.

Społeczeństwem, które za kilka lub kilkanaście lat zdziesiątkowane sztucznie wywołanymi wojnami i epidemiami stanie się plemieniem pozbawionym własnej tożsamości, woli i własnego zdania, rządzonym przez kapłanów Złotego Cielca, będącego na usługach iluminatów rzeczywistości.

Koronawirus (na marginesie)

No, i mamy panikę w Polsce, jeśli chodzi o koronawirusa. Tylko patrzeć, jak zaczną przymusowo szczepić ludzi przeciwko koronawirusowi, którego leczenie jest ponoć bardzo proste, acz pomijane milczeniem przez BigPharmę, bo przecież mamy epidemię! Jak głoszą polscy przebierańcy polityczni, na całym świecie zachorowało 80 tysięcy ludzi. Straszne, nieprawdaż, bo to aż 0,00114286 procent ludzkiej populacji!

Przerażająca liczba: na siedem miliardów ludzi – aż 0,00114286% zachorowań!

O Łado!, o Kriszno! o Chryste! Co z nami teraz będzie?

Portale internetowe donoszą również, że błyskawicznie wzrosły akcje firm farmaceutycznych na giełdach.

Jest to doskonały przykład na to, w jaki sposób mafie farmaceutyczne bez większego wysiłku się bogacą. Wystarczy, że zastraszą ludzi i spowodują światową panikę. Raz, że wzrosną ich notowania, dwa sprzedadzą od ręki nowy produkt, trzy zgodnie z tym, co powiedzieliśmy sobie wcześniej, dzięki szczepionkom przyczynią się do zwiększenia chorób na świecie, a co za tym idzie, w naturalny sposób przetrzebią część ludzkości…

Koronawirus to nie dżuma. Leczy się go łatwo za pomocą tanich, ogólnodostępnych środków. Dlaczego więc BigPharma pozwala, żeby zarażeni ludzie umierali? Coś tu nie gra… Coś tu bardzo, bardzo brzydko śmierdzi…

No, ale przecież to tylko teoria spiskowa, a ja jestem niepoczytalnym fantastą, który z nudów pisze elaboraty.

Podsumowanie

Na koniec, zanim wyciągniecie wnioski z tego wpisu, zanim mnie skrytykujecie, zanim powiedzie, że gadam bzdury i że nie jest możliwe, aby doszło do tej wstrętnej, pesymistycznej wizji świata, przeszukajcie światowy internet pod kątem eugeniki, korporacyjnych przekrętów i monopoli, masonerii i żydostwa, najbogatszych na świecie ludzi i rodów, prześledźcie ruch pieniądza, przyjrzyjcie się piramidzie finansowej, zobaczcie, gdzie trafiają w rzeczywistości wasze pieniądze i czemu tak naprawdę służą.

Wątek ekologii, albo raczej pseudoekologii, uważam za nieskończony, gdyż jest to megaolbrzymi temat. Celowo staram się unikać konkretnych przykładów; nie wyciągam na światło dzienne spraw ogólnie dostępnych; nie rzucam się na ludzi pracujących dla Systemu, albowiem ten wpis, jak i wszystkie moje pozostałe i przyszłe wpisy, mają jedynie zachęcać do samodzielnego myślenia, do zgłębienia tychże tematów, przyjrzenia się bliżej poruszanym sprawom.

Uważam bowiem, że bez wrodzonej ciekawości poznawania i dochodzenia prawdy, wyciąganie jakichkolwiek wniosków na jaki bądź temat, jest po prostu stratą czasu i energii. Nie ma żadnego pożytku z ludzi, za których myśli System i którzy poprzez swoją ignorancję i lenistwo umysłowe stoją na straży tegoż Systemu.

Oczywiście nie musicie się ze mną zgadzać.


Dodane 02.03.2020

Świat jest inny odc. 120 – Węgiel dla Polaka

Hubert Czerniak TV – KORONAWIRUS

Radomir Gelhor