Zwycięstwo Miłości, czyli złapaliśmy diabła za rogi

Na wstępie tego wpisu, chciałbym podziękować swoim prześladowcom, którzy z maniakalną zawziętością atakują mój komputer, wywołując od czasu do czasu drobną awarię systemu.

Tym razem postanowiłem odpuścić sobie dalsze oglądanie filmu na YT, który szczerze mówiąc, i tak niezbyt mnie zainteresował, i wykorzystać przymusową przerwę na przygotowanie tego wpisu.

Dodam tylko, że te ataki terrorystyczne, bo wg mnie są to ataki terrorystyczne, często mają miejsce, kiedy przeglądam YT lub jakąś stronę niepoprawnie polityczną, lub antysystemową, albo edytuję swojego bloga. Czy muszę mówić, do kogo należy YouTube? Raczej nie, choć zastanawiający jest fakt, że roboty Google skanują cudze komputery i przeszukują otwarte porty. A roi się od nich na każdej stronie, w każdym miejscu sieci, nawet tam, gdzie nikt by się ich nie spodziewał.

Czy to jest legalne? Wątpię, ale przecież żyjemy w czasach totalnej inwigilacji, w czasach rządowego terroryzmu, w systemie zysku i wyzysku, w cywilizacji zgnilizny i rozkładu.

Ale mniejsza z tym. Może kiedyś, kiedy upadną monopolistyczne korporacje, kiedy polityka będzie zbędna ludzkości, gdy zdrajcy narodów, przebiegli lichwiarze i eugeniczni psychopaci zostaną skazani na dożywotnie więzienia, kiedy niewidzialna wojna pomiędzy dobrem a złem się zakończy, być może wtedy opowiem Wam, jak to się wszystko zaczęło, czym się objawiało, kto maczał w tym palce.

Tymczasem wybaczam swoim ciemiężycielom, bo nie wiedzą, co robią.

To miał być tylko żart

Pewnego dnia, a było to w szkole podstawowej, w siódmej klasie, rozpuściliśmy z moim kolegą wodze fantazji, snując mało realne rojenia na temat odległej przyszłości. Przedstawiłem wtedy tragiczną wizję ludzkości, roku 2020. Śmieliśmy się z tego, mówiąc: „Ale byłoby fajnie”, nie podejrzewając, że dożyjemy tych czasów i że nie będą one tak wesołe, jak nam się wtedy wydawało.

Nie będę owijał w bawełnę, że jesteśmy dopiero na początku mojej objawionej apokalipsy i że przez te wszystkie lata przygotowywałem się na tę chwilę, a raczej byłem do niej przygotowywany. Dziś nie dziwi mnie już zupełnie, dlaczego moje życie potoczyło się tak a nie inaczej. Czemu dopasowywanie się do Systemu zysku i wyzysku nigdy mi się nie powiodło. Dlaczego jestem w 99% niekompatybilny z Systemem monetarnym i dlaczego urodziłem się z duszą wiecznego buntownika.

Spotkałem Billa Gatesa

Nie tak dawno spotkałem Billa Gatesa na jednej z ulic pewnego amerykańskiego miasta. Był ze swoim ochroniarzem. Szliśmy obok siebie, milczeliśmy i przyglądaliśmy się spacerującym ulicami mieszkańcom.

Dzień był wiosenny, ulice w promieniach południowego słońca rozświetlone, świeże, nienaturalnie kolorowe, jakby ktoś celowo nasycił miejski krajobraz jaskrawszymi barwami. Jakby ktoś chciał przykryć królującą dookoła szarość i brzydotę.

Ludzie nie zwracali na nas uwagi. Zupełnie jakbyśmy byli niewidzialni. Mijali nas, zajęci sobą, pochłonięci w myślach, nieobecni duchem.

— Dlaczego to robisz, Bill? — zapytałem.

Nie odpowiedział. Spojrzał tylko na mnie; w jego oczach czaiła się przebiegłość, usta zdradzały ironiczny uśmiech, kościste ciało pochylało się lekko w moją stronę.

— Jesteś Antychrystem, Bill — powiedziałem, nie odrywając od jego niezmieniającego się spojrzenia oczu.

I tym razem nie odpowiedział, lecz spostrzegłem, że spodobała mu się moja uwaga o Antychryście, że przybliżył się znacznie, że połechtałem mile jego ego i chciałby usłyszeć o sobie trochę więcej…

— Nie spocznę, Bill, dopóki cię nie pokonam, choć ty, nieszczęśniku, już jesteś pokonany, tylko jeszcze o tym nie wiesz — dodałem, obdarzając go uczuciem ogromnego współczucia i bezgranicznej miłości, i wybudziłem się.

Starcie gigantów

Jakiś czas temu, jeśli pamiętacie, jeśli czytaliście moje wcześniejsze wpisy, jeszcze przed „pandemią”, napisałem w jednym z postów, że w niewidzialnej przestrzeni, gdzieś poza naszym widzeniem, przegrupowują się dwie siły – siły dobra i zła, i że to my swoimi myślami, swoją energią zasilamy jednych i/lub drugich.

A zatem zwycięstwo Światła lub Ciemności zależy wyłącznie od nas, i to na nas spoczywa cała odpowiedzialność za przyszłość naszych rodzin, przyjaciół, naszego narodu, naszej planety i całej ludzkości.

Nie możesz powiedzieć – mnie to nie dotyczy. Nasza wolność jest również w Twoich rękach, albowiem nie jesteś oderwany od reszty świata. Jesteś uwięziony w Systemie, który zrobi wszystko, żeby Cię zatrzymać, upokorzyć i jeszcze mocniej zniewolić za pomocą najnowszych technologii, z pomocą chemicznych substancji, przy użyciu sztucznej inteligencji.

Wkrótce, jak każdy z nas, będziesz musiał się opowiedzieć, po której stoisz stronie. Czy oddasz swoją wolność, poświęcisz energię dla Sił Ciemności, czy też wybierzesz Światłość i przyczynisz się do przebudowania świata? Do zbudowania nowej, wyżej wibrującej cywilizacji.

Nabąknąłem również, że zauważyłem dziwne przyśpieszenie następujących po sobie wydarzeń. Że ci, którzy chcą przejąć kontrolę nad światem, stali się niezwykle nerwowi, że wykonują dziwne, niepokojące ruchy, choć przyznam się szczerze, nie spodziewałem się, że wszystko potoczy się tak szybko i będę świadkiem upadku Cywilizacji Śmierci.

Bo ta cywilizacja upadnie… Wróć! Ona już upadła, albowiem przyszłość jest teraz, tyle że my odgrodziliśmy się od przyszłości iluzją czasu i zamiast żyć zwycięstwem, dopiero na nie oczekujemy.

I oni to wiedzą, czują, że nadchodzi koniec. Czas się dla nich skurczył, toteż boją się, że nie zdążą ponownie nas uśpić. Boją się nas. Naszego przebudzenia. Widzą tysiące i miliony wybudzających się istnień ludzkich. Widzą powracających z niebytu Słowiańskich Posłańców. Budzi się lechicka tożsamość łącząca się z porozrzucanych po świecie Ariów-Słowian. Widzą inne budzące się narody…

To dlatego z taką nienawiścią, z taką agresją, z takim wręcz maniakalnym zapałem niszczą od pokoleń naszą Słowiańszczyznę, rozbijają ją od środka, demoralizują, oddalają Dzieci Światła od Natury, odciągają od Źródła, podrzynają nam korzenie…

A tymczasem – Urośliśmy w siłę i wciąż rośniemy! Wielu ludzi wibruje już na wyższych częstotliwościach, na wyższych poziomach, nie poddaje się medialnej manipulacji, dostrzega plugawe języki kłamców, gardzi polityką, brzydzi się zbrodnią, potępia niesprawiedliwość, wyzbyła się strachu, dlatego odporni są na wszystko i gotowi są walczyć.

Pierwsze i jedyne Prawo Natury

Jak zareagowalibyście, gdyby się okazało, że istnieje tylko jedno jedyne prawo i że zawiera się ono w jednym krótkim zdaniu? Że nie potrzebujecie nakazów, zakazów, rozporządzeń, ustaw i tak dalej?

Tak, to prawda. Niczego więcej nie potrzebujecie, albowiem Wasze życia są wyłącznie waszą własnością i nikt, ale to nikt nie może w nie ingerować. Tyle że zostaliście zamknięci w klatce. Od urodzenia jesteście obywatelami Matrixa, który Wam mówi, co macie robić, jak żyć, co jest dla Was ważne, jakimi macie się kierować zasadami. I ten Matrix podjudza w Was chciwość i żądzę, rozpala namiętność, odbiera Wam wolność, zmusza do niewolniczej pracy i każe płacić tylko za to, że żyjecie.

Dlaczego płacicie za życie? Dlaczego godzicie się na dziesiątki i setki podatków pod różnymi, zmyślonymi pretekstami? Czemu daliście się sterroryzować garstce polityków – nieudacznikom i darmozjadom? Jakim prawem stali się Waszymi właścicielami? Dlaczego cokolwiek Wam narzucają?

Czy podpisywaliście z nimi jakąś umowę? Na przykład, że będziecie ich niewolnikami? I w końcu – czy to oni przywołali Was do życia, że teraz Wam rozkazują? Jeśli nie oni, to dlaczego kierują Waszym życiem?

Czy to jest w porządku? Czy nie czujecie się wykorzystanymi?

W rzeczywistości podlegacie jednemu jedynemu Prawu Natury, czy jak wolicie Boskiemu Prawu lub Prawu Stworzenia/Istnienia itp. Brzmi ono następująco:

„Żyj i daj żyć innym”.

W tym pierwotnym prawie zawarta jest Miłość do Wszechświata i cała mądrość istnienia. Jest w nim nakaz do życia i nakaz zmuszający Was do poszanowania innych istot na Ziemi, nie tylko ludzkich.

Gdybyście byli wybudzeni, gdybyście nie byli obywatelami Matrixa, wtenczas wiedzielibyście, czulibyście całym swoim sercem, całą swoją duszą, że musicie tak żyć, aby być w harmonii z Naturą, żeby współpracować z innymi ludźmi, aby mieć szacunek do każdej bez wyjątku istoty na Ziemi. Bez względu na to, jak jest duża lub mała. Wszystkie bowiem istoty, nawet te, które są niewidoczne gołym okiem, czemuś służą. Spełniają ważne funkcje dla całego, złożonego środowiska, dla żywego organizmu, jakim jest planeta. Bo Ziemia to żywy organizm, który odczuwa, cierpi lub się raduje.

Krzywdząc drugiego człowieka, dane zwierze, niszcząc bezmyślnie daną roślinę, w rzeczywistości krzywdzisz sam siebie, ponieważ wszyscy są Tobą i Ty jesteś wszystkim.

Wiem, że niebywale trudno to zrozumieć z poziomu Matrixa, z poziomu Systemu zysku i wyzysku, który nauczył Cię, że jesteś najważniejszy we Wszechświecie (że jesteś pępkiem świata), który stworzył dla Ciebie hierarchię i każe Ci podporządkowywać sobie inne istoty żywe, włącznie z innymi ludźmi, który rozbił Twoją jedność ze światem materii i ducha, który rozproszył Cię po kontynentach i wychował na egoistę i egocentryka.

A jednak będąc poza Matrixem, wybudziwszy się z wielowiekowej drzemki, to jedno prawo, to jedno zdanie staje się kluczem do szczęścia, do życia w innym, lepszym świecie. Świecie bez strachu, bez nienawiści, bez wojen, bez zbrodni.

„Żyj i daj żyć innym” – tylko tyle, a może aż tyle… Może nie wszyscy są na to gotowi…

Będąc mną, a ja Tobą, czy będziemy sobie robić wzajemnie krzywdę? Czy będziemy się przeciwko sobie zbroić, odgradzać się murem, oskarżać się, pluć się i kopać?

Co się stanie, jeśli znikną wszelkie uprzedzenia z Matrixa? Co się stanie, gdy przestaną mieć znaczenie religie, polityka, kolor skóry czy kształt oczu, kiedy zniknie nienaturalny podział ludzkości, gdy będziemy patrzeć na siebie jak na równych sobie?

I nie piszę tutaj o nowej formie zniewolenia, o przeorganizowanym systemie niewolnictwa (NWO), który Siły Ciemności próbują przeforsować pod pretekstem bezpieczeństwa, wygody i niby to zjednoczenia się ludzkości.

Ale „Szatan” ma wiele twarzy i jeszcze więcej imion.

Pozwólcie, że będę w tym wpisie posługiwał się słowami powszechnie utartymi, nierzadko religijnymi, jak „Szatan”, „Diabeł”, „Bóg”, „Antychryst”, ale też „Siły Ciemności i Światła”. Nie mam jednak na myśli pierwowzorów tych znaczeń. Używam ich wyłącznie jako obrazów, słów, które wszyscy mniej więcej podobnie rozumieją, których nie trzeba tłumaczyć i które mają właściwe dla obecnej sytuacji znaczenie.

Wobec tego Antychryst to nie tylko przeciwnik Chrystusa z religii chrześcijańskiej, to przede wszystkim człowiek niebezpieczny dla ludzkości, generał w Armii Cienia, wysłannik Diabła, wróg wszelkiego życia, krzewiciel zła i niezgody, ale także jednostka prymitywna, nieszczęśliwa i godna pożałowania.

Dlaczego nieszczęśliwa? Dlaczego godna pożałowania?

Bo nie ma w nim Miłości. Bo jest daleko od Źródła, bo odgrywa negatywną rolę na planie filmu, który nazywamy życiem.

Miłość i brak miłości

Czy pamiętacie, co kiedyś napisałem Annie? Napisałem to tylko dla Niej, nie łudząc się, że ktoś to poza Nią zrozumie.

Napisałem, że we Wszechświecie istnieją tylko dwa stany. Miłość i brak miłości. Jak w systemie binarnym – jedynka i zero. Pierwsze reprezentuje Miłość, stan najwyższy, drugi jest brakiem tej miłości.

A zatem „zło” nie jest przeciwnością „dobra”. Zło jest brakiem tej „jedynki”, tej miłości, tego najwyższego stanu. Dlaczego jest to takie ważne? O tym również już pisałem…

Ponieważ, kiedy postrzegacie „zło” jako coś „niechcianego”, „negatywnego”, jako przeciwieństwo „dobra”, zaraz chcecie z tym walczyć. Czy to na poziomie fizycznym, materialnym, czy też tylko wewnątrz siebie, mentalnie. Ale każda walka bez względu na to, jak dobrej ma służyć sprawie, jest przemocą. Tymczasem przemoc nie jest Miłością, albowiem Miłość nie walczy, ona zwycięża bez walki.

To taki styl walki bez walki.

Czy kojarzycie tę scenę z filmu „Wejście Smoka” z Brucem Lee?

W drodze na wyspę, gdzie ma odbyć się turniej kung-fu, jeden z zawodników próbuje sprowokować Bruce Lee do bijatyki. Pyta go między innymi jakim walczy stylem. Bruce Lee odpowiada: „Stylem walki bez walki”. Upierdliwy awanturnik nie daje jednak za wygraną, koniecznie chce go sprawdzić, jest ciekawy, jak wygląda styl, o którym nigdy nie słyszał. Bruce pokazuje mu wysepkę, którą właśnie mijają, i proponuje mu tam walkę.

Mężczyzna zgadza się, wsiada do łódki, a wtedy Bruce odwiązuje linę i coraz bardziej popuszcza ją tak, że łódka mknie za statkiem, rozbijając się o fale i podtapiając wystraszonego w niej awanturnika.

Styl walki bez walki – tak walczy Miłość. Wlewa się do serc ludzkich i zamiast używać pięści czy kopniaków, zaraża wszystkich wokół swoją dobrocią… Przemawia ludzkimi ustami, czynami, niewzruszonym spokojem i otaczającymi nas cudami, wyrażonymi pod postacią miliardów niepowtarzalnych stworzeń, milionów kolorów, zapierającymi dech obrazami krajobrazów, całą gamą niewyjaśnionych, nadprzyrodzonych zjawisk.

I jeśli jesteście otwarci, przebudzeni, jeśli Wasze oczy widzą, Wasze uszy słyszą, jeśli czujecie niewyczuwalne, to odbieracie te wszystkie cuda całą swoją istotą, całym swoim stworzeniem, i wtedy znajdujecie się poza ciałem i umysłem, poza Matrixem, na zewnątrz klatki, do której przylgnęliście od urodzenia, bez której wielu z Was nie potrafi się już obyć, poza którą tracicie poczucie złudnego bezpieczeństwa.

Czemu nie ufacie wewnętrznemu Światłu w swoich sercach? Dlaczego wspieracie coś, co jest tylko złudzeniem, Iluzją? Dlaczego boicie się Miłości?

Jeśli rozumiecie te dwa stany – Miłość i brak miłości, i zdacie sobie sprawę z tego, że zło jest brakiem dobra, a nie jego przeciwieństwem, wtedy zamiast walczyć, chcecie dawać dobro. Stajecie się Głosicielami Prawdy, Siewcami Miłości, nawołujecie do pokoju na Ziemi, do braterstwa i zjednoczenia. I to jest proces naturalny, tego nie da się wyuczyć. Przychodzi wraz ze zrozumieniem, wypływa z serca. Nie jest programem w głowie, jest procesem uczuciowym, a nie myślowym.

Strach

Kiedy rozpisywałem się o strachu, gdy czasami o nim rozmawiałem, kiedy próbowałem pomóc zrozumieć strach osobom, które są nim sparaliżowane, nie zdawałem sobie sprawy, że przyjdzie taki dzień, w którym ludzkość zostanie zaatakowana przez Siły Ciemności właśnie za pomocą strachu.

Zaraza rozpanoszyła się po całej Ziemi. Pandemia Strachu ogarnęła kulę ziemską i podsycana przez żołnierzy Szatana, media na usługach kapłanów farmakologii i czcicieli eugeniki, samozwańczych mesjaszów i całej armii ich wyznawców, coraz bardziej ogarnia ludzkie umysły i serca.

Dlaczego boicie się wyjść na spacer? Czemu lękacie się oddychać świeżym powietrzem bez maseczek na twarzach? Dlaczego się stresujecie i przyciągacie do siebie obiekty strachu?

Strach fizycznie nie istnieje. Nie ma go. On jest w Waszych głowach. Sami go wskrzeszacie, budujecie z obiektów strachu własne lęki i fobie. Z obiektów, które gromadziliście przez całe swoje życie w komórkach pamięci. Lecz tam, gdzie jest strach, tam nie ma Miłości.

Jak wobec tego macie być zdrowi lub szczęśliwi? Jak chcecie zmierzyć się z obecną sytuacją, skoro ogarnął Was paroksyzm strachu? Dlaczego żyjecie tym strachem? Czemu bezustannie o nim myślicie? Po co słuchacie mediów i kretynów występujących w telewizji, którzy Was okłamują, manipulują Wami, chcą, abyście się bali? Chcą, abyście byli im wdzięczni, kiedy zwrócą Wam cząstkę wolności.

Wyrzućcie telewizor albo przynajmniej ograniczcie do minimum oglądanie. Nie wierzcie politykom, rządom, medialnym ekspertom, prowokatorom i ludziom nawołujących do siłowych rozwiązań. Wszyscy oni są z jednej „nierządnicy”, wszyscy służą jednemu bożkowi, wszyscy oddają cześć Złotemu Cielcu, wszyscy służą Matrixowi.

Oni nie dbają o Wasze zdrowie czy bezpieczeństwo, lecz chcą Was zastraszyć, pozbawić energii życia, przymusić do posłuszeństwa, nałożyć na Was jarzmo niewolnictwa i eksploatować do końca świata.

Pasożyt i ofiara. Nieświadomy dawca życia i świadomy energetyczny wampir.

O strachu pisałem już wielokrotnie, toteż nie będę poświęcał temu więcej czasu, ale przypomnę Wam jedno:

Strach przyciąga obiekty strachu

A zatem bojąc się np. koronawirusa, przyciągacie do siebie chorobę. Niekoniecznie związaną z tym konkretnym wirusem. Lękając się śmierci, stąpacie po cienkim lodzie, ponieważ Prawo(a) Natury, będzie chciało skonfrontować Was z obiektem strachu. Po co? Abyście przestali się lękać. Aby Wasze życie nie opierało się na stresie i egzystowaniu w niepewności. Abyście się uwolnili od swoich fobii.

Uwolnili, a nie stłamsili je w sobie za pomocą dyscypliny, szamańskich sztuczek psychologów i psychiatrów, czy chemicznych substancji zobojętniających Was na otoczenie, ogłupiających Wasze umysły, odbierających Wam energie życia.

Macie odkryć w sobie źródło strachu, przyjrzeć mu się i zrozumieć, a wtedy „zaliczycie przedmiot” i w cudowny sposób strach sam odpadnie.

Życie bez strachu, czyli prosty przykład z życia wzięty

Wielu ludzi jest zdziwionych, gdy mówię im, że kiedy jestem w lesie, leżę lub śpię na gołej ziemi. Nic mnie nie obchodzi, nikt mi nie przeszkadza, nie czuję lęku przed wszędobylskimi owadami, które w jakiś nadzwyczajny sposób nie tylko mnie nie zaczepiają, to jeszcze jakby trzymają się ode mnie z daleka.

Widzę czasem wędrujące po swoim ciele kleszcze!, którym stanąłem na przeszkodzie, a które zrobiły sobie trakt z mojego ciała. Wchodzą, przechodzą po mnie i znikają gdzieś w zaroślach. Czasem się budzę pokryty mrówczą gromadą. Przyciągnięte moim ciepłem i wibrującą energią ludzkiego ciała widocznie czują się przy mnie dobrze, i nie przeszkadza mi ich obecność.

Mówię do nich, żartuję, uśmiecham się i ostrożnie je ściągam, aby nie zrobić im krzywdy, nie zranić, przypadkiem nie uśmiercić.

Nic mnie nie kąsa, nic nie gryzie, nie podszczypuje. Nic się nie pcha do uszu i do nosa. Nie ma we mnie odrobiny strachu, ani chęci mordowania, wobec tego Natura nie ma powodów, aby dawać mi zbędną lekcję z poszanowania przyrody czy z odwagi, ze zrozumienia czym jest strach, bo…

Jestem drzewem, motylem na kwiatku, nielubianym kleszczem, wygrzewającym się wężem w blasku słońca, sarną przebiegającą gościniec, wilkiem odpoczywającym w cieniu starego dębu… Jestem światłem i ciemnością, kolorem i szarością, tlenem, azotem i powietrzem, jestem wszystkim i we wszystkim.

A wszyscy są mną i we mnie.

„Żyj i daj żyć innym”… Tylko tyle… Pierwsze i jedyne Prawo Miłości. Jedyny nakaz, a raczej wskazówka do życia w szczęściu na poziomie materii, wśród fizycznych, namacalnych obiektów.

Matrix a Prawo Natury

A jednak w Matrixie Prawo Natury się rozszerza, przybiera formę, która nie istnieje na wyższych poziomach.

Jest nią – obrona konieczna. Każde zwierzę na Ziemi, każdy owad, bakteria i każda roślina ma w sobie potrzebę ochrony własnego istnienia (nie mylić z potrzebą ochrony własnego mienia). Kiedy zostajesz realnie zaatakowany, musisz się bronić. Nie możesz powiedzieć do próbującego Cię zabić człowieka: „Odpuść, Człowieku, nie gram w tę grę, idź bawić się gdzieś indziej”. Nie pogłaszczesz skaczącego do swojego gardła dzikiego zwierzęcia, tylko przepędzisz go kijem, użyjesz noża lub innej broni, byle tylko nie pozwolić się zabić.

Ale dlaczego, ktoś chciałby Cię zabić? Czemu ktoś próbuje Cię skrzywdzić? Co się stało, że przyciągnąłeś do siebie tę konkretną niebezpieczną sytuację?

Czy jesteś pewien, że żyjesz właściwie? Czy jesteś pewny, że wykreowałeś wokół siebie przyjazne środowisko? Bez przemocy, bez agresji i strachu? Czy zadbałeś o jakość swoich myśli?

Czym się zajmujesz na co dzień? Co Cię interesuje? Co bawi lub poprawia Twoje samopoczucie? A może lubisz brutalne filmy, obrazy pełne przemocy, wiadomości w telewizji o katastrofach i nieszczęściach? A może podnieca Cię niebezpieczeństwo? Może lubisz się bać, grając w przerażające gry komputerowe, chodząc do kina na filmy grozy, czytając horrory?

Jak myślisz, jakiej jakości są Twoje myśli? Co w nich przeważa? Jaką energię wysyłasz w kosmos? O co nieświadomie prosisz Źródło, które Cię bezustannie słucha i spełnia każde Twoje życzenie?

I czy ten „Dżin w butelce” nie mówi czasem:

Lubisz przemoc? W porządku, masz tu trochę przemocy w rodzinie, w pracy, na świecie”;

Pragniesz więcej seksu? – Ależ, bardzo proszę, Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem – baw się dobrze (i obniżaj swoją wibracje)!”;

Podniecają cię zabawy w strzelanie i w wojnę? Voila! Oto Twoja wojna! Niech zagrzmią działa, niech świat zapłonie, niech poleje się krew na ulicach, niechaj się spełnią Twoje marzenia”.

Zapewne teraz sobie myślisz, że piszę bzdury. Że nie masz takiej mocy. Że jest to niemożliwe, ale czy pomyślałeś, że takich jak Ty może być setki, tysiące, miliony, a nawet miliardy?

Czy zastanawiałeś się nad tym, którą stronę mocy zasilasz? Czyżby Twoje myśli nie były energią? Wątpię. A jeśli są, dlaczego miałyby się zmarnować? Natura nie lubi marnotrawstwa.

Życie w lustrzanym odbiciu

A teraz rozluźnij się nieco, rozejrzyj się wokoło, przyjrzyj się sobie, swojej rodzinie, swoim znajomym, przyjaciołom, kolegom z pracy, sąsiadom, ludziom, których mijasz na ulicy, poobserwuj celebrytów, polityków i rządzących, obcokrajowców, tych, których lubisz i nie lubisz, i zastanów się, jaki jest świat, który Cię otacza i jakie masz z nim relację?

Czy Twój świat jest dobry, sprawiedliwy? Czy istnieje na nim pokój, więź międzyludzka, współpraca pomiędzy jednostkami czy grupami, np. państwami. Czy nie ma w nim mordu, przemocy, biedy, niesprawiedliwości? Czego jest więcej – prawdy czy kłamstwa? Niewoli czy wolności?

Jak wygląda Twój świat, z Twojego punktu widzenia? Czy poleciłbyś go innym? Czy podzieliłbyś się nim z ukochaną osobą? Czy wszystko funkcjonuje w nim tak, jakbyś chciał, żeby w nim funkcjonowało? Na ile procent zadowolony jesteś z życia w środowisku, w którym przyszło Ci żyć i umrzeć?

Gdybyśmy zrobili uczciwą ankietę dotyczącą życia na Ziemi i tego, czy ludzie są zadowoleni z obecnego systemu, czy podoba im się kraj, w którym żyją, pod względem prawnym, gospodarki i tak dalej, przeważająca większość ankietowanych z czystym sumieniem odpowiedziałaby: „Nie, nie jestem zadowolony(a). Nie podoba mi się obecny system. Nie podoba mi się to, co dzieje się na świecie”.

Ale czy świat, który nas otacza, nie jest odbiciem nas samych? Czy wewnętrzne nie jest zewnętrznym? Czy nie projektujemy na zewnątrz naszych wzorców życiowych i nie próbujemy zarazić tymi wzorcami innych ludzi?

Odpowiedzcie sobie szczerze na to pytanie i przyjrzyjcie się własnym myślom. Czy nie są one budulcem otaczającej Was rzeczywistości?

Co się stanie, jeśli będziecie żyli w bezustannym pragnieniu, stresie i/lub strachu? Czy dzięki temu zachowacie zdrowie, spokój, równowagę umysłową? Czy swoim zachowaniem nie wpłyniecie na swoje najbliższe otoczenie? Na swojego męża, żonę, dzieci, przyjaciół, kolegów z pracy? Czy taką postawą nie zniechęcicie do siebie ludzi, nie zbudujecie sobie przedsionka piekła, w którym będziecie cierpieć i przeżywać katusze, czuć frustrację, niezadowolenie, zazdrość i gniew do życia za to, że nic Wam się nie układa, albo układa nie tak, jak byście sobie tego życzyli?

Przyjmując, iż to my tworzymy rzeczywistość, przenosząc nasze myślowe schematy do rzeczywistego świata, a jednocześnie widząc, że ten świat wcale nie jest taki kolorowy, jak sobie go wyobrażaliśmy, czy nie powinniśmy go zmienić. Nie zmodyfikować. Nie upiększać. Nie przystrajać więziennej celi świecidełkami, ale całkowicie przebudować, stworzyć go od nowa. Tym razem jednak od podstaw, wyrzucając absolutnie wszystko, pozbywając się raz na zawsze utartych schematów.

Tylko jak to zrobić, kiedy utknęliśmy w umysłowej stagnacji? Gdy przestaliśmy samodzielnie myśleć, kiedy pozwalamy rządzącym decydować o naszym losie…

Mimo wszystko możemy to zrobić, pod warunkiem, że zaczniemy od siebie. Zacznijmy się zmieniać na lepsze, albowiem nic nowego nie zbudujemy, dopóki nie zburzymy starego, skostniałego, śmierdzącego.

Walka o przetrwanie

Wróćmy jednak do obrony koniecznej. Prawo Natury, Boskie Prawo do Życia, czy jakkolwiek je nazwiemy nakazuje nam:

Żyj…

Co wobec tego zrobisz, kiedy zostaniesz napadnięty? Gdy do Twego domu nagle wkroczą zbrodniarze? Czy pozwolisz im się zabić lub okaleczyć? Czy ustąpisz tylko dlatego, że przyszli do Ciebie z rozkazu urzędników uzurpujących sobie prawo do decydowania za Ciebie, podejmowania tak ważnych decyzji, jak życie i zdrowie?

Czy wyraziłeś swoją dobrowolną zgodę, aby rząd Twojego kraju, w Twoim imieniu stworzył ustawę czy rozporządzenie pozwalające Cię okaleczyć, mordować Twoje dzieci, Twoją rodzinę? Czy podpisałeś takie rozporządzenie? Czy podpisałeś taki nakaz?

Bo jeśli nie wyraziłeś swojej zgody, jeśli nie jest to Twoją wolą, jeśli urzędnicy, którym powierzyłeś w opiekę swój kraj, swoją ojczyznę, którzy w rzeczywistości pracują dla Ciebie i dobra twoich współziomków, to czy sługa, parobek, bez względu na to, jakie zajmuje stanowisko, ma jakiekolwiek prawo zmusić Cię, jako suwerena, pracodawcę, do przyjęcia eksperymentalnego leku lub toksycznej, szkodliwej szczepionki?

Odpowiedz szczerze? Czy dałeś swojemu słudze, np. Ministrowi (minister z łacińskiego dosłownie znaczy „sługa”), czy dałeś Ministrowi Przemysłu Medycznego, zwanego niesłusznie Ministrem Zdrowia, czy dałeś mu takie prawo? Czy zezwoliłeś mu, aby Cię terroryzował, Twoją rodzinę, przyjaciół, znajomych, rodaków? Któremu z posłów dałeś takie prawo?

Jeśli tak, jeśli zrzekłeś się wolności i pozwoliłeś im rozporządzać dowolnie swoim życiem, to w porządku. Twoja wola. Nie możesz mieć do nikogo pretensji, jeśli zostaniesz kaleką, jeśli umrze Twoje dziecko, jeśli żona nagle zacznie niedomagać na zdrowiu.

Lecz jeśli nie wyraziłeś swojej zgody na tego typu nielegalne zabiegi, niezgodne z konstytucją, z Prawami Człowieka, a przede wszystkim z pierwszym i jedynym, a jednocześnie nadrzędnym ponad wszystkie prawa obowiązujące na Ziemi, Prawem Natury, Boskim Prawem do Życia: „Żyj i daj żyć innym”, to jak powinieneś postąpić wobec napadających Cię terrorystów? Zbrodniarzy w mundurach, ludzi udających służbę zdrowia?

Służba oznacza służyć, a nie zniewalać, nie terroryzować, nie przymuszać i tak dalej. Wojsko, Policja, Straż, Służba Zdrowia – stworzono je z Waszych pieniędzy, aby Wam służyły. To nie są najemnicy zatrudnieni przez „władzę”. Obowiązkiem tych instytucji jest chronić Waszego zdrowia i życia. Stając przeciwko Wam z karabinem w ręku, pistoletem, pałką, kaftanem bezpieczeństwa, toksyczną szczepionką czy eksperymentalnym lekiem sprzeniewierzają się swojemu pracodawcy.

Wam się sprzeniewierzają, bo to Wy ich utrzymujecie. Wy wypłacacie im wynagrodzenie, płacicie za nich ubezpieczenie, udzielacie im specjalnych przywilejów. Bez Was oni po prostu nie istnieją.

Bez Was twór zwany rządem nie miałby pieniędzy ani dla tych służb, ani nawet dla siebie. Oni wszyscy są Waszymi poddanymi. To Wy jesteście Władzą! To Wy powinniście uchwalać prawa obowiązujące w Waszych krajach! Nic, co Was dotyczy, nie powinno się odbywać bez Waszej zgody!

Tyle że Matrix przeprogramował Wasze myślenie, Wasz sposób postrzegania rzeczywistości. Upośledził Wasz zmysł orientacji. Dlatego nazywając „władzą” kilku wybranych przez siebie urzędników, oddajecie się w ich ręce, stając się automatycznie ich podwładnymi.

Odwracają się role. Pan staje się sługą, sługa panem.

Czy nie nadszedł odpowiedni czas, aby to wyprostować? Czy teraz, kiedy zamknięto Was w domach, gdy polskojęzyczny rząd robi wszystko, aby doprowadzić kraj do ruiny, totalnego zadłużenia, gdy szykuje się do wojny, która pozwoliłaby mu wyjść cało z tej globalnej katastrofy (tzw. reset), czy to nie jest dobra chwila, żeby powiedzieć tej zgrai, tym z całą pewnością nie-ludziom, nie-Polakom, nie-Patriotom:

Nie jesteście już nam potrzebni. Zwalniamy Was w trybie natychmiastowym. Dyscyplinarnie”?

Czy to nie jest doskonała okazja, aby przejąć w pokojowy sposób władzę nad państwem, odebrać go korporacjom i lichwiarzom? Czy nie nadarza się doskonała okazja do odbudowania kraju wg nowych, świeżych wzorców? Czy nie jest to droga do wolności i niezależności od kogokolwiek i czegokolwiek?

Pomyślcie, tak logicznie, nie angażując zbytnio emocji, bo emocje najczęściej są wrogiem logiki, wrogiem jasnego umysłu, wrogiem myślenia strategicznego, perspektywicznego, wielopłaszczyznowego.

Stoimy na krawędzi urwiska. Możemy dobrowolnie do niego skoczyć i dać się zabić lub świadomie zawrócić, „rozdeptać” plugawy pomiot węża, pozbawić mocy Antychrysta, wyrazić swój głośny sprzeciw przeciwko zbrodniom na narodach i ogłosić Nowy Porządek Świata, lecz wyłącznie na naszych warunkach i bez ich udziału.

Czy to jest możliwe?

Tak. Jeśli przyjrzymy się zwiększającemu się niezadowoleniu ludzi na całym świecie; ludzi, którzy dzięki przymusowej kwarantannie budzą się z uśpienia, przeglądają na oczy, widzą tę ułudę, te szerzące się kłamstwa w mediach czy potajemne spiski poszczególnych rządów, wtedy ujrzymy, jak wielką siłą dysponujemy, aby złamać System zysku i wyzysku i zbudować nową cywilizację.

System chwieje się w posadach. Wystarczy pchnąć go lekko, a runie jak domek z kart, rozpadnie się w drzazgi, zamieni w popiół.

Nie. Jeśli będziemy się bali. Jeżeli pozwolimy się podzielić. Jeśli damy się podpuścić skorumpowanym władzom i pójdziemy na kolejną bezsensowną wojnę, na krwawą rzeź, z której zwycięsko wyjdą tylko słudzy Diabła, dzieci Szatana, plemię żmijowe, samozwańczy mesjasze, eugeniczni psychopaci.

Wojna jest im na rękę. Czekają na krwawą rewolucję, na bunt ludzkości, na powód, żeby mogli rozpętać piekło na Ziemi, aby mogli wprowadzić nowe, zaostrzone prawa, pozbawić ludzi ostatnich promyków wolności.

Zwycięstwo Miłości

Cokolwiek się stanie, zwycięzcą jest Miłość, która już wygrała, tyle tylko, że to od nas zależy, jak szybko będziemy cieszyć się tym zwycięstwem. Czy stanie się to jutro, za miesiąc, rok, za dziesięć lat, a może dopiero za sto lat czy tysiąc…

Czas nie istnieje. Czas dotyczy wyłącznie Matriksu, dlatego im dłużej będziemy bierni i będziemy pozwalać się wykorzystywać, tym dłużej będziemy skazani na cierpienie, tym dłużej będziemy czekać na przyjście lepszych czasów.

Tylko po co czekać, skoro one są już faktem? Wystarczy nasz jeden ruch na szachownicy, aby odmienić losy ludzkości.

Wspierajcie się energetycznie

Chciałbym, abyście się wspierali energetycznie. Abyście codziennie byli dla siebie dobrzy i wbrew zakazom łączyli się duchem i ciałem, i pomagali sobie w tych trudnych dla wielu osób chwilach. Wystarczy jedno miłe słowo, jeden gest czy tylko uśmiech, żeby osłodzić komuś życie.

Myślcie pozytywnie, wyobrażajcie sobie świat bez przemocy, bez psychopatów, bez korporacji, brudnej polityki i polityków. Bez armii i wojen. Świat ludzi żyjących w pokoju, w dobrobycie, zgodnie z Naturą. Ludzi współpracujących ze sobą, dzielących się technologiami, pracujących dla wspólnego dobra, rozwijających swoją świadomość i tak dalej.

Wysyłajcie w kosmos bajeczne wizje świata, nowej pokojowej cywilizacji opartej na Miłości. Zapisujcie te myśli na kartce, w zeszycie, na skrawkach papieru, ponieważ to ma jeszcze większą moc niż same myśli, które mogą zostać rozproszone innymi myślami. A potem spalcie te wyobrażenia, przypieczętowując ogniem „pakt” ze Źródłem.

Ogień ma moc oczyszczającą, przywracającą do Życia.

Czy wiecie, że nasi przodkowie, odważni Lechici, Ariowie, miejsca, w których palili ciała umarłych i poległych w bojach ludzi, nazywali piekiełkami. Że ogień ma moc oczyszczenia, uwalniania duszy (energii) i przywracania do życia „umarłych” poza światem materialnym?

I że chrześcijaństwo, Kościół Katolicki, ze słowiańskich piekiełek uczyniło piekło, gdzie żyją Upadłe Anioły – diabły, i gdzie ludzie przeżywają wieczne cierpienie? Że chowając ludzkie szczątki na tzw. poświęconych przez Kościół miejscach – cmentarzach – dusze te „nieszczęsne” (cząstki tej energii) uwięzione są w gnijącej, jedzonej przez robaki materii? W drewnianej skrzyni? W marmurowych mogiłach? Dwa metry pod ziemią?

Czy wiedzieliście o tym?

Czciciele Diabła

Niektórzy ludzie dali się omamić. Służą Diabłu i Demonom. Uważają, że są silniejsze i potężniejsze od Światła, od Źródła, czy jak wolicie od Boga, nie będziemy się spierać o słowo, ale zaprawdę powiadam Wam, że wcale tak nie jest, że to tylko mit i bajka.

Wy jesteście tą siłą, tą potęgą! I to Wy nadajecie Siłom Ciemności żywotność, oddając im swoją energię pod postacią strachu (obrona i agresja też są formą strachu).

A zatem przestając się bać, uśmiercasz Diabła lub Demona. Bez strachu wszelkie złe byty przestają funkcjonować. To jak odłączenie komputera od prądu. Wyciągasz wtyczkę z gniazdka i tyle… Był Diabeł i po Diable…

Przecież to tylko program, nieprawdaż?

Jeszcze raz powtórzę: Bądźcie dla siebie dobrzy, kochajcie się. Dzięki temu podniesiecie swoje wibracje. Nie dajcie się wpakować w żaden konflikt czy wojnę i brońcie swego życia oraz zdrowia, kiedy przyjadą Was okaleczyć, znakować i zniewolić. Miejcie odwagę powiedzieć: „Nie zgadzam się”, bo to Wy stanowicie prawdziwą siłę na Ziemi, bo to Wy jesteście kreatorami rzeczywistości, bo Źródło oczekuje od Was odwagi.

Macie pełne prawo, żeby się sprzeciwić niesprawiedliwości. Prawo Natury, Boskie Przyzwolenie, nakaz do własnego życia i obrony innych istot, szczególnie tych najmniejszych, tych najniewinniejszych, tych, które nie rozumieją tego, co się wokół dzieje, tych, które nie rozumieją, dlaczego dorośli ludzie wyrządzają sobie i im taką krzywdę.

Tymi istotami są DZIECI.

Dla każdego Słowianina, dla każdego Lechity, dla każdego przodka Ariów, DZIECKO BYŁO I ZAWSZE BĘDZIE ŚWIĘTE – NIETYKALNE!

Dlatego w obronie rodziny słowiańskiej zawsze pierwszy ginął mężczyzna, później kobieta, później dziadek, babka, wujowie, ciotki, kuzyni, w końcu członkowie spoza rodziny, a dopiero na końcu dziecko… kiedy już nie miał kto je bronić.

I to jest nasza wielkość! To jest potęga Słowian, to jest siła narodu, to jest coś, czego wielu innym nacjom po prostu brakuje… to jest Naturalne Prawo Przetrwania otrzymane od Istoty Najwyższej, Stwórcy Wszechświatów, Najwyższego Bytu, Boga, czy jakkolwiek to Coś, tego Kogoś nazwiemy.

To jest czas protestu i egzamin z odwagi mówienia:

NIE! NIE ZGADZAM SIĘ!

Bądź zatem gotów do walki o wolność. Bądź gotów do walki o przyszłość swojego narodu. Bądź gotów do walki o Duszę!

I pamiętaj, że nie jesteś sam. Są nas tysiące, miliony, miliardy, po tej i po tamtej stronie, i oni (potomkowie żmijowego plemienia) widząc swoją klęskę, zaglądając w przeszłość, patrząc w kryształową kulę, boją się nas i tej chwili, która nieubłaganie się zbliża… Która już się wydarzyła, która już zaistniała na wszystkich poziomach, która przyniosła nam Zwycięstwo.

Radomir Gelhor