Zniszcz w sobie Matrix

To tu, to tam, słyszę z wielu ust, nawoływania do ucieczki z Systemu zysku i wyzysku, do porzucenia Systemu niewolnictwa, do uniezależnienia się od korporacji, destrukcyjnej polityki i skorumpowanych polityków, o stworzeniu nowego, lepszego państwa, w którym to rzeczywiście naród sprawowałby władzę, w którym istniałaby prawdziwa demokracja, gdzie nie dochodziłoby do obecnie spotykanych na szeroką skalę patologii i, to jest bardzo pozytywne myślenie.

Cieszy mnie, że tylu ludzi dostrzega iluzję tego Systemu, widzi, do czego ten System doprowadził (sztuczna pandemia i próba wprowadzenia NWO są tego doskonałym dowodem), jak mierne są wartości, na których go oparto, i jakim w rzeczywistości jest okrutnym, zbrodniczym Systemem Śmierci, zarządzanym przez garstkę złodziei i zbrodniarzy, wzbogaconych na krzywdzie milionów istnień ludzkich, zawłaszczonym przez prymitywną rasę czcicieli Złotego Cielca, wyznawców Baala i Asztarte, istot pozbawionych empatii i tego, co w człowieku może być najlepsze – Miłości.

Ale…

Powtórzę to, co powtarzałem już wielokrotnie, choć mam świadomość, że dla wielu osób, szczególnie tych już wybudzonych lub po części wybudzonych, jest to przykra informacja. Uważam bowiem, iż żaden System, choćby najbardziej przemyślany i skrojony do współczesnych czasów, nie uwolni istot ludzkich z jarzma niewolnictwa, z iluzji Matrixu, albowiem przemiana musi nastąpić najpierw w człowieku, w jego wnętrzu, w duszy, w sercu, w głowie, aby potem projektować tę zmianę na świat zewnętrzny.

Przebudowywanie Systemu zysku i wyzysku, szczególnie Systemu monetarnego, przystosowanie go do nowych realiów jest, jak już to powiedziałem, poszerzaniem więziennej celi, wyposażaniem jej w ładniejsze, bardziej komfortowe przedmioty, przystrajaniem świeżymi ozdóbkami stalowych prętów odgradzających nas od Rzeczywistości, od Prawdy, od świata poza Iluzją.

Aby ożyło nowe, musi umrzeć stare. Nie ma innej drogi. Nie ma innego sposobu na wyrwanie się z Matrixu. Zmartwychwstanie musi nastąpić na każdym poziomie. Wewnątrz i na zewnątrz. Nie wystarczą jedynie dobre chęci, albowiem „chcieć” jest odłożeniem w czasie, do bliżej niesprecyzowanej przyszłości danej czynności. Wobec tego potrzebujemy czynu tu i teraz. Czynu opartego na świeżych wartościach, na nowej wizji przyszłości, na nowych zasadach, bez względu na to, jak bardzo będzie to dla nas bolesne.

Jeśli pozwolicie, przyjrzymy się teraz temu nieco dokładniej, lecz ze względu na objętość materiału prześliźniemy się tylko po temacie. Mam jednak nadzieję, że moje luźne myśli, moje przemyślenia staną się pewną wskazówką dla budowniczych nowej cywilizacji, która z całą pewnością wkrótce nastąpi, choć „wkrótce” może oznaczać jeszcze parę ładnych pokoleń. W końcu nie od razu zbudowano Kraków.

Suwerenność, autonomia

Jednym z najbardziej popularnych pomysłów na ucieczkę z Systemu niewolnictwa, jest odwrócenie się od „rządu” danego kraju i „pójście na swoje”, stanie się suwerenną, autonomiczną, odrębną i wolną od obowiązującego prawa, przynajmniej do pewnego stopnia, samodzielnie funkcjonującą jednostką lub organizacją.

Pomijając aspekty techniczne tegoż uwolnienia się, nie wchodząc w szczegóły i przyjmując, iż jest to prawnie możliwe w danym państwie, zastanówmy się, czy twór zwany rządem, czy władza mająca pełną kontrolę nad państwem przy pomocy wojska, policji, służb specjalnych, sądów, najemników itd., ubebłana po uszy w niejedno przestępstwo, skorumpowana do szpiku kości i będąca jedynie odnogą jednego większego mafijnego organizmu, pozwoli swoim obywatelom na dezercję, tworzenie niezależnego państwa w państwie, usamodzielnienia się pewnej zbuntowanej grupie i przyznania jej jakichś wyjątkowych przywilejów?

Rząd nierządu, czyli w okowach terroryzmu

Przyjmijmy, że udało się jednej, dwóm, dziesięciu czy dwustu osobom uzyskać taką suwerenność. Załóżmy też, że pewne ustanowione przez tę grupę prawa, wynikające np. z wiary, jak ma to miejsce w religiach, chronią tę społeczność przed niebezpiecznymi poczynaniami rządzących. To, czy zastanawialiście się: „Jak długo te prawa (przywileje) będą respektowane?”. I dlaczego „rząd”, który wielokrotnie łamał konstytucję, który bezprawnie (wbrew obowiązującemu prawu) wprowadza niekorzystne ustawy i rozporządzenia, który ograbia swoich obywateli od wielu pokoleń, niszczy kraj od wewnątrz, doprowadza go do olbrzymiego zadłużenia, innymi słowy – zdradza podstępnie naród, czy taki „rząd” w ogóle będzie czegokolwiek przestrzegał?

A przede wszystkim, jakim prawem ten rząd, w cudzysłowie rząd, cokolwiek ustanawia, skoro w przeszłości, w pewnym konkretnym miejscu (można określić tę datę na podstawie wprowadzanych ustaw), popełnił przestępstwo i od tamtej pory wprowadza swoje zbrodnicze prawo, nie pytając o zgodę obywateli, suwerena, działając wbrew narodowi, wbrew konstytucji, wbrew prawom człowieka, łamiąc pierwsze i jedyne boskie prawo do życia, mówiące: „Żyj i daj żyć innym”.

Czy zbójnickie prawo, prawo przestępcy ma w ogóle jakąś moc prawną? Wg mnie nie ma i ten „rząd”, jak i wcześniejsze, działają bezprawnie. To są terroryści. Członkowie międzynarodowej grupy przestępczej. Powinni siedzieć w więzieniu.

Weźmy sobie taki oto prosty przykład.

Wyobraźmy sobie, że grupa zbirów napada nasz dom. Terroryzują nas i naszą rodzinę, i ustanawiają nam prawo, wg którego każą żyć, którego od nas wymagają, które nie podlega żadnej krytyce.

Czy to nie przypomina Polski?

Czy takie prawo, prawo silniejszego, wprowadzone przemocą, podstępnie, prawo łamiące dotychczasowe prawo (bo przecież, zanim się pojawili ci przestępcy, w naszym domu, istniało już prawo), czy takie prawo w ogóle jest prawem?

I teraz wracając do naszej suwerenności, do naszej dwustuosobowej grupy, której się udało pozornie uciec z Systemu niewolnictwa. Czy terroryści trzymający władzę w państwie dotrzymają słowa i nie zmienią nagle zdania? Czy nie wkroczą z wojskiem, z policją, czy nie rozwiążą za pomocą nowego, nielegalnego rozporządzenia, dopiero co tworzące się niezależne państwo?

Przypomnijmy sobie, co spotkało Kościół Katolicki, a więc olbrzymie, międzynarodowe ugrupowanie religijne. Kościół Katolicki miał przed wojną wiele przywilejów i był w zasadzie nietykalny, a jednak w czasie II wojny światowej wszystkie przywileje utracił. Był na łasce Hitlera, Austriaka żydowskiego pochodzenia.

Czy wobec tego międzynarodowy, mafijny rząd uszanuje grupkę „odszczepieńców” i powie „A niech tam sobie, w tej Polsce, robią, co im się żywnie podoba i tworzą sobie nową rzeczywistość”?

Oczywiście, że tak nie zrobią, albowiem tych dwustu mogłoby w przyszłości pociągnąć za sobą resztę społeczeństwa, co doprowadziłoby wcześniej czy później do buntu i rewolty. A musiałoby się tak stać, ponieważ zniewoleni patrzyliby na tych pozornie wolnych i zazdrościliby im tej wolności. Przyłączaliby się do nich.

Na to tzw. władza nigdy się nie zgodzi. I ta władza nigdy nie ustąpi. Dlaczego? Ano dlatego, że zabrnęli w to zbyt głęboko. Uwaleni są po uszy w łajnie i żadna woda, żadne środki dezynfekcyjne nie są w stanie ich oczyścić. Smród ciągnie się za nimi na kilometr. Oni nie mogą się już wycofać, bo oznaczałoby to masowe oskarżenia pod ich adresem (np. o zbrodnie na narodzie, czyli masowe trucie Polaków, eksperymenty na ludziach itd.), doszłoby do procesów, straciliby wszystko, w jednej chwili staliby się nikim.

I właśnie dlatego użyją karabinów. Dlatego skłócają naród, dzielą go, chcą doprowadzić do burd, do wojny. Chcą mieć pretekst do strzelania. To już nie są ludzie. To nie są istoty, którym można ufać… To są martwe, gnijące ludzkie strzępy.

I to dotyczy większości krajów na świecie, tych państw, do których sięgają macki międzynarodowej mafii, choć z naszego punktu widzenia interesuje nas Polska.

Tylko czy można prowadzić rozmowy z kończyną ośmiornicy? Można ją co najwyżej odciąć, licząc naiwnie, że ośmiornica o nas zapomni.

Tymczasem, kiedy odetniemy jedną, oplącze nas inna, równie bezwzględna i uwięzi na kolejne stulecia, odcinając nas od Światła, zabijając w nas ducha, usypiając nas w swoim bezwzględnym objęciu.

Wersja niby pozytywna

Na potrzeby tego wpisu przyjmijmy wersję niby pozytywną. Załóżmy, że tych dwustu śmiałków, którzy opuścili System niewolnictwa, uniezależnili się do pewnego stopnia od władzy w Polsce (dla przykładu posługujemy się Polską, choć dotyczy to wszystkich krajów) i że ta władza zgodzi się na rozrastanie się nowego Systemu wewnątrz starego.

Chcecie mieć Lechię? W porządku, miejcie ją sobie” — powie Premier od Propagandy Republic Poland of, Morawiecki.

I załóżmy, że nowy System (nieistotne, na jakich założeniach został zbudowany, nie interesuje nas techniczna sprawa), nowe państwo lechickie (nazwa umowna) zacznie rozkwitać, przyjmować w swoje struktury coraz to więcej uciekających, buntujących się obywateli Polski, to kto zapewni, że w Systemie również monetarnym, w systemie opartym na pieniądzu, w którym wciąż bardzo dużą rolę odgrywa pożądanie, w Systemie, gdzie ludzie także będą sobie mniej lub bardziej zazdrościć posiadanych dóbr materialnych, czy w tym niby lepszym, poprawionym ustroju, z czasem nie dojdzie do nadużyć?

Czy nie będzie miała miejsce korupcja? Czy unikniemy mniejszych lub większych przestępstw? Czy wszyscy tzw. przebudzeni będą jednako moralnie, etycznie, duchowo czyści? Poza wpływem pieniędzy i materialnych śmieci?

Jak długo ten System zdoła wytrzymać bez wewnętrznych konfliktów, kłótni o to, czy o tamto, skoro ludzie będą wewnętrznie niemalże tacy sami, jak byli w starym Systemie? Czy nie zechcą przebudować, zdawałoby się doskonałego Systemu stworzonego przez dwustuosobową grupę, na podobieństwo własnych wzorców w głowie?

Ile czasu potrzebuje nowy System monetarny, żeby upaść i upodobnić się do starego?

Pamiętajmy, że im więcej osób wejdzie w skład nowego państwa, ustroju, Systemu, tym trudniej będzie zachować w nim spójność. Szczególnie wtedy, gdy będą dzielić ten System ludzie o różnych, nierzadko skrajnych poglądach, różnych religiach i tak dalej.

To dlatego wg mnie tak ważne jest, iżby najpierw wyzbyć się starych, zużytych programów, zmienić się wewnętrznie i dopiero później, bez jakichkolwiek obciążeń programowych, budować nowe społeczeństwo.

Społeczeństwo NIEOPARTE NA PIENIĄDZU. Społeczeństwo, które wcale nie musi pracować, aby żyć w dostatku, które będzie niezależne i samowystarczalne tak, jak byli dawniej starożytni Lechici, dopóki nie podrzucono im „świni” pod postacią pożądania i materialnych błyskotek.

System oparty na zasobach

Nie będę rozwijał tej myśli i opowiadał lechicką tragedię w tym miejscu, ale Lechia, Imperium Lechickie przetrwało przez tysiąclecia wyłącznie dzięki ariańskiej mądrości, wysoko rozwiniętej moralności i etyce, dzięki silnym związkom z Naturą (Matką Ziemią), z Najwyższą Istotą, Konstruktorem Wszechświatów, oraz dzięki „systemowi” wieloplemiennemu, „systemowi” opartemu na zasobach.

Lechici, mając na swoim terytorium olbrzymie zasoby naturalne, tj. złoto, srebro, jantar, inne szlachetne kruszce i drzewo, główny budulec w ówczesnych czasach, byli całkowicie niezależni od reszty cywilizacji, toteż stanowili łakomy kąsek dla „prymitywnych” systemów monetarnych, a które to nadmiernie eksploatując swoje zasoby, marnotrawiły je.

Ale jak te „prymitywne” ludy, te żądne pieniędzy plemiona, miały pokonać starożytnych Ariów-Lechitów, którzy byli z natury nieprzekupni, nie przywiązywali znaczenia do materialnych śmieci, którzy byli Dziećmi Słońca i Matki Ziemi, i którzy stanowili olbrzymią militarną siłę, jak na ówczesne czasy?

Historia jasno pokazuje, że żadne istniejące imperium nie było w stanie zagrozić Zjednoczonym Plemionom Ariów-Słowian, toteż obmyślano sprytny sposób, aby zniszczyć je od środka…

I ten scenariusz rozgrywa się do dzisiaj. Dziś polskojęzyczna władza Republic Poland of, a więc sztucznego zupełnie dla nas tworu, z którym absolutnie nie powinniśmy się utożsamiać, przystąpiła do ostatecznego rozbioru ogromnego ongiś plemienia Ariów-Słowian i rozkrada je na naszych oczach, ba! oddaje za darmo nasze naturalne dobra obcym korporacjom, obcym imperialistom i żydowskim lichwiarzom…

Rozkradli prawie wszystko, co było na zewnątrz, teraz zabrali się do tego, co mamy pod ziemią, co stanowi nasze narodowe bogactwo!

Kiedy w 754 roku na jedną z przygranicznych wiosek napadli łowcy niewolników (łapano Słowian i sprzedawano na rynki wschodnie), składający się wyłącznie z Judaitów (Żydzi specjalizowali się w handlu ludźmi), księżniczka lechicka, królewna Wanda, najdzielniejsza z ówczesnych Amazonek, kapłanka i strażniczka Roka i Matki Ziemi, ulubienica ludu (ludzie kochali ponad życie Wandę, gdyż była piękną i mądrą dziewczyną, sprawiedliwą królową) wyzwoliła wioskę, wyłapała całą bandę rzezimieszków i po krótkim sądzie odbytym w jednej z wielu w Lechii kątyn, kazała wykopać doły w ziemi i zakopać Judaitów po głowy w złocie.

Umierali w promieniach słońca, oślepieni blaskiem złota, z dala od swoich semickich ziomków, w obcym dla nich, acz w pięknym, naszym puszczańskim kraju nad Wandalem (nad Wisłą), zaznawszy przed śmiercią dzięki królewnie Wandzie niebotycznego bogactwa, wyzionąwszy ducha w stercie złotego kruszcu.

Zgubiła ich chciwość. Czy teraz ta sama chciwość zgubi międzynarodowych terrorystów? Hm… Gdyby żyła królewna Wanda…

Suwerenność czy fikcja?

Od bardzo, bardzo dawna nie jesteśmy państwem suwerennym. Być może nasza wolność, suwerenność jako kraj, kończy się tak naprawdę na Bolesławie Chrobrym, który twardą ręką trzymał władzę, i który pomimo marzeń o Wielkiej Zjednoczonej Rodzinie Słowian (marzył o Wielkiej Lechii), przegrał z chrystianizmem, z wpływowymi osobistościami z zachodu, oddał nas w ręce chciwego, zepsutego świata, zdradził swój lud w imię tzw. cywilizacji i postępu, choć domyślam się, że nie zrobił tego świadomie, a nawet jeśli miał tego świadomość, prawdopodobnie sądził, że tak będzie dla nas najlepiej (najbezpieczniej). A być może nie miał innego wyjścia? A może taki miał być właśnie los Polski i Polaków?

Nigdy potem Polska nie była całkiem wolna od obcych, imperialistycznych wpływów. Nie tylko walczyliśmy z niewidzialnym wrogiem, mieszającym się do polskiego tronu, to jeszcze spadły na nas widzialne, jeszcze gorsze plagi, jak np. „naród wybrany”, którego marzeniem, wręcz boską obietnicą, jak mówi żydowska bajeczka opowiadana polskim dzieciom, jest to, iżby Polska stała się Polinem. Czy muszę mówić, co oznacza to dla Polaków? Dla zamieszkujących tu Słowian?

Ten ostatni plan również zdaje się powoli realizować. Po cichu, bez rozgłosu, acz skutecznie…

A zatem, czy możliwe jest oderwanie się od istniejącego Systemu zysku i wyzysku? Od Systemu, w którym rządzą korporacje, za którymi kryją się międzynarodowi terroryści, mający swoich przedstawicieli w każdym niemalże kraju?

Teoretycznie tak, lecz w praktyce nie jest to takie proste. Trudno uwierzyć, iżby miało się to obyć bez siłowej konfrontacji z istniejącym Systemem, albowiem strażnicy tego Systemu, jeśli mu się nie przeciwstawimy siłowo, nigdy nie dopuszczą, aby tworzyły się jakieś odłamy, niezależne ugrupowania, wolne od Systemu społeczności.

Dlaczego tak trudno to zrozumieć?

Czy gdybyście mieli kurnik i sto kur w tym kurniku, i czerpali korzyści z tego kurnika, to czy pozwolilibyście, żeby np. dwadzieścia kur się odłączyło i przestało dawać jajka? Co zrobilibyście wtedy?

Czy nie zarżnęlibyście te, z których nie czerpiecie już korzyści? Po co mielibyście je trzymać? Żeby podburzały inne kury do buntu?

Tymczasem prawda jest taka, że służebnicy państwowi (tzw. urzędnicy), terroryści, którzy uzurpują sobie prawo do władzy nad społeczeństwem polskim – nad nami, napadli podstępnie na nasze dobra, na naszą wolność, na naszą suwerenność, na nietykalność osobistą, i wprowadziwszy nielegalnie ustawy, rozporządzenia i pirackie prawo morskie, zamieniwszy demokrację w totalitaryzm, zdradzili Polskę i Polaków.

I to jest wystarczający powód, żeby powiedzieć: „NIE! NIE ZGADZAM SIĘ!” ze zbójnickim prawem. I to jest wystarczający powód, żeby oświadczyć publicznie, iż jesteśmy obywatelami Polski, a nie niewolnikami Republic Poland of, korporacji zarejestrowanej w USA.

Wolność a System monetarny

Problemem w Systemie monetarnym jest to, że ludzie uzależnieni są od pieniędzy, od kredytów, rachunków, bez przerwy są komuś coś dłużni, dlatego nigdy, przenigdy nie będą wolni.

Wolność oznacza wolność również od materii. Chcąc być naprawdę wolnym, trzeba porzucić absolutnie wszystko, co jest związane z pieniądzem. Nie płacąc podatków i ZUS-u, osłabiasz System zysku i wyzysku. Nie biorąc kredytów, nie dajesz zarabiać lichwiarzom. Ograniczając wydatki do niezbędnego minimum, niszczysz korporacje, zapobiegasz korupcji, przeciwdziałasz mafijnym wpływom tychże korporacji. Płacąc za usługi usługą lub jakim bądź odpracowaniem, nie karmisz Systemu niewolnictwa. Wymieniając się umiejętnościami, współpracując z innymi ludźmi, możesz stworzyć przedmioty i usługi, które możesz wymienić na inne usługi lub odsprzedać bezgotówkowo, powiedzmy zbierając umowne, wymienialne punkty.

W praktyce wygląda to mniej więcej tak. Masz kawałek pola, lecz potrzebujesz pomocników. Możesz przyjść do mnie i ja Ci chętnie pomogę. Pomogę Ci za dzienny posiłek, za worek ziemniaków na zimę, za mleko czy miód, za cokolwiek. Równie dobrze mogę zrobić to bezinteresownie – to się nazywa prawdziwa wolność. System bowiem niemonetarny nie wymusza na kimkolwiek, żeby oskubał drugiego człowieka.

A może to ja będę potrzebował, żebyś przywiózł mi ciągnikiem piasek czy przewiózł trochę drewna na opał. A ponieważ jestem, załóżmy, mechanikiem, i znam się na sprzęcie rolniczym, w zamian ofiarowuję Ci swoją pomoc przy naprawie tegoż ciągnika lub innego urządzenia.

Czy to nie jest proste? A przecież to tylko jeden z wielu scenariuszy i z wielu sposobów na życie bez Systemu monetarnego, bez pieniędzy. Oczywiście takie umowy mogą być zawierane wówczas, kiedy już się przebudziliśmy, dojrzeliśmy, gdy już nie operujemy na chciwości i żądzy posiadania, kiedy jesteśmy uczciwi i kiedy akceptujemy nowy System, odmienną niż do tej pory rzeczywistość, gdy najważniejsze są dla nas relacje międzyludzkie, kiedy chcemy współpracować z ludźmi, gdy szukamy przyjaźni, dobroci, miłości…

Prawdziwa więź pomiędzy ludźmi rodzi się ze współpracy, z robienia wspólnych rzeczy i czynienia dobra, z przychodzenia innym z pomocą, kiedy się jednoczymy, gdy znikają z naszych głów wyuczone wzorce pochodzące od Cywilizacji Śmierci i z Systemu monetarnego.

Zobaczcie, jak wiele ludzi wspomaga innych. Tam, gdzie System zysku i wyzysku, System niewolnictwa, System monetarny wypina się na obywateli, skazuje ludzi na biedę lub niekończącą się agonię, mówiąc: „Nie damy wam więcej pieniędzy”, „Nie ma pieniędzy na to czy tamto” i tak dalej, tam z pomocą przychodzą dobrzy ludzie.

Miliony Polaków dobrowolnie przeznacza swoje pieniądze na ratowanie innych…

Tymczasem System nie tylko nie dba, np. o chore dzieci, lecz wręcz okalecza je i morduje za pomocą przymusowych, toksycznych szczepionek. To samo dotyczy ludzi starszych, zasłużonych dla narodu, gdzie System poprzez skorumpowanych polityków traktuje starców jak szkodników. Nic więc dziwnego, że najchętniej, pozbyłby się wszystkich ludzi po osiemdziesiątce, siedemdziesiątce, sześćdziesiątce itd. I robi to!

Wprowadzana jest tylnymi drzwiami eugenika, eutanazja ludzi starszych. Świetnie widać ten trend zabijania starców w czasie tej wydumanej „pandemii” koronawirusa. BigPharma wprost mówi społeczeństwu – „nie będziemy leczyć ludzi starszych, niech dziady zdychają, po co zabierają tlen ludziom silnym i młodym”.

To się nazywa „czyszczenie Systemu”. To jest międzynarodowa akcja ograniczenia wydatków na starców, chorych i umierających. To jest usuwanie „świadków normalności”, aby nowe pokolenia, nie miały kogo zapytać o tę normalność. Aby można było zmienić historię, wypromować kłamstwo, przeprogramować ludzkość i wmówić jej, że jest tylko bydłem, niższą rasą, która albo się podporządkuje Nowemu Porządkowi Świata, albo zostanie zarżnięta w rytualnym mordzie.

Dlatego Polaku, rodaku, Lechito! SYSTEM NIEWOLNICTWA NIE JEST NIKOMU DO SZCZĘŚCIA POTRZEBNY! To iluzja. Uwolnij się od niego wolnymi krokami… Przestań go wspierać. Wówczas ten System się zatrze i stanie w miejscu.

Prawdę mówiąc, ten System już przestał istnieć, tyle że na innych poziomach, dlatego nie doświadczamy tego tutaj, chociaż widzimy, że właśnie się przytarł… zaciął się… coś w nim przestało funkcjonować… Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby jego zagładę przenieść do naszej Rzeczywistości.

Rozbój w biały dzień

Czy wiesz, że oddajesz około 80% ze swojej pensji pod postacią różnych podatków terrourzędnikom? Czy to jest sprawiedliwy System? Czy jeśli otrzymałeś za pracę wynagrodzenie w wysokości 10 jabłek i teraz musisz oddać jakiemuś służebnikowi (służebnik – ten, co służy, niepoprawnie nazywany urzędnikiem) 8 jabłek, to czy to jest sprawiedliwe?

Czy to jest sprawiedliwe, że zostają Ci tylko 2 jabłka do życia?

Większość normalnych ludzi odpowie, że to złodziejstwo! A jednak ta sama większość, co miesiąc, godzi się na to i oddaje terrorystom swoje ciężko zarobione pieniądze…

Swoją drogą, dlaczego głosujecie w kółko na tych samych polskojęzycznych przestępców? Nieważne czy z prawej, czy z lewej są strony. Oni wszyscy są z jednego żmijowego gniazda… Jedna granda-banda.

Suwerenność po raz trzeci

Chciałbym, bardzo bym sobie tego życzył, żebyśmy byli państwem rzeczywiście suwerennym, w którym wybrana przez społeczeństwo władza, uczciwie zarządza (bo ona niczym nie rządzi!) mieniem Polaków, i która rzetelnie rozlicza się z wydawanych przezeń pieniędzy.

Niestety, to marzenie ściętej głowy, i dopóki zdrajcy narodu, terroryści sprawują totalitarną władzę w tym kraju, dopóki będzie istnieć System monetarny, System zysku i wyzysku, takie marzenia nigdy się nie zrealizują.

Dlatego przestańmy się okłamywać i pracujmy nad sobą, abyśmy się mogli uwolnić od naszych programów i zniszczyć w sobie Matrix.

Popieram natomiast wszelkie pokojowe ruchy oporu, próby wyjścia z tego upokarzającego Systemu i ustroju, działania zwalczające partyjny terroryzm i akcje mające na celu wyzwolenie Polski.

Faza przejściowa

Czy w takim razie wyjście z Systemu za pomocą innego systemu monetarnego ma w ogóle sens? Wydaje mi się, że tak, pod warunkiem, że będzie to etap przejściowy, faza niezbędna do ustabilizowania sytuacji w kraju i na świecie, a jednocześnie przygotowanie się do poważniejszych zmian, mających na celu wprowadzenie Systemu niebędącego kontynuacją starego i nieopartego na prymitywnym pieniądzu.

Wracając do Lechii i Ariów-Słowian, mógłby to być System oparty na zasobach. Technicznie jest to niezwykle łatwe do wprowadzenia. Oczywiście pod warunkiem, że po pierwsze uzyskamy dostęp do tychże zasobów, i po drugie, że jako suwerenne państwa-plemiona będziemy ze sobą współpracować w każdej bez wyjątku dziedzinie, przy użyciu wyłącznie sprawdzonych, bezpiecznych dla ludzkości technologii.

A więc coś na wzór dawnej Lechii. Jedno wielkie państwo, podzielone na mniejsze plemiona, mające swoich przedstawicieli w kręgach naukowych, medycznych (nie Rockefelerowskich i niemających nic wspólnego z obecną jatrogenną medycyną), apolitycznych ekspertów z różnych dziedzin (coś takiego jak polityka i politycy nie mają racji bytu w cywilizacjach nieprymitywnych) oraz każdego człowieka, bez względu na wykształcenie (nauka, wychowywanie ludzi, musi zostać całkowicie zmieniona) a kto miałby pomysł na usprawnienie życia na Ziemi.

Powiedzmy, dwunastu przedstawicieli z każdego plemienia. Przy Systemie niemonetarnym, przy Systemie nieniewolniczym strach przed korupcją jest nieuzasadniony. Nigdy nie doszłoby do tzw. Rządu Cieni, bo nikt nie miałby w tym interesu. To samo dotyczy armii. Armie nie są potrzebne w cywilizacjach wysokorozwiniętych. One służą Systemom i ustrojom prymitywnym, gdzie jeden prymityw tłucze pałką drugiego prymitywa. W nowym Systemie nie ma wojen, nie ma konfliktów, przemoc zminimalizowana jest do minimum, wręcz nie istnieje.

Nie mamy jednak czasu na przedstawienie szczegółów nowego Systemu opartego na Miłości i współpracy międzyludzkiej. Na poszanowaniu Natury, na ochronie wszelkiego życia na Ziemi, na rozwoju duchowym, wybudzaniu się z koszmaru Iluzji i wychodzeniu z Matrixu.

Część potrzebnych nam narzędzi już istnieje, inne będą musiały zostać stworzone, a przede wszystkim każdy będzie miał możliwość uczestniczyć w kreowaniu nowej Rzeczywistości, pod warunkiem jednakże, że proponowane zmiany wpłyną z korzyścią dla wszystkich Ziemian.

Czy to jest możliwe?

Nie. Powtarzam to jak mantrę. Nie na tym poziomie świadomości istot ludzkich. Nie tak od razu. Prawdopodobnie potrzebne jest wprowadzenie do nowego Systemu, które może potrwać kilka wieków. Ale to już inna zupełnie kwestia…

Dziś najważniejsze jest, abyśmy się zjednoczyli ponad podziałami i nie pozwolili się dłużej terroryzować, okaleczać i zabijać, wykorzystywać przez System, a jutro…

Jutro samo nadejdzie, wskazując nam, jak należy dalej postąpić.

PS.

Wiem, że dla wielu osób jestem niezrozumiały. Wiem również, że wiele osób uważa mnie za marzyciela, fantastę, kosmitę, oszołoma… a nawet satanistę (patrz: Zbiór wpisów z bloga Radomira Gelhora, 2017-2019, Marzyciel, idealista, satanista). I wiem, że ludzie nierzadko się mnie boją. Rozumiem te postawy i nie mam o to do nikogo żalu czy pretensji, albowiem rozwój wewnętrzny, szczególnie ten duchowy, jest kwestią indywidualną, i jest bardzo wiele poziomów i podpoziomów świadomości, które zmieniają się wraz z naszymi umiejętnościami postrzegania Rzeczywistości.

Dzieląc się swoimi myślami, mam nadzieję, że pobudzam do działania te osoby, które już do tego dojrzały, i te, dla których moje słowa, jakkolwiek wydają się dziś głupie, nierealne, kontrowersyjne, są dopiero na początku tej drogi.

Ale…

Nie jestem Alfą i Omegą, i nie jestem nieomylny, dlatego wielokrotnie powtarzam: nie przyjmujcie wszystkiego, co piszę na słowo. A nawet zabraniam Wam wierzenia w to, co mówię. Macie samemu sprawdzać i dociekać, albowiem słowa, które przyjmiecie na wiarę, są niewarte funta kłaków.

Radomir Gelhor