Nowy Zbiór wpisów z bloga Radomira Gelhora, 2017-2020

Przedstawiam Wam najnowszą wersję „Zbioru wpisów z bloga Radomira Gelhora, 2017-2020”, zawierającą wszystkie wpisy zamieszczone na blogu od początku jego istnienia, a więc począwszy od października roku 2017, kiedy to postanowiłem podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami.

Okładka Zbiór wpisów z Bloga Radomira Gelhora, 2017-2020

PDF | Suma kontrolna SHA256

Aby ułatwić Wam czytanie oraz zapoznanie się z moimi przemyśleniami, uznałem, że najlepszym rozwiązaniem będzie przygotowanie jednolitej wersji, zawierającej wszystkie posty. Dzięki temu unikniecie żonglerki dwoma osobnymi plikami PDF. Łatwiej też całość objąć rozumem, szybciej odnaleźć interesujący fragment i tak dalej.

Dwa nieaktualne Zbiory tj. „Zbiór wpisów z bloga Radomira Gelhora, 2017-2019”, i ”Zbiór wpisów z bloga Radomira Gelhora, 2020”, usunąłem ze strony. Nie będą one dłużej aktualizowane, nie ma zatem sensu, żeby wisiały i straszyły swoją nieaktualnością.

Numeracja

Oznaczenie numeru wersji (aktualizacji pliku) pozostaje bez zmian, czyli rozpoznajemy wersję po dacie:

17.06.2020 (1)

Numerek w nawiasie okrągłym, choć może się zmieniać, istotny jest tylko dla mnie, toteż nie trzeba się nim sugerować przy pobieraniu skryptu, chyba że przy wersji (dacie) pojawi się informacja: „skrypt zamknięty”. Będzie to oznaczać, że w przyszłości nie będą dodawane nowe wpisy, ale mogą zostać naniesione poprawki, np. wychwycone błędy. W tym przypadku warto pobrać najnowszą wersję, sugerując się właśnie tym numerkiem.

Nowość: Suma kontrolna. Poniżej numeru wersji znajduje się suma kontrolna pliku, zabezpieczająca Zbiór przed modyfikacją (jeśli chcecie mieć pewność, że pobrany plik jest oryginalnym Zbiorem, możecie go sprawdzić za pomocą programu sha256sum). Oczywiście nie jest to stuprocentowe zabezpieczenie, ale na pewno zwiększa szansę, że pobrany z serwera plik, jest rzeczywiście plikiem, który wrzuciłem na serwer. Przykładowa suma kontrolna (ten długi numer) wygląda tak:

SHA256:
e1a54933f24935764e793ed1f96afd59a4e83315616a61929d2bf2228dea9910

Uwaga. Zbiór po każdej aktualizacji ma przypisaną nową sumę kontrolną, toteż po pobraniu wypada go za każdym razem zweryfikować. Suma kontrola pliku powinna być identyczna z umieszczonym na stronie (blogu) numerem.

Sprawdzamy sumę kontrolną w wierszu poleceń:

rdmg:> sha256sum Wpisy_Radomira_Gelhora-2017-2020.pdf

Przykładowy wynik naszego sprawdzania:

e1a54933f24935764e793ed1f96afd59a4e83315616a61929d2bf2228dea9910

Można również pobrać plik z sumą kontrolną, który jest zwykłym plikiem tekstowym o nazwie:

Wpisy_Radomira_Gelhora-2017-2020.sha256.txt

A zatem otwieramy go dowolnym edytorem tekstu (np. notatnik, vim, mousepad, writer) i porównujemy naocznie sumę kontrolną, tj. numer, który jest umieszczony w powyższym pliku z numerem, który wyświetlił program sha256sum. Albo jeszcze prościej, weryfikujemy sumę kontrolną w wierszu poleceń w taki oto sposób:

rdmg:> sha256sum -c Wpisy_Radomira_Gelhora-2017-2020.sha256.txt

Powinniśmy otrzymać mniej więcej taki wynik:

Wpisy_Radomira_Gelhora-2017-2020.pdf: DOBRZE

Jeśli suma kontrolna się nie zgadza…

Wpisy_Radomira_Gelhora-2017-2020.pdf: NIEPOWODZENIE
sha256sum: UWAGA: 1 policzona suma się NIE zgadza

…oznacza to, że plik pobrany z serwera nie jest oryginalnym Zbiorem. W takim przypadku proszę o informację.

Paranoja czy ostrożność?

Ale skąd te nadzwyczajne środki ostrożności? Stąd, że niezwykle łatwo jest manipulować tekstami w plikach PDF i np. zmienić sens wypowiedzi autora czy nawet dodać treści, których oryginalnie nie było. Widziałem na własne oczy pewien dokument, który był tak perfidnie spreparowany, że gdybym nie przeglądał wcześniej oryginału i nie znał właściciela, pomyślałbym sobie, że autorowi odbiło.

Być może to wszystko wydaje się nieprawdopodobne, ale żyjemy naprawdę we wstrętnych czasach, w których systemowi żołnierze dla pieniędzy zrobią absolutnie wszystko. Oplują kogoś, pobiją, zamordują lub zniszczą czyjeś życie. Co znaczy wobec tych zbrodni podrobienie czy spreparowanie jakiegoś dokumentu? Nawet filmy z udziałem różnych znanych lub mniej znanych ludzi są preparowane. Zmieniane są dialogi, podkładana jest inna sceneria…

Część z nich sporządzono po to, żeby się pośmiać, ale ile jest takich, którym uwierzyliśmy, a które zostały sfabrykowane, aby nas oszukać? Dziś, dzięki sztucznej inteligencji, nie potrzeba nawet ludzi, żeby nagrywać z wybranymi osobami filmy. Ile osób ze świata polityki, finansów czy show-biznesu w ten sposób zmanipulowano? Ilu ludzi stało się niewolnikami takiego szantażu? Przecież wystarczy mieć tylko czyjeś zdjęcie, a resztę wykona komputer i sztuczna inteligencja. Przyjrzyjcie się choćby najnowszym hollywoodzkim produkcjom science fiction. Nieprawdziwe istoty, nieprawdziwi ludzie i nieprawdziwe światy, a jednak przez swoją kłamliwą doskonałość wydają się takie rzeczywiste…

Postęp technologiczny sprawił, że coraz trudniej rozróżnić prawdę od fikcji. W natłoku informacji zaczynamy się gubić i doprawdy potrzeba wielkiej uwagi oraz nieskażonej intuicji, żeby nie stać się ofiarą manipulacji, bo kto nas dziś zapewni, że przemawiający do ludu celebryta czy polityk na ekranie telewizora lub monitora, to człowiek z krwi i kości, a nie jego cyfrowy wizerunek? Jak rozpoznać, że to, co powiedziała konkretna osoba, jest tym, co rzeczywiście powiedziała, skoro głos można spreparować, a z pomocą sztucznej inteligencji idealnie zsynchronizować z ruchem ust, mimiką twarzy, gestami? Czy w obecnych czasach, przy tak zaawansowanej technologi, można być czegokolwiek pewnym?

Skąd wiesz, że pewnego dnia odbierając ode mnie telefon i słysząc mój głos w słuchawce, to będę ja? Jaką masz pewność, że widząc mnie na Skype, nie jest to sztuczna inteligencja? Dlaczego w ogóle jesteś czegokolwiek pewny? A może przed rozmową powinieneś zadać mi kilka kontrolnych pytań, na które tylko my dwaj/dwoje znamy odpowiedzi?

Poza tym przekonałem się na własnej skórze, że lepiej dmuchać na zimne. Otóż dawno, dawno temu, kiedy pracowałem w Wa-wie, jeden z moich zazdrosnych kolegów podłożył mi świnię, chcąc się mnie pozbyć i narazić na poważne straty finansowe.

Tyle że mnie nie docenił. Nie przypuszczał, że taki prowincjonalny dupek jak ja, zabezpieczy w tylko sobie znany sposób swoją pracę. Ostatecznie to jego obciążono za straty, jakie poniosła firma. O wstydzie, jakiego się najadł, kiedy udowodniłem mu przed szefostwem, że maczał w tym świństwie paluchy, już nie wspomnę.

Krótko mówiąc, zabezpieczyłem Zbiór, żeby mi potem nie wypominano, że napisałem coś, czego tak naprawdę nie napisałem. Że twierdzę coś, czego nie twierdziłem. Że mówię na temat, na który się nigdy nie wypowiadałem lub mam zupełnie odmienne zdanie. Zresztą już parę razy próbowano przekręcać moje słowa.

Biorę całkowitą odpowiedzialność za słowa, które wypowiadam, ale tylko za te, które rzeczywiście padły z moich ust lub osobiście je zapisałem. W każdym innym przypadku uważam, iż jest to manipulacja, podszywanie się pod moją osobę lub szkodzenie mojemu wizerunkowi, na co rzecz jasna, absolutnie nie wyrażam zgody.

Więcej informacji dotyczących nowego wydania znajdziecie w Przedmowie do „Zbioru z bloga Radomira Gelhora, 2017-2020”.

Miłego czytania…

Radomir Gelhor