Dlaczego nie będziesz bogaty

Dziś powiem Ci, dlaczego nie będziesz bogaty. Dlaczego wydaje Ci się, że masz pecha, że los się na Ciebie uwziął, i dlaczego czujesz się pokrzywdzony?

Tekst ten jest rozszerzeniem wcześniejszego wpisu zamieszczonego pod tytułem „Bonusy za prawdę”, więc jeśli jeszcze się z nim nie zapoznałeś, zrób to teraz, abyś zrozumiał, o czym będę pisał.

Żeby nie marnować Waszego cennego czasu, od razu przejdziemy do sedna sprawy i skrzynki pełnej niespodzianek.

Skrzynka z darami

Otwórzmy teraz skrzynkę z prezentami i zajrzyjmy do jej wnętrza. Interesuje nas wyłącznie bogactwo. Interesują nas pieniądze i wartościowe przedmioty, a jednak nasza skrzynia nie posiada takich skarbów. Dlaczego?

Dlaczego nie mogę być bogaty? Dlaczego mam w życiu pecha? Dlaczego nic mi nie wychodzi?

Wiele osób zadaje sobie te lub podobne pytania, stając się z czasem wąpierzem wysysającym z własnych trzewi energię życia. Niektórzy są tak zgorzkniali, tak skwaszeni wmawianiem sobie, że są pechowcami, życiowymi niedorajdami, że są głupi lub po prostu Bóg się na nich uwziął, że gdyby nie strach przed śmiercią, już dawno skoczyliby z mostu, rzucili do rzeki, podcięli sobie żyły lub strzelili sobie w głowę.

Na szczęście lub nieszczęście, przy życiu trzyma ich strach przed śmiercią, a nawet strach przed bólem, przed wyrządzeniem sobie krzywdy, strach przed nieudanym samobójstwem i kalectwem.

Ku przestrodze: Pewna dziewczyna zakochała się w swoim starszym o kilka lat koledze. Nie widziała poza nim świata. Był dla niej tak ważny, że kiedy z nią zerwał, z rozpaczy rzuciła się pod pociąg. Na jej nieszczęście obcięło jej tylko nogi…

Jesteś bogatszy niż Ci się wydaje

Ludzie, którzy mnie nie znają, czasem podejrzewają, że jestem jakimś znudzonym bogaczem, który z nadmiaru czasu pisze sobie opowiadania i bawi się w bloga. Że wygrałem w totolotka, odziedziczyłem fortunę, że w końcu jestem szefem jakiejś korporacji i robię sobie z ludzi jaja. Zostałem mianowany dobrze płatnym agentem na usługach obcego imperium oraz… podejrzewają mnie, że śpię na skrzyniach złota…

O moich innych wcieleniach, jeszcze bardziej fantastycznych wcieleniach, nie będę się rozpisywał, ale…

Ale zawsze, gdy słyszę, że jestem bogaty i dlatego pozwalam sobie na ekstrawagancję i swobodę myśli, zawsze grzecznie przytakuję. Rzeczywiście jestem niesłychanie bogaty. Trudno byłoby mi zliczyć zgromadzony majątek i tak naprawdę sam już nie wiem, jak jest wielki.

W zasadzie powinienem spłodzić syna, ewentualnie córkę, aby to moje bajeczne bogactwo nie wpadło w ręce lichwiarzy i Iluminatów Rzeczywistości. Ale do robienia dzieci trzeba dwojga, ha… ha… Nie dwóch, nie dwie, tylko dwojga lub dwoje 😉

Jak widać, Natura nie lubi fałszu, dlatego do stworzenia życia niezbędne są dwa pierwiastki, składające się w jedną całość. Czyli pierwiastek męski i pierwiastek żeński. Razem tworzą idealną harmonię. Przynajmniej powinny taką tworzyć, gdyby nie to, że homo sapiens, zamiast zainteresować się swoim wnętrzem i rozwojem duchowym, wciąż siedzi na drzewie, drapie się po genitaliach i szczerzy zęby do materialnych śmieci.

Wracając jednak do tematu i, mojego bogactwa.

Tak, przyznaję… Nie umiem kłamać… przepraszam… jestem obrzydliwie bogaty1.


😉 ANONS MATRYMONIALNY 555-111-55-11

Lecz jeśli jesteś pełnoletnią dziewczyną, miłą, spokojną kobietą i chciałabyś założyć ze mną rodzinę i spłodzić potomka, to zaśpiewam Ci ustami lidera pewnego zespołu:


Niewiele Ci mogę dać, bo sam niewiele mam…

Zresztą podobno: „tam skarb Twój, gdzie serce Twoje”, nieprawdaż?

Wybaczcie, że trochę sobie żartuję z tak poważnego tematu, jakim są pieniądze i domniemane szczęście dzięki tymże pieniądzom, ale po pierwsze dopiero co wróciłem z cmentarza, gdzie ubawiło mnie kilku Polaków w namordnikach, a po drugie jak tu być poważnym, kiedy rozpiera człowieka życiowa energia, gdy rzeczywistość wydaje się komedią, kiedy gra się z Matrixem na własnych warunkach, gdy w sercu błogość, a w duszy impreza, że hulaj dusza, piekła nie ma…

:)))

Czy zastanawialiście się, tak na poważnie, tak naprawdę szczerze, tak głęboko, bardzo głęboko, dlaczego nie jesteście bogaci? Czy zapytaliście się kiedykolwiek swojego wnętrza, swojego serca, swojej duszy, swojej intuicji, „dlaczego nie jestem bogaty”?

Myślę, że wielu z Was wielokrotnie to zrobiło i że większość z Was nigdy, ale to nigdy, nie usłyszała głosu własnego serca, szepcącego, bo ono nigdy nie jest krzykiem:

Skarbie, nie jesteś bogaty, ponieważ już tego nie potrzebujesz. Już przerobiłeś ten temat, zrozumiałeś, czym jest zewnętrzne bogactwo i zawiodłeś się tym doznaniem. Przeżywając na nowo ten koszmar, niczego więcej nie osiągnąłbyś. Wręcz przeciwnie, zboczyłbyś z drogi do wolności. Dlatego Twój kufer jest pusty, nie zawiera Złotego Cielca, któremu cześć już oddawałeś i którego wielbiłeś ponad wszystko”.

– Ale ja nic z tego nie pamiętam! – krzykniesz w rozpaczy i złapiesz się za głowę.

Jak chcesz sobie przypomnieć, skoro pogrążony jesteś w drzemce? Skoro kołyszesz się w boskich ramionach boga-śpiocha, Morfeusza? Dlaczego się nie przebudzisz? Dlaczego oddałeś się umysłowemu lenistwu?”.

Mam pytanie. Kto z Was chciałby powtarzać egzamin na prawo jazdy, mając już prawo jazdy? Czy zdobywszy licencję pilota, unieważnilibyście ją dobrowolnie i przystąpili na nowo do kursu i ponownego egzaminu? Co by się stało, gdyby ludzkość bezustannie wymyślała koło? Czy ruszylibyśmy w ogóle z miejsca w czymkolwiek?

Wyobraźmy sobie, że namalowaliśmy obraz, ale zawsze po skończeniu malowania tracimy pamięć. Zapominamy o naszym obrazie i kolejnego dnia ponownie go malujemy… Taki „dzień świstaka”. Co zrobić, żeby przerwać tę niepamięć? Jak wybrnąć z błędnego koła? Jak się wybudzić ze snu, który wydaje się taki prawdziwy?

A może wystarczyłoby posłuchać własnego serca, duszy, intuicji, podświadomości, które to nieustannie do nas szepczą: „Już to robiłeś wczoraj. Zrób coś nowego… Zrób coś nowego… Zrób coś nowego…”.

Dlaczego w ogóle słuchamy ludzi, a tak rzadko siebie? Czemu pozwalamy wgrywać sobie programy, wzorce, określone zachowania? Czemu bronimy się przed indywidualnością, ekstrawagancją, niepowtarzalnością? Czyżbyśmy się sami siebie wstydzili? Dlaczego tak bardzo obchodzą nas opinie innych? Czemu robimy coś wbrew własnej woli? Czemu próbujemy dogodzić każdemu, tylko nie sobie?

Dlaczego dajemy się usypiać hipnotycznym zaklęciom Iluminatów Rzeczywistości i przeżywamy w kółko „dzień świstaka”?

Czy zamiast łamać sobie głowę głupią myślą, „dlaczego nie jestem bogaty”, i stawać się zgorzkniałym dziadem, nie lepiej usiąść i dogłębnie to sobie przemyśleć? Czy nie logiczniej byłoby pójść tropem pieniędzy? Przyjrzeć się dokładnie skąd się one wzięły? Kto je z niczego wyprodukował? Czemu i komu tak naprawdę służą? Jakimi ludźmi są osobniki posiadający olbrzymie majątki? Czy robią coś dobrego dla świata? A może to zwykli egoiści, depczący po drodze innych? Czy pieniądze dają wyzwolenie, czy raczej są powodem cierpienia, nędzy i podziałów?

Co się stanie, gdy będziecie zadawać sobie tego typu pytania i rzetelnie na nie odpowiadać? Czy nie zaczniecie się budzić? Czy wasze oczy nie zaczną się otwierać? Jeśli tak, jeśli dotrzecie do Prawdy, jeśli przypomnicie sobie coś, czego już byliście świadkami i czego doświadczyliście, to gratuluję, albowiem wróciliście do życia.

Zacznijcie wówczas robić coś nowego…

Bądźcie sobą

To, że coś Wam w życiu nie wychodzi, nie znaczy wcale, że coś źle robicie. To może oznaczać, że ścieżka, którą obraliście, niekoniecznie jest ścieżką, którą powinniście podążać. Czasem coś brutalnie trzyma nas w miejscu, domagając się od nas, żebyśmy to sobie w końcu uświadomili. Nie możemy się ruszyć ani do przodu, ani do tyłu, bo to, co jest za nami już mamy za sobą, a to, co przed nami, nie jest dla nas z korzyścią.

Musimy zatem zmienić kierunek. Skręcić w prawo albo w lewo.

Żyć świadomie, to być sobą w teraz. To słuchać podszeptów własnej duszy. To kierować się sercem i intuicją. To widzieć przemawiającą Rzeczywistość.

Zwróćcie uwagę, że kiedy wybieramy intuicyjnie, bez ważenia, mierzenia i oceny, najczęściej są to doskonałe wybory.

Problem w tym, że my nie chcemy słuchać głosu intuicji, a nawet nie potrafimy tego robić. Nic zatem dziwnego, że dręczą nas później pytania z cyklu „dlaczego nie jestem bogaty?”, „czemu mam pecha?”, „dlaczego mnie to spotyka?”. Nie znając siebie i nie umiejąc rozmawiać z sobą, nie poznamy odpowiedzi. Odpowiedzi zaś z zewnątrz zawsze są nieprawdziwe, ponieważ obarczone są błędami odpowiadających na pytania ludzi.

Jeśli wzorzec zawiera błąd, a każdy wzorzec należący do człowieka go zawiera, kopia również będzie go posiadać. Innymi słowy, będziecie obarczeni cudzym błędem.

Podsumowanie

Cóż, kufer z podarunkami kryje w swoim wnętrzu wyłącznie to, co jest Wam niezbędne w danej chwili, co posłuży Wam do zrealizowania się w świecie materialnym i pozwoli uwolnić się z Matriksu. Oduczcie się myśleć negatywnie. Żyjcie świadomie, poznawajcie siebie w każdej minucie i sekundzie, wsłuchujcie się w głos serca i nie ufajcie wszystkim podszeptom pojawiającym się w głowie, albowiem tylko część należy do Was.

Znając siebie, łatwo rozróżnicie, które są które…

PS

Nie napisałem tych słów dla pokrzepienia biedaków i zmęczonych życiem frustratów ani nie było moim zamiarem odwodzenie kogokolwiek od pieniędzy czy bogactwa. Zwróciłem tylko uwagę na fakt, że powód, dla którego część z Was nie jest i nie będziecie bogaczami, ma głębszy sens i nie jest to dzieło przypadku.

Odpowiedź jednak każdy musi znaleźć w sobie indywidualnie.

Radomir Gelhor

[1] wewnętrznie.