Lechita 105-2020

Postanowiłem zrobić wyjątek i upublicznić 105 numer Lechity również w wersji pisanej znakami łacińskimi, czyli posługując się pismem okupanta, i zamieścić go zarówno na blogu, jak i w Zbiorze. Obiecuję, że więcej się to nie powtórzy 😉

Okupowana Lechia,
1 października 7528

Jam jest ten, któren jest. Zrodzony z łona Matki Ziemi. Błogosławiony promieniami słońca, ochrzczony kroplami deszczu, wyrosły na mogile Niebiańskiego Rodu.

Jam jest ten, któren widzi, któren obserwuje, któren zlicza przewiny żmijowego potomstwa i któren świadectwo dawać będzie w Dniu Pogromu.

O! Dzieci Światła! Bracia i siostry Wielkiego Rodu Człowieczego! Czara goryczy się przelała, dusze przodków przemówiły, rozwarły się wierzeje Nawi i zagrzmiały bębny wojny Aryjskich Bogów w Prawi.

Nastał czas Ciemności dla jednych, Światła dla drugich. Onych, których skuszą ziemskie bogactwa, których zwiedzie iluzja życia, których pożre paroksyzm strachu i którzy padną przed Szarym Ludem Cudzoziemskim, oddając cześć Złotemu Cielcu, biada! Albowiem Niebo odepchnie onych ze wstrętem! Bogowie spluną na onych, Dusze zaś Przodków zadepczą!

Jam jest głos na puszczy i latarnią w Ciemności: Wracajcie do Rodów Człowieczych! Porzućcie nienawiść i wrogość, otwórzcie serca promieniom Światła i poczujcie w sobie pradawną Miłość praszczurów waszych, albowiem ongiś wasi przodkowie zbudowali cudowne Midgardzkie państwo – Cywilizację Miłości, na której istniał raj na ziemi. Gdzie aryjska wiedza dostępna była dla Dzieci Światła.

A potem przyszli oni – Cudzoziemskie Plemię Szarych – plugawe potomstwo węża, człekokształtne istoty o gadzich duszach; chciwe i rozpustne, zepsute do szpiku kości, wyzute z wszelkich uczuć, wyznające kult Mamona.

I rozpętało się piekło w Midgardzie… Bitwa o dusze… Wojna o aryjską technologię, o ziemski Eden…

Jam jest ten, któren patrzył na upadek Midgardu i słuchał, któren obudziwszy się z powojennej katafory, przemówił wedyjskimi słowami do rozproszonego Człowieczego Rodu:

– – –

Czcijcie rodziców swoich i utrzymujcie ich w starości, bo jak wykażecie troskę o nich, tak i o was zatroszczą się dziecięta wasze…

Zachowujcie pamięć o wszystkich przodkach Rodów waszych, a wasi potomkowie będą pamiętać o was…

Brońcie starych i małych, ojców i matek, synów i córek, gdyż to krewni wasi, mądrość i piękno narodów waszych…

Wychowajcie w dzieciętach swoich miłość do świętej ziemi rasy, żeby nie łakomili się cudami zamorskimi, a mogli sami czynić cuda wspanialsze i piękniejsze. Ku chwale ziemi waszej…

Pomóżcie bliźniemu w nieszczęściu jego, a gdy do was nieszczęście przyjdzie, pomogą wam bliźni wasi.

Czyńcie dzieła dobre ku chwale Rodu waszego i przodków waszych, a otrzymacie opiekę od Bogów Jasnych waszych.

Nie czyńcie krzywd sąsiadom waszym, żyjcie z nimi w pokoju i harmonii.

Nie poniżajcie innych ludzi, a nie będziecie poniżani.

Nie czyńcie krzywdy ludziom innej wiary, gdyż Bóg – Stwórca Jedyny nad wszystkimi Ziemiami i nad wszystkimi Światami.

Nie sprzedawajcie ziemi waszej za złoto i srebro, gdyż przekleństwo na siebie ściągniecie i nie będzie przebaczenia po wszystkie dni bez reszty…

Brońcie ziemi waszej, a zwyciężycie bronią prawą wszystkich wrogów Rasy.

Nie przechwalajcie się swoją siłą, łapiąc za broń, lecz chwalcie się sukcesami na polach bitwy…

Nie przekonujcie tych ludzi, którzy nie chcą słuchać was i wysłuchiwać słów waszych…

Kto ucieknie z ziemi swej na obczyznę w poszukiwaniu życia łatwego, ten odstępcą Rodu swego, nie będzie wybaczenia Rodu jego, gdyż odwrócą się bogowie od niego…

Nie radujcie się z nieszczęścia cudzego, gdyż kogo cudze nieszczęście cieszy, ten do siebie nieszczęście wzywa.

Nie oczerniajcie i nie śmiejcie się z tych, co was miłują, a odpowiadajcie na miłość miłością, by doświadczyć opieki Bogów waszych…

Niech brat siostry swej za żonę nie bierze, a syn – matki swej, bo Bogów rozgniewacie i krew Rodu zmarnujecie.

Żony, odzień (ubiorów) męskich nie noście, gdyż kobiecość stracicie.

Nie zabijajcie dzieci w brzuchu matki, gdyż kto zabije dziecię w brzuchu matki, ściągnie na siebie gniew Boga – Stwórcy Jedynego.

Gniew niesprawiedliwy, pożądliwość, chciwość, urojenia, lubieżność, okrucieństwo, pomówienie, próżność, czarnowidztwo, zboczenie, zawiść, wstręt, rozpusta, pragnienie cudzego, ucisk, złość – oto wady Dzieci ludzkich.

Ludzie powinni unikać tych szesnastu.

– – –

Cóż zatem robić, bracia i siostry, kiedy na Ziemi rozplęgło się gadostwo, żmijostwoglizdowisko? Kiedy plemięczęta Sił Ciemności gotują się na powitanie długo wyczekiwanego Lucyfera (zwanego przez onych mesjaszem), a któren ma się „zrodzić” w 7530 roku, tj. 6 czerwca 2022 kalendarza gregoriańskiego.

6 + 6 + (2 + 0 + 2 + 2) = 666!

Czyż to nie jest znamię bestii?! Czyż to nie jest symbol Diaska zakodowany w Pieczęci Salomona?

Jakie cudotwory tego „świętego” dnia obaczymy? Jaką technologią posłużą się kapłannicy Baala i Asztarte, aby wepchnąć ludzką trzodę w ramiona Szatana? I jakich iluminacji doświadczą nasze zmysły?

Zbliża się Lucyferiańska Wigilia. Dla wielu dzień wyjątkowy, dla innych dzień symboliczny. Co się tego dnia wydarzy? Czy dojdzie do globalnej katastrofy, krwawej obiaty z milionów, a może miliardów istnień ludzkich? Czy przeprowadzony zostanie kolejny zaplanowany reset, po którym nastąpi zapowiadany Nowy Porządek Świata lucyferiańskiej Cywilizacji? Jaką tym razem historię i religię narzucić by chciało ocalałym i opieczętowanym ludziom Cudzoziemskie Plemię Szarych?

Bo czymże jest, bracia i siostry, koronaświrusowa ściema, jak nie tresurą narodów, przyszłych niewolników i czcicieli Diabła? Czy nie jest to inicjacja jednych i wyselekcjonowanie do eksterminacji drugich? Czy nie są to energetyczne żniwa napędzane strachem? Dlaczego politykierzy na całym świecie ogłosili koniec plandemii na rok 2022? Zbieg okoliczności? Ale…

Upadną imperia, takie jak USA, Anglia, Rosja, Niemcy, Chiny, rozlecą się zlucyferowane religie takie, jak katolicyzm, protestantyzm, prawosławie […], albowiem są kierowane przez Iluminatów Rzeczywistości, którzy reżyserują kolejny światowy przewrót, aby na zgliszczach „zużytego” społeczeństwa wybudować „doskonalszą”, technokratyczną cywilizację, z jednym rządem i z jedną oficjalną, satanistyczną religią.

/ Zdecydowałem się nie zamieszczać fragmentu dotyczącego szczegółów tworzenia cywilizacji Diabła, a więc kto, gdzie i kiedy; uważam bowiem, iż przyniosłoby to więcej szkody niż pożytku; poza tym chcę, abyście skupili uwagę na bardziej istotnych rzeczach, jak indywidualny rozwój, podnoszenie wibracji i praktykowanie wizualizacji (nawet jeśli w to nie wierzycie), które to pozytywnie wpływają na rzeczywistość i zmieniają przyszłość na lepsze. /

A jednak ludu Aryjski, Ludu Sławiański, Dzieci Światła, synowie i córy Matki Ziemi, zachowajcie Miłość w sercu i bądźcie spokojni, albowiem jakiś czas temu chwyciliśmy Diabła za rogi i teraz łamiemy mu kręgosłup.

Nie używajcie tylko siły i nie zużywajcie energii na przeobrażenie zewnętrznego poprzez zewnętrzne, bo zewnętrzne zewnętrznego nie zmieni, lecz wyobraźcie sobie Ziemię bez przemocy i cierpienia, pełną dobrych i uczciwych ludzi; stwórzcie w myślach współpracujące ze sobą narody, żyjące w bliskim kontakcie z Naturą, rozwijające się duchowo; kreujcie nową Cywilizację Miłości i Pokoju, wolną od armii i wojen; wolną od polityków, lichwiarzy, monopolistów i korporacji; wolną od przestępców, eugenicznych mesjaszów, fałszywych bogów i religii; wolną od ograniczeń i niedostatku; wolną w całym tego słowa znaczeniu, a więc wolną w wolności absolutnej.

Niechaj wasze myśli płyną z dna serca i z dobroci duszy, albowiem Światło, Miłość, Źródło tylko z dobroci i w dobroci dobro czyni…

Bądźcie tym Światłem…

– – –

Poza numerem

Tak, widzę, co się dzieje w okupowanej Lechii. Obserwuję przestępców z KneSejmu w niezależnych mediach, ale…

Nie zasilajcie już więcej zbrodniarzy i terrorystów energetycznie, wyłączcie telewizor. Dzielcie się informacjami, nagłaśniajcie patologię Systemu zysku i wyzysku, chrońcie siebie i dzieci, powołując się na Kodeks Karny i Konstytucję, a w międzyczasie wpływajcie na przyszłość poprzez kreację rzeczywistości… Łączcie się… I nie dajcie się wkręcić w żadną wojnę…

Radomir Gelhor