Jestem komunistą?

Jakiś czas temu rozmawiałem ze znajomym znajomego na temat obecnej sytuacji na świecie. Jak zwykle rozmowa przypominała zderzenie malucha (taki samochodzik z PRL-u) z ciężarówką. Wypadłszy z przeciwnego pasa, rozpędzona i nieomalże pozostawiona bez kontroli, taranuje wszystko, co stanie na jej drodze.

Po każdej rozmowie z nim czuję się, jakby przejechał po mnie uliczny walec, jak gdyby zawalił się na mnie żelbetonowy sufit, jakby ktoś przyłożył mi pałką w głowę, jak gdybym przeszedł pranie mózgu w tajnym ośrodku propagandowo dezinformacyjnym.

Oczywiście to bardzo subiektywne odczucie, acz bardzo przykre i dołujące, albowiem mój rozmówca jest osobą inteligentną i miłą, choć zimną uczuciowo. Nawet jego oczy koloru nieba są martwe, pozbawione iskry życia, umysł zaś powierzchowny, skupiony na samym sobie, jest umysłem czysto analitycznym, przypominającym system operacyjny komputera.

I tenże znajomy znajomego w pewnym momencie naszej rozmowy stwierdził, że A) jestem komunistą; B) mam poglądy komunistyczne; C) w związku z tym, że wychowałem się w czasach PRL-u, jestem przesiąknięty komunistycznym bełkotem.

Jak zostać komunistą?

Lecz na jakiej podstawie wysnuł takie wnioski? Co sprawiło, że w jednej chwili zrobił ze mnie komunistę, pomimo że nie uznaję żadnych -izmów, żadnych ideologii czy religii? Ba! Nie istnieje taki system, który w jaki bądź sposób oddziaływałby na mnie, na moją psychikę, na moje myśli, na mojego ducha, ponieważ zewnętrzne programy są dla mnie bez znaczenia. Liczy się wnętrze i w tym wnętrzu należy poszukiwać drogi do wolności i Prawdy. Tylko poprzez zrozumienie i wewnętrzną zmianę można wpływać na Rzeczywistość, na poprawę życia na planecie, na wydostanie się z umysłowego ubóstwa, z sieci Matriksu.

Co więc takiego się zdarzyło?

Współpraca i jedność

Spowodowały to moje słowa, oświadczenie, w którym wyraziłem swoje zdanie, iż uważam, że ludzie powinni ze sobą współpracować, powinni sobie pomagać i się jednoczyć.

I tyle. Czy to jest komunizm? Czy z tego powodu jest się komunistą?

Jeśli tak uważacie, to w porządku, mogę być komunistą. Jest mi wszystko jedno, jak mnie ludzie określają, albowiem słowo nie jest rzeczą, opis nie jest opisywanym. Nie utożsamiam się z etykietkami nadawanymi mi przez ludzi. Jestem niekompatybilny z Systemem, a zatem odporny na krytykę, złośliwości, trolling, manipulację, indoktrynację i tak dalej… Jest mi obojętne, co ludzie o mnie myślą, jak mnie postrzegają, jak się zapatrują na moje słowa. „Marzyciel, idealista, satanista” – Zbiór wpisów z bloga Radomira Gelhora, 2017-2020.

Aby mnie sądzić trzeba być nie ze mną, a we mnie” (A. Mickiewicz)

Ludzkość nie potrzebuje władzy, zwierzchników, przywódców religijnych, nie potrzebuje nawet pieniędzy. Jedynie czego jej potrzeba to zjednoczenia i współpracy. Co wcale nie oznacza zniszczenie narodów, kultur, stworzenia jednolitej społeczności, jednego państwa, identycznego prawa. Żadne prawa nie są nam potrzebne. Prawo jest w nas. Każdy powinien czuć sercem, co jest dobre, co złe, co przynosi szczęście, a co czyni z życia koszmar.

Materialne śmieci

Tyle tylko, że zostaliśmy zaprogramowani przez System zysku i wyzysku. Wtłoczono nam do głów konkurowanie ze sobą, walkę o pieniądze i materialne „dobra”. Naszym życiem rządzi kawałek zadrukowanego papieru, na którym widnieje liczba. Podtrzymuje ona iluzję wartości tego pieniądza. Tymczasem sami ustaliliśmy tę wartość. Nadajemy ważność przedmiotom, tworzymy hierarchię, dzielimy na lepsze i gorsze, mniej lub bardziej wartościowe.

Wybaczcie, ale to jest chore. W mojej głowie te wartości nie znajdują zrozumienia. Jak bowiem można zakochać się w kawałku papieru, plastiku (karta płatnicza), w złocie czy w diamentach, na które albo trzeba całe życie ciężko pracować, albo stać się człowiekiem zdemoralizowanym, wyzutym z uczuć, bezwzględnym i okrutnym.

Iluzja wartości

Tym bardziej że, jak już pisałem powyżej, te wartości, ta hierarchia ważności jest sztucznie wykreowana.

Załóżmy, że znaleźliśmy ciekawy kamień i teraz powiemy: „od tej chwili ten rodzaj kamienia będzie warty 100 złotych, 100 euro, 100 dolarów czy 100 kredytów”. Czy to nie jest śmieszne? Przecież do dziś ten kamień był tylko kamieniem, nie miał żadnej wartości.

W otaczającej nas rzeczywistości nie istnieją rzeczy wartościowe. Wszystkie mają tę samą wartość, a dokładnie mówiąc, nie mają żadnej wartości. Mogą być co najwyżej przydatne lub nieprzydatne. Dlaczego wobec tego zakochujemy się w złudzeniu i w scenicznych atrapach?

Jedyna prawdziwa wartość

Najwyższą i jedyną wartością jest życie, i każdy, kto pogwałca to życie, przeciwstawia się Prawom Natury, staje w opozycji do Stwórcy, Źródła, Najwyższej Istoty, Boga, czy jakkolwiek tego kogoś, to coś nazwiemy.

Żyj i daj żyć innym” – jedyne „przykazanie”, którego przestrzegam.

A jednak człowiek zabija człowieka, morduje zwierzęta, pastwi się nad Naturą, oddaje cześć Złotemu Cielcu i nurza się w ułudzie materialistycznego szczęścia. Szczęścia zbudowanego na pragnieniu, chciwości i cierpieniu, na walce o przedmioty martwe i złudnie wartościowe.

Tylko gdzie jest tu miejsce na Miłość?

Wiele osób dobrze to rozumie. Wielu ludzi czuje ogromną przepaść pomiędzy materialną iluzją, a wewnętrzną głębią, pomiędzy płytkim, egoistycznym umysłem, a przepotężną miłością płynącą z serca. Dlatego interesują się i szukają. Szukają odpowiedzi na nurtujące ich pytania…

Jedność

Jedność nie oznacza wcale komuny. Nie trzeba żyć pod jednym dachem, aby stać się cząstką całości, ogniwem zjednoczonego społeczeństwa, mającego wspólną wizję lepszego jutra. Jedność, a zarazem indywidualność są ze sobą połączone. Działanie w odosobnieniu, z innego miejsca na Ziemi, w innej kulturze, a nawet w odmiennej religii, nie koliduje z aktem tworzenia wspólnego dobra, albowiem to, co wewnętrzne, to i zewnętrzne.

Aby jednak współpraca pomiędzy narodami, pomiędzy kulturami czy religiami, przyniosła zamierzony efekt, najpierw musimy się zmienić. Wyzbyć się chciwości i egoizmu, zrozumieć, iż materia ma nam służyć, a nie zniewalać i ciągnąć w przepaść duchowego ubóstwa.

Wtedy i tylko wtedy, wszelkie naleciałości, programy, czyli wzorce w głowie odpadną. Poczujemy się wolni, szczęśliwi i zjednoczeni. Znikną podziały, ustanie walka, zmieni się postrzeganie świata, obnaży się Matriks.

Podsumowanie

Czy wobec tego jestem komunistą? Jeśli to, co napisałem powyżej to komunizm, to przyznaję – jestem komunistą. Są osoby, które mówią, że burzę normalność, ale co wg nich jest tą normalnością?

Czy normalnością jest obecna koronaświrusowa ściema? Ataki terrorystyczne bronią biologiczną i mikrofalową na bezbronną, nieświadomą ludność? Burdy na całym świecie? Zadłużanie i zubożanie społeczeństwa przez tak zwaną władzę pod pretekstem pandemii? Zaplanowana wojna? Ubóstwo jednych, mega bogactwo drugich? Eutanazja starców i aborcja dzieci? Eksperymentowanie na ludziach za pomocą toksycznych, zmieniających ludzkie DNA szczepionek? Upadek moralny świata? Handel narkotykami, bronią, narządami, dziećmi i kobietami? Prostytucja, pedofilia, satanizm czy eugenika? A przede wszystkim niewolnictwo na każdym poziomie życia?

Czy to jest normalne? Czy tak powinien wyglądać świat ludzi? Jak to możliwe, że kłamstwo stało się prawdą, a prawda kłamstwem? Jeśli to nazywacie normalnością, to wolę pozostać nienormalnym i nie mieć z Wami nic wspólnego.

Mój rozmówca powiedział: „Władza musi trzymać za łeb motłoch, żeby ten się nie buntował”. Ciekaw jestem tylko, jak się poczuje, kiedy sam wpadnie w łapska tej władzy? Gdy przykręcą mu śrubę, kiedy odetną fundusze, gdy karzą mu paść na kolana i korzyć się przed władzą?

Dlaczego w ogóle to władza miałaby decydować o naszym losie? Zresztą, jaka znów władza? Władza to przecież naród, nieprawdaż? To Ty, ja, my…

PS.

Nie dajcie się na siebie zaszczuwać. Bądźcie ponad podziałami. Potępiajcie przemoc i siłowe rozwiązania, bo tego chce skorumpowany „rząd” polskojęzycznych rzezimieszków. Chcą tego globaliści-sataniści, zboczone, schorowane jednostki, ludzkie larwy, ziemskie pasożyty.

Wrzućcie zatem na luz. Musimy się teraz wspierać, a nie walczyć ze sobą na ulicach w sztucznie sprowokowanych przepychankach. Porzućmy poróżniające nas opinie i idee na lepsze czasy, gdy System upadnie, gdy władza będzie w naszych rękach, kiedy będziemy budować nową cywilizację.

Radomir Gelhor