Wolność, jak to łatwo powiedzieć

Sławianka i niedźwiedź

W tych niespokojnych kowidiańskich czasach bardzo dużo mówi się o wolności, szczególnie wolności „do czegoś”. Na przykład do wolności słowa, wolności wyboru, wolności do decydowania za siebie. Wszyscy naraz stali się wolnościowcami. Mówienie komukolwiek, że jest istotą niewolną, że jest niewolnikiem Systemu czy też własnych programów w głowie, wywołuje najczęściej oburzenie. Czasem to doprowadza do kłótni, może być przyczyną rozpadu koleżeństwa, długoletniej przyjaźni czy nawet małżeństwa. Ba! Większość Kowidian uważa się za wolnych, pomimo iż to oni najbardziej ulegają manipulacji i są pod wpływem prokowidowej propagandy.

Niestety stosunkowo mało „ludzi wolnych” w rzeczywistości rozumie, czym jest wolność. Wolność nie „do czegoś”, lecz wolność całkowita, absolutna. Wolność wynikająca z natury, z przyrodzonego prawa do życia. „Wolni Ludzie” mówią, że są wolni, podczas gdy sami sobie zaprzeczają, postępując wbrew wolności, godząc się na to, czy na tamto, ustępując pod presją Systemowym Inkwizytorom, ludobójcom, Polakożercom, tkwiąc w Systemie Zniewolenia, nie chcąc lub nie potrafiąc oderwać się od Starego, zgniłego, aby rzucić się w Nowe, nieznane i niezbadane.

Dlaczego tylu „Wolnych Ludzi” tak bardzo boi się zmian? Boi się wyjść poza klatkę przyzwyczajeń, wiary, dogmatów, przesądów czy fałszywego poczucia bezpieczeństwa? Dlaczego działanie „Wolnych Ludzi” kończy się zazwyczaj na pustych słowach, pisaniu komentarzy w internecie, wyrażaniu niezadowolenia lub aprobaty dla czegoś lub kogoś? Dlaczego w tych pozornych działaniach brakuje właśnie działania?

Czy widząc, pędzący w swoją stronę kamień uskoczę? Czy może pozwolę mu spaść na głowę? Odpowiedź wydaje się oczywista. A jednak wielu „Wolnych Ludzi”, pomimo zbliżającego się kamienia, tkwi w miejscu. Obserwują, nie podejmując żadnych znaczących działań. Oczekują, że ktoś inny zrobi to za nich. Tymczasem każda Żywa Istota musi samodzielnie tego dokonać. Ruszyć się z miejsca, zrobić unik, porzucić miejsce, na które spadają kamienie. Powiedzieć „dosyć!” i odrodzić się w Nowym.

Z terrorystami się nie negocjuje

Dlaczego, podobno My, Wolni Ludzie, pozwalamy na rządy zbirów? Czemu godzimy się, aby terroryści, psychopaci, eugenicy, szarlatani, sataniści czy pedofile decydowali o tym, co nam wolno, a czego nie wolno robić? Z mojego punktu widzenia jest to bardzo ciekawe zjawisko, które bezustannie poddaję analizie. Staram się bowiem zrozumieć miliony zniewolonych przez System „Wolnych Ludzi” wchodzących dobrowolnie pod nóż psychopaty-rzeźnika?

Dlaczego strzyżona, dojna owca, „Wolny Człowiek”, po prostu nie opuści zagrody? Czemu nie porzuci hodowcę, nie znajdzie sobie żyjącego na wolności stada, podobnie myślącego Rodu, czemu nie buduje nowego Systemu, nowej Cywilizacji opartej na Miłości, współpracy międzyludzkiej, Cywilizacji Pokoju, świata bez przemocy i cierpienia, bez psychopatów-eugeników, bankierów-lichwiarzy i korporacji?

PRZECIEŻ TO TAKIE PROSTE! ONI NIE SĄ NAM DO NICZEGO POTRZEBNI!

Musisz tylko „wyzbyć się strachu”, wyjść z Systemu zniewolenia i stać się naprawdę Wolnym Człowiekiem. Nie oglądaj się na innych „Wolnych Ludzi”, bez względu na to, czy są to obcy, Twoi znajomi czy nawet rodzina, albowiem decyzję o Wolności każdy musi podjąć indywidualnie. To jest czas wyboru, czas rozmówienia się z samym sobą, czas wglądu we własną duszę, we własne życie, czas wielkiego przebudzenia. Zatrzymaj się na chwilę, wyłącz wszelkie media i posłuchaj, co podszeptuje Ci Serce, a potem zdecyduj, czy dalej chcesz brnąć w Starym, śmierdzącym, niepewny jutra, czy zakaszesz rękawy i zbudujesz Nową lepszą, poza podziałami Rzeczywistość.

Pozdrawiam wszystkich Wolnych Ludzi i „Wolnych Ludzi”. Niechaj czyste Serca i wolne umysły prowadzą Was ku Prawdzie i Wolności.

Radomir Gelhor